No, Jurek, teraz Twoja kolej (Also Georg, Du bist dran ) – tymi słowami przed sześcioma laty, w trakcie prezentacji wyników wyborów, do swego następcy na stanowisku przewodniczącego konferencji niemieckiego episkopatu zwrócił się kończący urzędowanie kard. Reinhard Marx z Monachium. Jego następca, kierujący diecezją w Limburgu bp Georg Bätzing, zdawał sobie sprawę, że przychodzi mu kierować pracami niemieckiego episkopatu w niezwykle trudnym czasie. Kościół katolicki niemalże w całej Europie przeżywa kryzys. Jego przyczyny są różnorakie, ale decydujące znaczenie zdaje się mieć ujawnienie przestępstw natury seksualnej, jakich dopuścili się w przeszłości niektórzy duchowni.
Sztafeta trwa
W większości państw reakcją na to zjawisko stało się powołanie wyspecjalizowanych komisji, których zadaniem było dogłębne zbadanie tego procederu. Czas pokazał, że zarówno tempo, jak i zakres działań podejmowanych w tym zakresie, były różne w poszczególnych krajach. I tak w skład komisji powołanej przez episkopat francuski weszły wyłącznie osoby świeckie. Zarówno wyniki prac tego gremium, jak i zgodna z oczekiwaniami społeczeństwa reakcja tamtejszego episkopatu przyczyniły się do nieoczekiwanego wzrostu zaufania do tego gremium. Efektem jest niespotykany od dziesiątków lat gwałtowny wzrost liczby osób dorosłych przystępujących do chrztu, a paryskie świątynie, ku zdziwieniu samych duchownych, w trakcie niedzielnych liturgii dosłownie pękają w szwach.
Nieco inną drogą poszli biskupi niemieccy. Także tutaj powołano stosowne gremium do badania niewłaściwych zachowań niektórych duchownych. Wśród członków komisji zdecydowaną przewagę miały reprezentujące różne profesje osoby świeckie, ale w składzie znalazły się także osoby duchowne. Opublikowane w 2018 roku wyniki badań tej komisji przeraziły tamtejszą opinię publiczną. Stały się one – obok masowych przypadków odchodzenia wiernych z Kościoła (rocznie taką decyzję podejmowało kilkaset tysięcy osób) – impulsem do podjęcia rok później tzw. drogi synodalnej.
Na czoło listy problemów, którymi mieli się zająć uczestnicy synodalnych posiedzeń, wysunęły się cztery: władza osób duchownych, przyszłość celibatu, etyka seksualna oraz pozycja kobiet w Kościele. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że refleksję nad tymi zagadnieniami podjęły zarówno osoby duchowne, jak i przedstawiciele tamtejszego bardzo aktywnego laikatu. Po sześciu latach bardzo ożywionych dyskusji, których efektem stał się cały szereg niezwykle ciekawych i inspirujących dokumentów, na styczniowym spotkaniu w Stuttgarcie dotychczasową działalność zakończyła Komisja Synodalna. Zdecydowaną większością głosów jej uczestnicy przyjęli fundamentalne oświadczenie zatytułowane: Dla świata, który ma przyszłość – z Kościołem, który daje nadzieję. Obowiązki Komisji przejęła Konferencja Synodalna. Stanie się ona forum umożliwiającym nie tylko prowadzenie otwartej dyskusji, lecz także podejmowanie decyzji wspólnie przez świeckich i hierarchów niemieckiego Kościoła. Stanie się to łatwiejsze, jeśli zważyć, że w wielu diecezjach powstały tak gremia doradcze, jak i w pełni decyzyjne. Udało się tam osiągnąć konsensus co do udziału świeckich w procesie biskupich nominacji, stanowiska wobec przeniesionych do stanu świeckiego duchownych, umożliwienia kobietom podejmowanie różnego rodzaju zadań o charakterze kierowniczym czy błogosławienia par homoseksualnych.
„Osiągnięcia” te, witane ze zrozumieniem przez większość katolików w Niemczech, nie dotyczą wszystkich diecezji. Od początku synodalnym postanowieniom przeciwstawiało się czterech niemieckich biskupów. Kontestację wobec poczynań niemieckich katolików słychać było także ze strony konserwatywnych hierarchów ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, a także większości państw afrykańskich. Musieli się oni więc zdziwić opinią, jaką na ostatnim styczniowym posiedzeniu Komisji Synodalnej, podsumowując dotychczasowe osiągnięcia katolików w Niemczech, zaprezentował ustępujący szef episkopatu. – Okres lat 2019–2026 to stosunkowo długi dystans, ale nie osiągnęliśmy jeszcze celu. Pałeczkę przekazujemy dalej. Synodalność stanie się charakterystyczną cechą Kościoła przyszłości tak w świecie, jak i w Niemczech – powiedział bp Georg Bätzing.
Jak papież
22 lutego na zgromadzeniu niemieckiego episkopatu pałeczkę tę przejął bp Heiner Wilmer. Tego dnia niemieccy hierarchowie powierzyli mu kierownictwo episkopatu na następne sześć lat. Pierwsze wspólne wystąpienie bp. Bätzinga i jego następcy nie było z pewnością tak spontaniczne, jak to, kiedy z urzędem żegnał się kard. Marx.
Kim jest nowy szef niemieckiego episkopatu? Heiner Wilmer przyszedł na świat w regionie Ermsland na północy Niemiec, niedaleko holenderskiej granicy. Mimo obcowania z wieloma językami, do dziś nie pozbył się w pełni dialektu, którym mówili jego rodzice. Już w pierwszym wystąpieniu można było usłyszeć, jak bliski jest mu Plattdeutsch – dość żywy jeszcze w jego rodzinnych stronach.
Po ukończeniu szkoły średniej wstąpił do zakonu sercanów, a następnie podjął studia teologiczne we Freiburgu. W Paryżu studiował romanistykę, a filozofię francuską na rzymskim uniwersytecie Gregorianum. W wieku 27 lat przyjął święcenia prezbiteratu, a trzy lata później obronił z wyróżnieniem pracę doktorską. Aż osiem lat życia spędził poza swoim rodzinnym krajem. Przez jakiś czas pracował w Kanadzie, a później był nauczycielem historii w prowadzonej przez jezuitów szkole średniej w nowojorskim Bronksie. Przez cały ten okres czuł się silnie związany ze swoim zgromadzeniem zakonnym. W 2007 roku został prowincjałem niemieckich sercanów, a osiem lat później współbracia powierzyli mu urząd generała. Pełnił tę funkcję przez jedenaście lat. W 2018 roku papież Franciszek udzielił mu sakry biskupiej, powierzając mu jednocześnie diecezję Hildesheim. Odtąd bp Wilmer zmuszony jest do częstych podróży do Rzymu. Zarówno studia nad Tybrem, jak i konieczność nieraz dłuższych pobytów tamże sprawiły, że wśród kolegów zyskał miano Rzymianina.
Obserwatorom znad Renu z pewnością nie uszła uwadze audiencja, jakiej stosunkowo już krótko po ostatnim konklawe udzielił mu nowo wybrany papież. Może to nie przypadek, jeśli się pamięta, że obydwaj mają za sobą wieloletnie doświadczenie zakonne. Leon XIV niemalże na każdym kroku przyznaje się do przynależności do legitymującego się wielowiekową tradycją zgromadzenia augustianów. Biskup Wilmer tymczasem stał przez lata na czele stosunkowo młodego zakonu, jakim są sercanie. Zgromadzenie powstało we Francji w 1886 roku z inicjatywy ks. Leona Dehona. Dwa lata później papież Leon XIII zatwierdził regułę zgromadzenia. Dziś sercanie obecni są na wszystkich kontynentach. Szacuje się, że do zgromadzenia należy ponad 2,3 tys. zakonników. Najliczniej są oni reprezentowani w Brazylii. W Polsce do zgromadzenia należy ponad 200 braci.
Mediator
Od ponad miesiąca przed byłym generałem dehonianów (bo takim mianem, od nazwiska założyciela, określa się nieraz zakon sercanów) otwiera się tyle ciekawy, co trudny etap działalności. Katolicy w Niemczech z dużym zainteresowaniem obserwować będą stanowisko, jakie w kwestii prowadzonej przez dwóch ostatnich poprzedników tzw. drogi synodalnej zajmie nowy szef niemieckiego episkopatu. Ostatnie sześć lat pokazało wyraźnie, że należy go zaliczyć jeśli nie do entuzjastów, to z pewnością zwolenników reform zainicjowanych przez katolików w Niemczech. Wystarczy zauważyć, że we wszystkich dotychczasowych imiennych głosowaniach nad kolejnymi synodalnymi dokumentami opowiadał się jednoznacznie na rzecz proponowanych zmian. Dotyczyły zaś one tak istotnych spraw, jak umożliwienie głoszenia homilii przez osoby nieposiadające święceń, błogosławienie par homoseksualnych czy dopuszczenie kobiet do diakonatu.
Mając na uwadze fakt, iż nie wszyscy biskupi diecezjalni należą do grona entuzjastów proponowanych zmian i głosowali nieraz inaczej bądź też nie uczestniczyli w kolejnych posiedzeniach synodalnych, już w czasie pierwszego wystąpienia po wyborze bp Wilmer zadeklarował gotowość podjęcia się swego rodzaju pośrednictwa między liberalnymi i konserwatywnymi członkami episkopatu. Deklarowanym przezeń celem jest, aby podejmowane decyzje spotykały się z przychylną opinią Watykanu. – Warunkiem powodzenia podejmowanych projektów winna być stosowna reprezentacja, silniejsza strategiczna komunikacja i wytrwałość, która musi uwzględniać kurczące się tak ludzkie, jak i finansowe zasoby – powiedział bp Wilmer.
Polskie ślady
Jak już wspomniano, bp Wilmer urodził się w regionie Emsland blisko holenderskiej granicy. Jako że urodził się prawie 16 lat po wojnie, nie mógł się spotkać z mieszkańcami odległego o 50 km… Maczkowa. Z pewnością musiał jednak o nim słyszeć od swoich rodziców czy dziadków. W tym bowiem niemieckim miasteczku Haren, które po wojnie leżało w brytyjskiej strefie okupacyjnej, decyzją aliantów osiedlono byłych żołnierzy gen. Stanisława Maczka, którzy nie godząc się z komunistyczną władzą, nie chcieli wracać do Polski. W 1945 roku Maczków zamieszkiwało ponad pięć tysięcy naszych rodaków. W ciągu następnych trzech lat opuścili oni te tereny, osiedlając się głównie w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, USA czy Izraelu. Miasteczku przywrócono starą niemiecką nazwę, ale pamięć o polskim epizodzie pozostała do dziś żywa.
O ile dzisiejszy przewodniczący konferencji biskupów niemieckich nie mógł poznać polskich mieszkańców Haren, o tyle jako biskup prastarej diecezji w Hildesheim musiał słyszeć o działalności jednego ze swoich niedawnych poprzedników, bp. Josepha Homeyera. Duchowny ten, jeszcze jako prałat, był sekretarzem polsko-niemieckiej komisji episkopatu. Z perspektywy minionych dziesięcioleci można go uznać za jednego z ojców polsko-niemieckiego pojednania. Nie wiem, czy ten aspekt działalności bp. Homeyera był znany bp. Wilmerowi, kiedy jeszcze jako przełożony sercanów udawał się z wizytą do polskich konfratrów. Był w Polsce dwa razy. Trudno oprzeć się przekonaniu, że jego wspaniały poprzednik spoglądał wówczas nań z góry z charakterystycznym uśmiechem i pełną życzliwością.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












