To, rzecz jasna, zarówno błogosławieństwo, jak i jego komentarz, odwołują się do Księgi Rodzaju, mianowicie zawartych w niej drugiego opisu stworzenia oraz wyroku Boga po grzechu pierworodnym z Księgi Rodzaju (zob. Rdz 2, 7; 3, 19). Stwórca nad mężczyzną wypowiada słowa, które część z nas usłyszy podczas posypania głowy: „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”, a ponieważ wszyscy wciąż jeszcze uczestniczymy w odziedziczonej po nim naturze, opowiadają one także o nas. Wszak nasze ciało utkane jest z materii i w każdej chwili ją pobiera ze świata i jednocześnie traci: z prochu powstajemy i w proch się obracamy w każdej sekundzie naszego życia. Nie jest to jednak cała prawda o nas, bo jak napisał rabin Abraham Heschel: „Człowiek to (…) dwoistość/ tajemniczej wspaniałości i nadętej pustki./ Obraz Boga i garstka prochu./ Ponieważ jest garstką prochu,/ można mu wybaczyć jego występki;/ Ponieważ jest ukształtowany na obraz Boga,/ należy od niego oczekiwać prawości”. Mówiąc inaczej, naszą „pylistość” należy zawsze postrzegać w kontekście opisów stworzenia, bo w nich opisana jest najbardziej pierwotna prawda o nas, o tym, co nadaje nam wartość przekraczającą wszelkie wartości, a jednocześnie stawia wysokie wymagania. O tym, jak wysokie, świadczy to, że już nasi pierwsi rodzice ich nie udźwignęli i przestali ufać Bogu.
Po misterium paschalnym Chrystusa sytuacja dodatkowo się zagęszcza, bo Jego krew zmywa z nas w chrzcie grzech Adama, a więc dokonuje uzdrowienia naszej natury. Otrzymaliśmy nadto w tym sakramencie Ducha Świętego, który jest mocą do odnawiania naszego człowieczeństwa. To wszystko sprawia, że w tych, którzy są ochrzczeni, obraz powinien coraz bardziej przeważać. Ziemista natura jednak ciąży ku temu, z czego powstała, i opornie poddaje się przemianie. Potrzebujemy więc przypomnienia, chociażby w postaci odrobiny popiołu na naszej głowie, o naszej dwoistości – o kruchości, ale i o nieskończonym potencjale.
Gdzie jest twój skarb?
Popiół, którym będziemy posypywani, powinien pochodzić ze spalonych zeszłorocznych palm z Niedzieli Palmowej. Lubię wymowę tego pochodzenia: to, co było wyrazem nadziei i wizji chwały Mesjasza, ale na ludzką miarę, staje się znakiem pokuty. Mówi o tym, że czterdziestodniowy okres, w który wchodzimy, ma być piecem, w którym oczyszczeniu ulegnie zarówno nasz obraz Boga, jak i nasza wizja nas samych. Zresztą popiół/proch, chociaż kojarzy nam się raczej z brudem, to w Starym Testamencie jest on częścią praktyk służących oczyszczeniu.
Kiedy Mojżesz schodzi z góry Synaj i widzi, że lud stworzył sobie złotego cielca, wpada w gniew. W ramach pokuty pali figurę cielca, a potem każe ludowi pić wodę zmieszaną z popiołem, w który ona się zamieniła (zob. Wj 32, 20). Posypywanie głowy popiołem, a nawet sypianie na nim/ w nim, było gestami pokutnymi oraz związanymi z przeżywaniem żałoby – obraz ten często powraca u proroków oraz odnajdziemy go na początku Księgi Hioba (zob. Hi 2, 8) – doświadczony chorobą i kolejnymi stratami jej bohater siedzi na popiele. Z kolei psalmista, chcąc opowiedzieć o swoim poniżeniu i małości, stwierdza: „jako chleb jadam popiół” (Ps 102[101], 10), co nie jest jedynie poetycką przesadą – w czasach głodu lub przy skrajnym ubóstwie mieszano mąkę z popiołem, żeby zwiększyć objętość chleba i przynajmniej w taki sposób napełnić żołądek. W tej samej modlitwie jednak wraca obraz wielkości Boga i tego, że modlący się jej słowami pokłada nadzieję w Panu, w domyśle: bez względu na to, jak bardzo zostanie poniżony wie, że to nie jest cała prawda o nim i o świecie.
Kiedy zajrzymy do Księgi Kapłańskiej, do przepisów dotyczących składania ofiar, zauważymy, że w opisach mowa o zamienianiu ich w dym dla Pana (zob. Kpł 1–8). Owszem, pozostawał z nich popiół, który potem wynoszono na specjalnie wydzielone na niego miejsce, ale Bogu go nie dawano – On otrzymywał dym czy raczej woń. Materia wracała do materii, zostawała w świecie. Wracała do odwiecznego obrotu.
Wszystkie te opowieści wskazują na prawdę, którą Jezus ujmuje lakonicznym zwrotem: „Gdzie jest skarb twój, tam będzie serce twoje” (Mt 6, 21). Jeśli twój skarb jest doczesny, wikłasz się w cykl przypominający gnostyckiego węża pożerającego własny ogon i końcem twojej miłości zawsze będzie śmierć lub strata. Jeśli dostrzeżesz kruchość i ulotność stworzenia, także (jeśli nie przede wszystkim) własną, masz szansę wyruszyć w drogę ku poznaniu Boga i wyjść z nieskończonego cyklu śmierci i narodzin. Odkryć jego wymiar wertykalny, nie tylko horyzontalny.
Świadome wprowadzenie siebie w kryzys
Temu odkryciu służą praktyki ascetyczne. Od jakiegoś czasu w katoświatku modne jest pisanie i mówienie, że nie można przesadzać z postem, bo jak człowiek głodny, to zły. A kiedy zły, to cierpią na tym relacje, tymczasem my mamy kochać bliźniego swego jak siebie samego, więc lepiej w imię troski o społeczne interakcje jeść, ale się nie denerwować.
Tymczasem clue postu jest to, żeby właśnie wejść w trudną sytuację, postawić sobie wymagania, które wyrwą nas ze strefy komfortu i pokażą nam, jak słabi jesteśmy. Jeśli jakość moich relacji z bliźnimi zależy od tego głównie, jak wyglądają moje posiłki, to nie ma się za bardzo co nią szczycić. Jeśli jednak wypracuję w sobie wewnętrzne mechanizmy pozwalające na to, by ograniczyć swój apetyt/ chęć posiadania/ pragnienie intymnej bliskości, pozwoli to mi w chwilach kryzysu wytrwać w wierności Panu. Trzeba dotknąć prochu, którym się jest, bo dzięki temu, mimo, że będę odczuwać to, że z prochu pochodzę, on coraz mniej będzie panował nade mną. Ponadto, poszukując drogi do tej wolności, zacznę coraz lepiej siebie rozumieć, dostrzegać działające we mnie mechanizmy duchowe i psychiczne, wreszcie – odkryję dogłębną prawdziwość pewnej zasady.
Święty Paweł pisze do Koryntian: „Będę się chlubił z moich słabości, by zamieszkała we mnie moc Chrystusa” (2 Kor 12, 9); i to jest sedno chrześcijańskiej ascezy. Równie dobitnie oddał to pewien anonimowy mnich kartuski: „Stój w ogniu samopoznania i pozwalaj, aby on płonął”. Płoną w nim przede wszystkim maski i złudzenia, a kiedy odkryjemy wreszcie, że jesteśmy nadzy, zamiast chować się przed Bogiem, mamy do Niego biec i prosić o siłę. Każda przestrzeń słabości w moim życiu ma szczególne powołanie: to właśnie ona ma świadczyć o tym, jak wielka jest moc przemiany, którą daje Duch Święty. Jeśli ktoś z natury jest małomówny, w jego przypadku brak podatności na grzechy języka nie będzie jakimś wielkim osiągnięciem. Jeśli jednak choleryk, którego wrodzony sposób reagowania oddaje reklama pewnego mydełka: „Pieni się obficie”, zapanuje nad tendencją do irytacji, będzie to niewątpliwa przemiana. A dla otoczenia także znak, że Bóg działa w ludzkim sercu, że nie jest ono tylko prochem, ale nosi w sobie Boży obraz.
Na koniec jeszcze raz bp Varden z cytowanej na początku książki Samotność przełamana: „Jeśli pozostajemy we własnym żywiole, wierni temu, kim jesteśmy, Bóg stale się ku nam pochyla – odpowiada na naszą pokorę, gotowy naprawić w swym obrazie wszystkie elementy, które uległy zatarciu”. Jestem prochem, to znaczy jestem otwarty na Ducha. Grzech i śmierć w moim życiu nie mają ostatniego słowa.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












