Umiar daje wolność

Świat konsumpcji to świat duchowej pustki, ponieważ obok człowieka w tym świecie nie stoi drugi człowiek, ale przedmiot – z prof. Joanną Mysoną Byrską rozmawia Karolina Sternal.
Czyta się kilka minut
fot. archiwum prywatne
fot. archiwum prywatne

Czy świat konsumpcji naprawdę jest taki straszny?

– Świat konsumpcji jest piękny, wspaniały i cudowny. Uwodzi nas na każdym kroku swoją ofertą. Reklama dociera do nas z każdej strony: kup ten krem, jesteś tego warta, 200 zł. To tak trochę w karykaturze, ale mniej więcej to tak wygląda. Wszystko jest możliwe, możliwości są praktycznie nieograniczone, trzeba tylko mieć odpowiednio dużo pieniędzy. To jest świat, który kręci się wokół pieniądza.

Ale przecież każdy z nas jest konsumentem. Musimy przecież jeść, w coś się ubrać, na czymś spać. Gdzie jest granica między niezbędną konsumpcją a niebezpieczną nadkonsumpcją? Kiedy człowiek staje się niewolnikiem posiadania?

– Dzieje się tak wtedy, gdy bardziej się liczy to, co mam, niż to, jak myślę. Generalnie to, jak myślę, dla konsumenta ze świata konsumpcji niewiele się liczy, bo liczy się to, jak wygląda. To jest dziwny świat, w którym więcej znaczy lepiej: lepiej mieć dwie pary butów, dwa samochody… Cechą charakterystyczną tego świata jest nadmiar. Otaczają człowieka przedmioty, które nie tylko wymagają zaangażowania i czasu, ale też pewnej wiedzy. Prosty przykład. Proszę spróbować kupić produkty, dzięki którym będzie Pani mieć czyste włosy. Dawniej kupowało się szampon. Dzisiaj kupuje się peeling do skóry głowy, maskę, odżywkę, szampon i jeszcze spray na słońce, bo akurat taka pogoda. Otaczają nas przedmioty bardziej niż ludzie. Te przedmioty występują w liniach, seriach, kolekcjach i są strasznie ekspansywne. Zabierają miejsce drugiego człowieka, gdyż wymagają od nas tak wiele czasu i uwagi. Nie ma mowy o umiarze tak cenionym przez Arystotelesa. Określa nas to, co posiadamy, a im więcej mamy, tym lepiej.

fot. archiwum prywatne

Co się dzieje, gdy ten świat nas uwiedzie?

– Powstaje świat, który skupiony jest na materialnym wymiarze życia. O wartości człowieka świadczy to, co posiada, czyli superdom z ogródkiem, świetny samochód, ślicznie wyglądająca rodzina – zaznaczam: wyglądająca. Jest to świat duchowej pustki. Jeśli damy się temu uwieść, to świat konsumpcji zaprzęgnie nas do bardzo ciężkiej pracy, ponieważ zawsze można mieć coś lepszego, zawsze jest jakaś nowa oferta, a jak właśnie nie masz środków finansowych, to weź kredyt, kup i będziesz szczęśliwy. Liczy się to, co mierzalne, co sprawdzalne. Miarą sukcesu konsumenta jest jego wygląd. A zatem konsument ma być zawsze szczupły, zawsze młody, zawsze zadbany. W efekcie staje się nienasycony i chciwy, gdyż zawsze można mieć więcej, a o to w tym świecie chodzi. Zawsze ma być więcej, bo wzrost generuje dochód.

Zapytam nieco przewrotnie. Co w tym złego, że chcemy lepiej żyć, lepiej wyglądać, mieć wygodniejsze buty?

– Pozornie nic. Kłopot w tym, że konsument liczy się tylko i wyłącznie ze sobą. To dla niego ma być dużo i tanio. Warunki pracy, warunki produkcji, ekologiczne skutki rabunkowej gospodarki – to się nie liczy. Nowe jest lepsze od starego, koszty pośrednie są pomijane. Jest to świat duchowej pustki, ponieważ obok człowieka w tym świecie nie stoi drugi człowiek, ale przedmiot. Zwykle jest on bardzo atrakcyjny, a dzięki sztucznej inteligencji komunikujący się z nami niczym prawdziwy człowiek. Daje namiastkę bliskości, ale to jest pustka. Tę pustkę świat konsumpcji zastępuje estetyką.

I znowu powstaje problem, gdyż nie ma nic złego w dążeniu do piękna. Przecież chcemy, żeby nasze miasta miały piękne fasady kamienic, żeby autobusy i tramwaje były czyste. Jednak wartości estetyczne nie zastąpią etycznych, nie pokażą mi sensu tego, co robię. Człowiek zostaje ograniczony do wymiaru horyzontalnego, znika wymiar wertykalny, a wymiaru wertykalnego nie zbudujemy na przedmiotach. Kłopot w tym, że potrzebujemy tych materialnych dóbr do życia. No i mamy dylemat: kiedy jestem tym przeciętnym konsumentem, który chce mieć wygodne buty i chodzić po ładnych ulicach miasta, a kiedy jestem niewolnikiem świata konsumpcji?

Jak się uwolnić? Jak uciec ze świata nadmiaru?

– Przepis na ucieczkę ze świata konsumpcji jest prosty i trudny jednocześnie. Trzeba zacząć myśleć krytycznie. Popatrzeć na rzeczywistość szerzej, z dystansu i zapytać siebie samego, a potem innych: czy to jest nam na pewno potrzebne? Nowy styl życia, dekonsumpcyjny, to styl życia uważnego, zgodny ze słynnym arystotelesowskim umiarem. Nie trzeba chodzić boso i jeździć bryczką, bo to takie ekologiczne. Standard nie jest niczym złym. Nowy styl życia jest wymagający i wyraża się w codziennych wyborach. Wymaga także przekonania o sensie tych wyborów. Jeśli chcemy się uwolnić spod władzy przedmiotów, musimy za każdym razem myśleć krytycznie. Jeśli będziemy tak postępować, to mamy szansę na sympatyczny świat, który jest przyjazny dla każdego, w którym ludzie są uważni i odpowiedzialni. Umiar wybrzmiewa w prostych, codziennych wyborach. Nie jest to łatwe, bo świat konsumpcji będzie nas kusił i uwodził na każdym kroku, ale warto pamiętać, że taki nowy styl życia uwalnia nas spod władzy linii, serii i kolekcji.

Tych konsumentów, którzy posiadają wiele, warto zachęcać do umiaru, ale z czego mają rezygnować ci, którzy mają bardzo niewiele?

– Jesteśmy w kłopotliwej sytuacji, bo trzeba i bogatych, i ubogich, i tych pośrodku przekonać do umiaru. Dlaczego? Bo my wszyscy jesteśmy jak te małe mrówki. Jedna mrówka mrowiska nie zbuduje, ale tysiące mrówek ograniczające się ciut, ciut są w stanie osiągnąć bardzo wiele. To będzie wymagało wysiłku, organizacji, pamiętania i namawiania wszystkich do tego samego: uwolnij się od nadmiaru przedmiotów, które cię otaczają i bądź wolny dzięki umiarowi. 


Adwent ze Światowym Ruchem Katolików na Rzecz Środowiska

Podczas adwentowego czasu przygotowania do świąt Bożego Narodzenia chcemy skupić się na tym, co najważniejsze. Oczekiwanie na przyjście Jezusa chcemy spędzić na modlitwie i czasie z bliskimi, a nie w galeriach handlowych. Ascetyczna postawa wielu świętych wzywa nas do życia z umiarem. Zachęcamy, żeby obdarowywanie prezentami było przemyślanym procesem. Zamiast kolejnej rzeczy warto sprezentować bliskim wspólne spędzanie czasu: kupić bilety na koncert czy bon na masaż. Warto zwrócić uwagę, żeby potrawy wigilijne były przez nas tak zaplanowane, aby ograniczyć marnowanie żywności. Niech ten czas będzie przeżywany przez nas pod znakiem umiaru w atmosferze radości i Chrystusowego pokoju. Zachęcamy do śledzenia naszej akcji adwentowej na FB Światowego Ruchu Katolików na Rzecz Środowiska.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 48/2025