Otwarcie wewnątrzunijnych granic sprawiło, że kraj naszych zachodnich sąsiadów stał się nam znacznie bliższy. Stało się tak mimo tego, że w ofertach polskich biur podróży nie ma zbyt wielu propozycji wyjazdu nad Ren czy nad równie piękną Mozelę. Najczęstszymi celami naszych wyjazdów, obok Berlina, stają się Saksonia wraz z przepięknym Dreznem i przełomem Łaby. Trzeba tu także wymienić Nadrenię z kolońską katedrą czy Bawarię z metropolią Monachium. Ponadto niemała część naszych rodaków poszukuje wrażeń w dość licznie rozsianych na terenie Niemiec parkach rozrywki.
Do grona wspaniałych, choć pomijanych przez Polaków miejsc, które leżą poza głównymi szlakami turystycznymi, bez wątpienia należy opactwo benedyktyńskie Maria Laach. Od Kolonii dzieli je około 80 km, a od położonej nad ujściem Mozeli do Renu Koblencji nieco ponad 30 km. Dziś to żadne odległości.
Na wulkanicznej ziemi
Kilkaset lat temu Eifel, bo tak zwie się ten region Niemiec, był swego rodzaju końcem świata. Dominującym elementem krajobrazu są tam do dziś pozostałości wygasłych przed wiekami wulkanów. Kościół posadowiony został nad brzegiem jeziora położonego w dawnym kraterze. Może dziś dziwić, że to właśnie tu zdecydowano się na wzniesienie tej wspaniałej świątyni, a później klasztoru. Inicjatorem przedsięwzięcia był palatyński hrabia Henryk II. Miejsce to od początku nazwano Maria Laach. Stało się tak dlatego, że słowo laach w języku starogermańskim oznaczało po prostu jezioro. Budowę rozpoczęto pod koniec XI wieku, a wznoszenie świątyni trwało ponad sto lat. W połowie następnego stulecia biskup Trewiru dokonał jej poświęcenia, a w czwartej dekadzie XIII wieku budowę ukończono.
Do dziś podziw budzi zarówno klasyczna romańska bryła świątyni, jak i jej wielkość. Kościół prezentuje się najpiękniej z drugiej strony jeziora – tak jakby z wody wyrastają trzy wspaniałe wieże świątyni. Zawierucha dziejowa sprawiła, że niemała część wyposażenia świątyni uległa zniszczeniu lub została rozkradziona. Do dziś urzeka jednak posadowiony pod baldachimem ołtarz, trójnawowe romańskie wnętrze czy przedsionek. Nie bez racji kościół jest przedmiotem dumy tak benedyktynów, jak i niemieckich historyków sztuki.
Nie zawsze jednak ta wspaniała świątynia była celem nabożnych pielgrzymek. Poczynając od czasów napoleońskich na dziesięciolecia pozbawiono ją funkcji liturgicznych i dopiero pod koniec XIX wieku powrócili tu synowie świętego Benedykta. I są tu po dziś dzień.
Benedyktyńska wspólnota
O tej pięknej romańskiej świątyni w ostatnich miesiącach zrobiło się nieco głośniej. Przyczyna jest dość nietypowa. W trwającym bowiem kilkanaście lat okresie, jaki upłynął od śmierci ostatniego przeora, zamieszkujący ten wielowiekowy klasztor nie mogli się zgodzić co do wyboru jego następcy. W podjęciu stosownej decyzji wyręczył ich Watykan. Nowym przeorem został ojciec Mauritius Wilde. Już w wieku 19 lat wstąpił do zgromadzenia świętego Benedykta. Zafascynowany średniowieczną teologią, swoją rozprawę doktorską skoncentrował wokół myśli wybitnego niemieckiego dominikanina znanego jako mistrz Eckhart.
Po paru latach pracy w Niemczech został wysłany do Klasztoru Chrystusa Króla w amerykańskim stanie Nebraska. To jeden z mniejszych ośrodków benedyktyńskich w USA, a jest ich tam niemało. Największe z nich, położone w stanie Pensylwania Opactwo Świętego Wincentego jest od lat najliczniejszym klasztorem na świecie. W jego murach modli się dziś ponad 150 zakonników, zaś w Opactwie Świętego Jana w Minnesocie jest ich ponad stu.
W Niemczech trudno dziś szukać tak licznie obsadzonych opactw świętego Benedykta. W kraju naszych zachodnich sąsiadów działa jednak 25 klasztorów tego zgromadzenia, w których żyje niemalże pół tysiąca zakonników. Zdecydowana większość klasztorów znajduje się w pięknej Bawarii. Są też jednak inne, a niektóre z nich znaleźć można w miejscach zgoła nietypowych. O tym, że zgromadzenie jest żywe, świadczy choćby przykład Hanoweru. W tej odległej od katolickiej Bawarii stolicy Dolnej Saksonii ponad 20 lat temu w kamienicy czynszowej ulokowała się licząca jedynie cztery osoby benedyktyńska wspólnota.
Bez wątpienia najbardziej znanym i lubianym przez Niemców przedstawicielem zakonu jest bardzo już leciwy ojciec Anselm Grün – autor wielu niezwykle poczytnych i napisanych stosunkowo łatwym językiem książek.
Liczna obecność benedyktyńskich klasztorów musi budzić zdziwienie w zestawieniu z polską rzeczywistością XXI wieku. Dziś w naszym kraju działają jedynie dwa cieszące się wielowiekową tradycją klasztory. Może to przypadek, że w najstarszym z nich w podkrakowskim Tyńcu zamieszkuje ojciec Leon Knabit. Znając jego poczucie humoru jestem przekonany, że nie obraziłby się, gdyby określić go mianem „polskiego Anselma Grüna”. Do drugiego zaś wielowiekowego klasztoru benedyktynów z Poznania jedzie się nie dłużej niż godzinę. To tutaj, w Lubiniu, swoją kronikę pisał pochodzący najprawdopodobniej z Francji benedyktyn Gal Anonim. W ostatnich zaś latach powstały dwie nowe fundacje. Jedna to leżący na Opolszczyźnie Biskupów, a druga – Stary Kraków niedaleko… Sławna.
Spokojni o przyszłość
Porównując popularność benedyktynów w Niemczech i w Polsce można się spodziewać, że proporcje popularności nie ulegną zmianie. Tym bardziej jeśli wsłucha się w opinie nowego przeora klasztoru Maria Laach. Sto dni po objęciu urzędu, wspierając się przysługującym opatowi pastorałem, ojciec Mauritius Wilde z zadziwiającym spokojem odpowiadał na pytania licznie zgromadzonych dziennikarzy, a dotyczących w głównej mierze przyszłości tego pięknego miejsca. – Nie mam żadnych obaw odnośnie do przyszłości naszego zgromadzenia. Coraz więcej młodych ludzi puka do klasztornej furty z zamiarem wstąpienia do naszego zakonu – stwierdził. To musi dziwić, jeśli zważyć, że liczba Niemców uczestniczących w życiu religijnym zmniejsza się z roku na rok, a na niedzielnej mszy trudno spotkać młodych ludzi.
Nieco inaczej wygląda sytuacja w dzisiejszej Francji. Fenomenem obserwowanym tam w ostatnich kilku latach jest rosnąca liczba młodych ludzi proszących o chrzest. Zdaniem członka wspólnoty ekumenicznej we francuskim Taizé, wywodzącego się z Poznania brata Marka, jest to w dużej mierze następstwo licznej obecności muzułmanów (!) w tym kraju. Młodzi Francuzi często wręcz odczuwają zazdrość wobec swoich kolegów z ław szkolnych. Brakuje im duchowości, odniesienia do Boga, o czym nie wstydzą się mówić młodzi wyznawcy Allaha.
Swego rodzaju odkrycie Chrystusa przez niemałą część francuskiej młodzieży obserwowane jest z dużym zainteresowaniem nad Renem. Jak zauważył bp Peter Kohlgraf, trudno oczekiwać, aby podobny proces zaistniał w Niemczech. Musimy jednak, stwierdził metropolita Moguncji, zastanowić się nad chrztem osób dorosłych, tym bardziej, że w wielu regionach naszego kraju coraz częściej się o tym mówi.
Miejsce spotkań
Bp Kohlgraf nieraz bywał w Maria Laach – i pewnie nie tylko „służbowo”. W opactwie tym, oddalonym od Moguncji o nieco ponad godzinę jazdy samochodem, od lat w okresie Wielkiego Postu organizowane są bowiem konferencje i spotkania z czołowymi przedstawicielami tak Kościołów, jak i życia politycznego. Goście mogli wysłuchać m.in. byłej kanclerz Angeli Merkel, przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, byłego prezydenta Niemiec Christiana Wulfa czy znanego kapucyńskiego mnicha i dziennikarza Paulusa Terwitte.
Nazwa Maria Laach związana jest również z osobą Konrada Adenauera, swego czasu znienawidzoną w komunistycznej Polsce. Późniejszy pierwszy kanclerz Republiki Federalnej Niemiec pełnił przed II wojną światową funkcję nadburmistrzem Kolonii. Jako aktywny działacz chadecki był zagorzałym przeciwnikiem Hitlera. W obawie przed grożącym mu aresztowaniem zbiegł z nadreńskiej metropolii po to, aby przez parę miesięcy ukrywać się w klasztorze Maria Laach, gdzie przeorem był wówczas jego szkolny kolega.
Dziś o znaczeniu opactwa Maria Laach świadczy również jego obecność w mediach. Codziennie w godzinach wieczornych na jednym z niemieckich portali wysłuchać można połączonych z modlitwą refleksji prowadzonych przez jednego z tamtejszych ojców. Jest nim bardzo młody człowiek.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













