Ojcostwo: cywilizacyjna zmiana

Autorytet ojca jest wciąż potrzebny dzieciom, zmienia się jednak jego rola. O byciu rodzicem i ojcostwie z prof. Konradem Piotrowskim rozmawia Szymon Bojdo
Czyta się kilka minut
fot. Drobot Dean/Adobe Stock, Archiwum prywatne
fot. Drobot Dean/Adobe Stock, Archiwum prywatne

Przy różnych okazjach śpiewamy piosenkę Urszuli Sipińskiej Cudownych rodziców mam. Zacznijmy więc od tej dobrej strony. Które obszary naszego rozwoju wzmacnia ojciec, a które matka?

– To ciekawe pytanie, ale od razu muszę trochę popsuć stereotypowy obraz. Przez lata mówiono, że ojciec odpowiada za sprawczość, przywództwo i „twarde” kompetencje, a matka za emocje i relacje. Tyle że badania niezbyt to potwierdzają. Oczywiście kobiety i mężczyźni często zachowują się trochę inaczej, więc ich wpływ na dziecko bywa nieco odmienny. Jednak różnice między przeciętną matką i przeciętnym ojcem są zwykle mniejsze niż różnice pomiędzy dwiema różnymi matkami albo dwoma różnymi ojcami. Najważniejsze jest coś innego. Dziecko potrzebuje bezpiecznych, wspierających relacji. Takich, w których może znaleźć pomoc, poczucie bezpieczeństwa i akceptację. Im więcej takich relacji ma wokół siebie, tym lepiej się rozwija. Ojciec pozostaje jednak bardzo ważnym wzorcem. Zarówno dla syna, jak i dla córki. To często pierwszy mężczyzna, którego dziecko obserwuje z bliska. Widzi, jak traktuje innych ludzi, jak odnosi się do swojej żony, jak reaguje na trudności. Dla dziewczynki jest często pierwszym wzorcem relacji z mężczyzną. Dla chłopca – pierwszym wzorcem tego, jak być mężczyzną. Dlatego dobrze byłoby być wzorcem możliwie dobrym. I tu też widać zmianę naszych czasów. Dzieci nie potrzebują już ojca, który siedzi gdzieś na uboczu, jest surowy i budzi respekt samym spojrzeniem. Taki model przez stulecia miał swoje uzasadnienie, ale dziś bardziej potrzebny jest ojciec obecny, ciepły i zaangażowany. Badania pokazują, że dzieci wychowywane przez takich ojców mają wyższą samoocenę i lepiej funkcjonują w relacjach z innymi ludźmi.

A czy są cechy, które rodzice mogą w dziecku osłabiać?

– Każdy z nas rodzi się z pewnymi potencjałami, które może osiągnąć w życiu, a wpływają na to różne czynniki, także środowiskowe. Na przykład każdy z nas ma pewien poziom inteligencji, który możemy osiągnąć w trakcie naszego życia. Potencjał. Jeśli jednak nie będziemy mieli odpowiednich warunków, poczucia bezpieczeństwa, dobrej edukacji, to się nam to nie uda, czyli nasza inteligencja, jaką uzyskamy, będzie niższa niż to, do czego mogliśmy dojść, gdyby warunki były lepsze. W takiej perspektywie postawy naszych rodziców i relacje z nimi mogą utrudniać nam wykorzystanie naszych potencjałów. Ale znowu: nie dlatego, że ktoś jest matką albo ojcem, kobietą albo mężczyzną. Płeć rodzica nie jest więc ani szkodliwa, ani pomocna. Szkodliwe jest to, co niszczy poczucie bezpieczeństwa, wywołuje przewlekły stres, przeciąża układ nerwowy. Przemoc, chłód emocjonalny, nieobecność, ciągła krytyka. Szczególnie wrażliwą kwestią jest, przykładowo, samoocena. Dziecko przez długie lata nie potrafi podważać opinii dorosłych, gdyż nie posiada jeszcze zdolności rozumowania, która pozwoliłaby mu skutecznie zaprzeczyć ich niesprawiedliwym ocenom albo dokonać innej interpretacji jakiegoś zdarzenia . Jeśli słyszy od rodzica: „jesteś głupi”, „nic z ciebie nie będzie”, „do niczego się nie nadajesz”, to zwykle w to uwierzy. Rodzice mają ogromną moc budowania kompetencji i osobowości dziecka, ale mają też ogromną moc jego ranienia. Dlatego dziś nie mówimy o specjalizacjach matki i ojca i o tym, kto w czym powinien być dobry, ale o ich komplementarności. Dobre środowisko wychowawcze nie polega na tym, że jeden rodzic odpowiada za emocje, a drugi za dyscyplinę. Dobrze jest wtedy, gdy oboje potrafią dawać dziecku to, czego ono akurat potrzebuje.

Perspektywa dziecka jest zupełnie inna niż perspektywa dorosłych. Co badania mówią o tym, jak dzieci patrzą na swoich rodziców?

– Większość dzieci na świecie ma raczej dobre relacje z ojcami. Około 60 proc. dzieci postrzega ojca jako osobę, do której można przyjść po pomoc, wsparcie czy pocieszenie. Taki ojciec jest dla dziecka źródłem bezpieczeństwa w chaotycznym, często niezrozumiałym dla dziecka świecie. To całkiem dobra wiadomość. Jeszcze ciekawsze są badania prowadzone wśród nastolatków. Kiedy pyta się ich o najważniejsze osoby w życiu, rodzice zwykle znajdują się na szczycie. Czasami jednak rodzice mogą tego nie odczuwać w taki sposób.

Nastolatek często nie przyjdzie do ojca i nie powie: „Tato, jesteś moim największym autorytetem” lub po prostu „tato, kocham cię, jesteś dla mnie ważny”. W tym okresie nastolatki starają się od rodziców trochę oddzielić, podważają ich zdanie, sprawdzają własną niezależność. Ale to nie znaczy, że rodzice przestają być ważni – i powinni o tym pamiętać. To jest wielki zasób rodzica, na którym może on budować relację opartą na bliskości, szacunku, autorytecie.

Myślę, że z okazji Dnia Ojca warto przypomnieć mężczyznom jedną rzecz: jesteście jednymi z najważniejszych osób w życiu swoich dzieci. Nawet jeśli dzieci wam tego nie mówią. One patrzą. Obserwują. Uczą się. Jeżeli ojciec pali papierosy, dziecko częściej będzie paliło. Jeżeli traktuje innych ludzi z szacunkiem, dziecko też nauczy się szacunku do innych. Jeśli wspiera swoją żonę, córka i syn obserwują, jak wygląda dobra relacja. W tym sensie ojciec wychowuje nawet wtedy, gdy wydaje mu się, że nikogo nie wychowuje. Niestety, jeśli spędza wieczory z piwem i złością wymalowaną na twarzy, to także wychowuje. Ale nie tak jak ktokolwiek, włącznie z tym ojcem, by sobie życzył.

Coraz częściej widzimy ojców np. na placach zabaw. Czy to znaczy, że mężczyźni poważniej traktują dziś swoje ojcostwo?

– Zdecydowanie tak. Ta zmiana trwa już od kilku dekad i jest bardzo wyraźna. Widać ją na przykład w liczbie ojców korzystających z urlopów rodzicielskich. Z roku na rok tych mężczyzn przybywa. Bywa, że w zestawieniach z ZUS widzimy, że urlop ojcowski wzięło 100 proc. więcej mężczyzn, niż w roku poprzednim. Zmieniają się też społeczne oczekiwania wobec mężczyzn. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu dobry ojciec był przede wszystkim tym, który utrzymywał rodzinę. Dziś oczekujemy od niego czegoś więcej. Ma być obecny, zaangażowany, odpowiedzialny za codzienne życie domu. Zresztą podobnych rzeczy oczekuje się przecież od kobiet, więc nie wydaje się to nadmiernym oczekiwaniem. I myślę, że większość młodych mężczyzn dobrze rozumie ten kierunek zmian. Coraz rzadziej chodzi o to, żeby być bohaterem od święta. Coraz częściej chodzi o zwykłą codzienność: odbieranie dziecka z przedszkola, pomaganie przy lekcjach, pójście do lekarza, ugotowanie obiadu, gdy trzeba. To są rzeczy mniej spektakularne niż polowanie na mamuta, ale dla współczesnej rodziny zdecydowanie bardziej przydatne. Niestety bywa to też przez mężczyzn kontestowane, bo efektem tych zmian jest to, że często potrzeba więcej wysiłku, żeby wejść w związek. Kobiety w większości nie szukają dwumetrowych osiłków, ale kogoś, kto tak jak one będzie miał jakieś pasje i z nimi o nich porozmawia, będzie zainteresowany ich życiem, emocjami, potrzebami. Bycie dwumetrowym osiłkiem w tym nie przeszkadza oczywiście, ale samo w sobie rzadko będzie to wystarczające. Niedawno Young Leosia – raperka i DJ-ka, swoisty popkulturowy fenomen pokolenia Z, rozstała się z partnerem, a jako jeden z koronnych argumentów podała, że nie był on zupełnie zainteresowany jej życiem i twórczością, a jedynie swoim, co było dla niej nieakceptowalne. To ciekawy przykład tego, co ważne jest dla młodych ludzi wchodzących w dorosłość, w tym przypadku młodych kobiet. To musi wpłynąć, i wpłynie, na zachowanie mężczyzn w skali globalnej.

Mówi się dziś także o zmęczeniu rodzicielstwem. Czy ojciec może być zmęczony swoim ojcostwem?

– Oczywiście. Rodzicielstwo jest dziś bardzo wymagające. Standardy dobrego rodzica są znacznie wyższe niż jeszcze pół wieku temu. Kiedyś rodzice dysponowali prostymi narzędziami kontroli. Dziecko miało słuchać i koniec. Dzisiaj chcemy wychowywać bez przemocy, z szacunkiem dla dziecka, z uwzględnieniem jego emocji. To wymaga dużo większych kompetencji. Badania pokazują, że matki częściej doświadczają wypalenia rodzicielskiego, natomiast ojcowie częściej żałują samej decyzji o posiadaniu dziecka. To nie znaczy oczywiście, że nie kochają swoich dzieci. Raczej że trudniej im odnaleźć się w nowej roli. Zdarza się, że ojciec wycofuje się wtedy z części obowiązków, co zaczyna lawinę problemów i konfliktów. Dlatego tak ważne jest zaangażowanie od początku. Jeżeli mężczyzna zostaje sam z dzieckiem na weekend i nie wie, co zrobić, czym je nakarmić albo jaki lek podać przy gorączce, to jest sygnał ostrzegawczy. Nie dlatego, że jest złym człowiekiem, ale dlatego, że najwyraźniej zbyt długo pozostawał na marginesie codziennego życia swojego dziecka. A dzieci potrzebują ojca, który nie tylko potrafi się z nimi bawić, ale także potrafi się nimi opiekować.

Czy można przygotować się do bycia dobrym ojcem?

– Nie da się przećwiczyć ojcostwa. Ten, kto zostaje ojcem po raz pierwszy, zaczyna wtedy dopiero poznawać i rozumieć, czym ta rola będzie dla niego. Można natomiast przygotować się do tego, by być dojrzalszym, zdrowszym człowiekiem. Warto przyjrzeć się własnym doświadczeniom z dzieciństwa. Zastanowić się, czego nauczyli nas nasi rodzice, czy możemy i chcemy się wzorować na własnych doświadczeniach, czy nie. Co chcemy powtórzyć, a czego nie. Warto też zadbać o własne zdrowie psychiczne. Depresja, przewlekły lęk czy nierozwiązane konflikty i traumy bardzo utrudniają rodzicielstwo. Czasem słyszę od ludzi: „Nigdy nie chcę być taki jak mój ojciec”. Tylko że za tym powinna pojawić się refleksja: A jaki chcę być? Bo nie wystarczy wiedzieć, jakim ojcem nie być. Trzeba jeszcze mieć pomysł, jakim ojcem chce się zostać. Zresztą mam pewną półżartobliwą radę. Najpierw weźcie kota, a jeszcze lepiej psa. Jeśli pies albo kot będą was wyprowadzały z równowagi, to być może warto jeszcze trochę popracować nad sobą zanim uznamy się za gotowych do pracowania nad innymi. Dziecko jest znacznie bardziej skomplikowane niż kot i wymaga znacznie więcej, ale czasami warto zacząć od podstaw.

Patrzy Pan na przyszłość ojcostwa z nadzieją?

– Daleko nam do celu, ale jesteśmy bardzo daleko od punktu wyjścia. Coraz więcej ojców jest obecnych w życiu swoich dzieci, przemoc wobec dzieci spada, coraz więcej dzieci ma ojców, których wspomina z sympatią i wdzięcznością. Są trudności, są kryzysy, zdarza się zmęczenie, ba, wyczerpanie. Ale zdecydowana większość ojców jest zadowolona ze swojego rodzicielstwa i nie zamieniłaby go na nic innego. Dlatego patrzę na przyszłość z nadzieją. Wydaje mi się, że zmierzamy w stronę modelu ojcostwa, którego dzieci naprawdę dziś potrzebują: ojca bliskiego, zaangażowanego i obecnego. Bo tej obecności nie da się niczym zastąpić.

DR HAB. KONRAD PIOTROWSKI

Profesor Uniwersytetu SWPS. Psycholog rozwoju, badacz zmian w okresie dorastania i wczesnej dorosłości. Zajmuje się tematyką rodzicielstwa, perfekcjonizmu, rozwoju tożsamości. W ostatnim czasie szczególnie zajmuje go zagadnienie wypalenia rodzicielskiego i żałowania decyzji o posiadaniu dzieci

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2026