Znalezienie lepiej płatnej pracy staje się trudne, a niektóre branże martwią się raczej o utrzymanie ich obecnego poziomu. Na szczęście są też dobre informacje, chociaż jest ich niewiele.
Dwukrotna różnica
Według danych GUS w październiku wzrost płac wyniósł 6,6 proc. rok do roku, co na tle zatrudnienia, które spadło o niespełna procent, wygląda nawet okazale. Trzeba jednak pamiętać, że wciąż w kilkuprocentowym tempie rosną ceny. Inflacja w październiku wyniosła niespełna 3 proc., więc realnie pracujący wzbogacili się o ponad 3,5 proc. Jeszcze niedawno realne tempo wzrostu płac sięgało wyników dwucyfrowych, a co gorsza, od niemal roku pensje przestały rosnąć nominalnie. W październiku średnie wynagrodzenie w kraju wyniosło 8865 zł brutto miesięcznie. Niespełna 9 tys. zł brutto wynosiło ono już w grudniu zeszłego roku i od tamtego czasu pensje nie są w stanie trwale przebić tej granicy. Oczywiście w grudniu wynik jest zawyżony nagrodami rocznymi oraz premiami świątecznymi, więc na koniec obecnego roku mogą się znaleźć powyżej, ale tylko na moment.
W poszczególnych rodzajach działalności pensje różnią się diametralnie. W informatyce i komunikacji płace wynoszą średnio 14,5 tys. zł brutto na miesiąc, co jest zdecydowanie najwyższym wynikiem ze wszystkich kategorii działalności w Polsce. Są jednak branże, w których płace są ponaddwukrotnie niższe. W gastronomii i zakwaterowaniu zarabia się przeszło 6,5 tys. zł, natomiast w pozostałej działalności usługowej – na przykład sprzątaniu czy ochronie – mowa o 6,8 tys. zł brutto. W administracji i działalności wspierającej średnie zarobki to 7,1 tys. zł. Powyżej 10 tys. zł zarabia się jeszcze wśród specjalistów i działalności naukowej i technicznej (11,6 tys. zł brutto), górnictwie (12,1 tys. zł) oraz energetyce i ciepłownictwie (11,7 tys.).
Duże różnice między rodzajami działalności widać także w dynamice płac. 9-procentowy wzrost zanotowano w informacji i komunikacji, kulturze i rekreacji oraz wodociągach i kanalizacji. Ponad 7-procentowe podwyżki otrzymali pracownicy wymienionych wyżej najsłabiej wynagradzanych branż, co jest zapewne dla nich niewielkim pocieszeniem. Wśród słabo wynagradzanych stosunkowo niewielkie podwyżki dostali zatrudnieni w handlu detalicznym i naprawie pojazdów (5,9 proc. r/r), które w podziale Polskiej Klasyfikacji Działalności występują jako jedna kategoria. Tylko na ponaddwuprocentowe podwyżki mogli liczyć pracownicy transportu i logistyki, co dobrze oddaje zadyszkę, w jaką wpadła ta branża w ostatnich miesiącach. W energetyce pensje urosły o ledwie ponad jeden procent, a w górnictwie spadły o półtora procent, jednak w obu tych segmentach zarabia się dobrze.
Zależy, gdzie się leży
Solidne podwyżki zanotowano za to w przemyśle, gdzie sięgnęły 8 proc. r/r. Nastroje w tym fundamencie polskiej gospodarki ostatnimi czasy były minorowe, na szczęście produkcja przemysłowa chyba zaczyna odbijać, korzystając między innymi z poprawy koniunktury za Odrą. W wytwórstwie zarabia się ok. 8,5 tys. zł brutto. Nastroje w przemyśle są najlepsze od 2021 roku, a w październiku polska produkcja urosła o 3,2 proc., chociaż w ostatnich latach tkwiła w stagnacji. Niestety ożywienie wciąż nie dotarło do branży meblarskiej oraz producentów RTV i AGD. Jak zauważył ekonomista Ignacy Morawski w swojej codziennej analizie z 25 listopada, sytuacja w poszczególnych branżach przemysłowych jest najbardziej zróżnicowana od trzynastu lat, co pokazuje głębsze przemiany strukturalne w polskiej gospodarce. Mniej zaawansowane rodzaje działalności wytwórczej w Polsce, takie jak składanie sprzętów gospodarstwa domowego czy produkcja mebli, zaczynają przegrywać z tańszymi konkurentami z Azji czy Europy Wschodniej i Bałkanów.
Jedną z takich branż jest hutnictwo. Firmy wytwórcze z Europy Środkowo-Wschodniej zalewane są półproduktami i materiałami z Chin, takimi jak blachy, rury metalowe czy elementy aluminiowe. Polscy związkowcy wspólnie z kolegami z Czech i Słowacji wystosowali nawet apel w obronie europejskiej metalurgii.
„Bez podjęcia natychmiastowych i zdecydowanych działań istnieje realna groźba zamykania hut i masowych zwolnień w Europie Środkowej. Niestety, takie negatywne zjawiska już się rozpoczęły, o czym świadczą kolejne informacje o upadłościach, zamknięciach zakładów produkcyjnych i zawieszeniu prac instalacji hutniczych” – czytamy w wystąpieniu związkowców. Główną przyczyną problemów jest dwukrotny wzrost kosztów energii w porównaniu do okresu 2015–2019, co zaś jest spowodowane między innymi aż 14-krotnym przyrostem cen uprawnień do emisji CO2. Komisja Europejska pracuje nad uruchomieniem wysokich taryf celnych na wyroby metalowe z Chin, co teoretycznie powinno pomóc, jednak producenci mogą zmienić kierunki dostaw na nieco bliższe, chociaż nadal spoza UE – na przykład z Europy południowo-wschodniej.
Wciąż duże różnice występują również między regionami, ale mniejsze niż między branżami. Najwyższych zarobków można oczekiwać na Mazowszu (9,5 tys. zł), co jednak zawyża sama Warszawa. Ponad 8 tys. zł zarabia się na Dolnym Śląsku, w Małopolsce, na Śląsku i Pomorzu. Na drugim końcu znajdują się tradycyjnie już warmińsko-mazurskie i podkarpackie, gdzie średnie wynagrodzenie ledwo przebija 7 tys. zł brutto. Ponad 7,5 tys. zarabia się w Wielkopolsce i w woj. łódzkim.
Daleko od średniej
Przeciętne wynagrodzenie wciąż wyraźnie przewyższa środek, który wyznacza mediana płac. Najnowsze dane dotyczące dokładnego rozkładu pochodzą z maja, gdyż wykazywane są co pół roku – co i tak jest postępem, bo jeszcze niedawno GUS wykazywał je co dwa lata. W maju średnia płaca wyniosła niespełna 8,7 tys. zł brutto, a więc nawet więcej niż w październiku. Mediana wyniosła niecałe 7,1 tys. zł, czyli wyniosła 82 proc. przeciętnej krajowej. Wśród mężczyzn było to 7,3 tys. zł, natomiast wśród kobiet 6,9 tys. Poniżej średniej krajowej zarabia dwie trzecie pracowników w Polsce, natomiast co dziesiąty otrzymuje wynagrodzenie nieprzewyższające minimalnego. Ci ostatni w przyszłym roku niestety nie mogą liczyć na adekwatne podwyżki, gdyż przyszłoroczna pensja minimalna wyniesie 4806 zł brutto, a więc ponad 3,6 tys. zł na rękę. Oznacza to wzrost o 3 proc., czyli niemal identyczny jak inflacja. Realnie najmniej zarabiający nie otrzymają więc żadnej odczuwalnej podwyżki. Związki zawodowe postulowały 5015 zł, natomiast pracodawcy 4700 zł. Rząd zdecydował o poziomie bliższym tym drugim, co dobrze odzwierciedla zmianę podejścia większości rządzącej, jaka zaszła po zmianie władzy w 2023 r.
Rząd próbuje się także wymigać z wpisanego do Krajowego Planu Odbudowy wzmocnienia Państwowej Inspekcji Pracy, tak jak już to zrobił przy okazji pełnego oskładkowania umów cywilnoprawnych. Ministerstwo, kierowane przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, wciąż pracuje nad tymi zmianami i próbuje je przeforsować, jednak sojuszników w koalicji dla takiego rozwiązania brakuje. Na szczęście w przyszłym roku pracowników czekają też dobre zmiany. Hamowanie płac i niski poziom inflacji najprawdopodobniej skłonią Radę Polityki Pieniężnej do obniżki stóp procentowych, co ulży kredytobiorcom. Pierwsza obniżka być może już w grudniu. Na pewno od 2026 r. zmienią się przepisy dotyczące stażu pracy, który wpływa na wymiar urlopu czy okres wypowiedzenia. Uchwalone zostały także przepisy ułatwiające i promujące zawieranie układów zbiorowych. Odpowiednia ustawa w momencie pisania tekstu czekała już tylko na podpis prezydenta.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












