Jedną z bardziej obciążających sytuacji dla pracowników placówek ochrony zdrowia w okresie okołoświątecznym są próby oddania pod ich opiekę rzekomo chorujących seniorów. Rodziny, pragnące podczas Wielkanocy, ale także innych świąt czy w okresie wakacji – odpocząć od opieki nad osobą starszą, wpadają czasami na pomysł, by troskę o starzejącego się krewnego złożyć na barki medyków. Takie działania prowadzą nie tylko do cierpienia seniorów i obciążenia szpitali, ale także do poważnych kryzysów rodzinnych.
Milczący staruszkowie
Nie wiemy zbyt wiele na temat tego, czym dokładnie z perspektywy seniora jest porzucenie go w szpitalu (lub innej „dyżurnej”) placówce. Powód jest bardzo prosty: otóż osoby starsze, które z uwagi na nacisk rodziny są poddawane nieuzasadnionej hospitalizacji, zwykle nie mówią o swoich uczuciach, albo też nie są słuchane. Wiemy natomiast, jak z perspektywy rodziny – a także pracowników ochrony zdrowia – wygląda tego typu sytuacja: rodzina, zmęczona opieką nad starzejącym się krewnym, który często cierpi także z powodu przewlekłych chorób, chce na pewien czas oddelegować swoje obowiązki na kogoś innego. Jeśli w rodzinie lub wśród przyjaciół nie ma osób, które podjęłyby się zadania opieki nad staruszkiem, pojawia się myśl, by na pewien czas oddać seniora do szpitala lub innej placówki medycznej. Czasami rodzina wiezie zatem staruszka na SOR, twierdząc, że jego stan się pogorszył – kiedy indziej próbuje zdobyć skierowanie do placówki od lekarza prowadzącego bądź nawet wzywa pogotowie. Czasami członkowie rodziny w dramatyczny sposób opisują objawy pogorszenia zdrowia, które rzekomo wystąpiły u starszej osoby. W przemocowych układach zdarza się i tak, że krewni za sprawą szantażu zmuszają seniora (jeśli oczywiście jest z nim słowny kontakt) do tego, by sam również deklarował medykom pogorszenie samopoczucia i opowiadał na przykład o objawach mogących sugerować nadchodzący zawał serca. Niekiedy lekarze podejrzewają, że deklarowane pogorszenie stanu zdrowia seniora stanowi swoistą grę rodzinną – jednak obawa przed konsekwencjami odmowy przyjęcia seniora do placówki sprawia, że zapada decyzja zgodna z oczekiwaniami opiekunów starzejącego się człowieka: krewny, którego opuszczają siły, zostaje przyjęty do placówki. Lekarze i pielęgniarki wykonują odpowiednie badania i często prowadzą leczenie niemal identyczne do tego, które jest udziałem danego seniora w jego domu. Po pewnym czasie – np. po świętach, wakacjach czy długim weekendzie – przychodzi czas „odbioru” starszej osoby. Czasami rodzina czeka na wypis, a po jego otrzymaniu sprawnie organizuje transport seniora do domu. Zdarzają się jednak również i takie sytuacje, gdy bliscy starzejącej się osoby domagają się, aby – mimo braku wskazań – została ona w placówce dłużej. Tego rodzaju „przepychanka” ma niekiedy miejsce tuż przy łóżku seniora, który – zwykle zachowując pełne smutku milczenie – wyraźnie słyszy komunikat: na świecie nie ma już dla niego miejsca. Jeśli zaś poskarży się na swój los, to często – z uwagi na słabość i zależność – nie jest w stanie znacząco zmienić swojego położenia.
Rodzinna gra odpowiedzialności
Odrzucenie seniora polegające na wysłaniu go do placówki wbrew jego woli przyczynia się nie tylko do krzywdy starszej osoby, ale często także do rodzinnych „pęknięć”. Członkowie rodziny nierzadko obwiniają się wzajemnie o tego typu sytuacje, a także rozliczają się z zaniedbań, jakich inna gałąź rodziny miała dopuścić się wobec seniora. Pewna kobieta, powracająca z emigracji po latach, musiała po przybyciu do Polski skonfrontować się ze świadomością, że jej siostra i szwagier kilka razy w okolicach świąt i wakacji próbowali oddać starzejącego się ojca do szpitala, by móc wyjechać na wczasy lub do innej części rodziny. Kiedy zwróciła swojej siostrze uwagę, że było to nie w porządku wobec ojca, usłyszała, że nie ma prawa ich oceniać, gdyż to nie ona każdego dnia towarzyszyła staruszkowi w wykonywaniu czynności higienicznych, odpowiadała kilka razy w ciągu dnia na pytania o to, co słychać u jego brata (który od wielu lat nie żył) i nie ona bała się wyjść z domu w obawie przed tym, że ojciec zrobi sobie krzywdę podczas prób majsterkowania, które niegdyś było jego pasją. Powracająca z emigracji kobieta podkreślała, że przecież wspierała rodzinę siostry finansowo i pomagała pokryć koszty remontu domu tak, aby był on lepiej przystosowany do potrzeb słabnącego ojca – perspektyw dwóch sióstr nie sposób było jednak pogodzić. Każda z nich czuła się w jakiś sposób odpowiedzialna, a jednocześnie skrzywdzona i niedoceniona – sytuacja rozliczeń doprowadziła do tego, że na nowo odżyły konflikty sięgające jeszcze okresu dzieciństwa i rywalizacji o uwagę rodziców. Podobne „pęknięcia” i spirale wzajemnych oskarżeń mają miejsce w wielu rodzinach, które mierzą się z zadaniem zapewnienia stałej opieki seniorowi – i które czasami uginają się pod ciężarem tego zadania. Z uwagi na starzenie się społeczeństwa (ściśle związane z implozją demograficzną) oraz brak systemowych rozwiązań realnie wspierających opiekunów możemy spodziewać się, że tego typu sytuacji będzie przybywało. Porzucanie osób starszych nie jest, oczywiście, nowym problemem – już Reymont w Chłopach realistycznie opisywał smutne losy ubogich, samotnych staruszków, dla których „zabrakło miejsca” w rodzinnym domu. Odwrócenie piramidy demograficznej może jednak spowodować, że odpowiednia opieka nad starzejącą się osobą stanie się wręcz przywilejem.
Przemoc porzucenia
Umieszczenie seniora w placówce medycznej wbrew jego woli – i bez zdrowotnego uzasadnienia – stanowi formę przemocy wobec starszej osoby oraz nadużycia względem systemu ochrony zdrowia. Nietrudno się domyślić, że osoba, która zostaje „zesłana” do szpitala, czuje się zbędna, niechciana i zwyczajnie niekochana. Tego typu porzucenie wzmaga także uczucie, które dotyka bardzo wielu starszych ludzi: poczucie „przeszkadzania” innym samym swoim istnieniem. Osoba, która traci samodzielność i potrzebuje stałej opieki lub choćby pomocy przy wykonywaniu codziennych czynności, na ogół zdaje sobie sprawę, że wspieranie jej dla bliskich wiąże się z trudem. Niejednej osobie starszej w takim położeniu towarzyszy zatem poczucie winy oraz wstydu. Pewna seniorka, której sąsiadkę rodzina „odstawiła” niegdyś do szpitala w okolicach świąt, wspominała, że od tego czasu jej największym lękiem jest to, że zacznie „zawadzać” swoim dzieciom i wnukom. Kobieta ta – wykazująca łagodne objawy depresji – uważała, że w chwili, w której nie będzie już przydatna dla swoich bliskich, wolałaby być na stałe oddana do domu spokojnej starości – wizja bycia podrzucaną do placówek przy okazji ważnych wydarzeń wydawała się jej najbardziej upokarzającym doświadczeniem dla starszej osoby. Potrzeba bycia ważnym i dawania bliskim czegoś od siebie jest zrozumiała i świadczy o rozwiniętej moralności. Trudno jest jednak współczesnym seniorom – a także niektórym spośród ich bliskich – zaakceptować fakt, że opadanie z sił jest procesem naturalnym, który za sprawą zdrowego stylu życia można złagodzić i spowolnić, ale który w większości przypadków stanowi nieunikniony etap życia człowieka. Na „świąteczne” porzucenie bardziej narażone są te osoby starsze, w których domach nie rozmawiało się o starzeniu i jego konsekwencjach, w których szczególnie (można rzec: nadmiernie) ceni się młodość i sprawność, ale także osoby z uboższych rodzin. Jeśli bowiem krewni seniora są dobrze sytuowani, mogą pozwolić sobie na zatrudnienie do pomocy osoby, która wykona za nich część obowiązków związanych z opieką nad starzejącym się bliskim.
Zależność i bezradność
W cierpieniu odrzuconego seniora jest element rozdzierający serce – starszy człowiek, podobnie jak dziecko, bywa bowiem bezradny wobec decyzji swoich krewnych i bywa od nich głęboko zależny. Trudno byłoby zatem znaleźć usprawiedliwienie dla porzucania starzejących się bliskich – jednak warto jest podjąć próbę zrozumienia przyczyn takich działań, zwłaszcza że nie należą one do sytuacji wyjątkowych. Każdy, kto miał styczność – choćby tymczasową – z opieką nad starszą i chorującą przewlekle osobą, wie zapewne, że jest to praca niebywale obciążająca fizycznie i psychicznie. Osoby sprawujące opiekę nad seniorami wykonują często podobną pracę do tej, która stanowi codzienność rodziców niemowląt: jej trzon stanowi karmienie, pielęgnacja higieniczna oraz zwracanie uwagi na bezpieczeństwo krewnego. W przeciwieństwie do rodziców małych dzieci, opiekunowie seniorów nie są jednak świadkami zwiększającej się samodzielności bliskiej osoby, a raczej powolnego (bądź przyspieszonego) opadania przez nią z sił. Ciało seniora – często wymagające podnoszenia lub podtrzymywania – jest także zwyczajnie cięższe niż ciało niemowlęcia. Obecnie systemowe wsparcie dla osób opiekujących się chorującymi bliskimi jest śladowe – niektórzy opiekunowie twierdzą wręcz, że państwo zostawia ich samych sobie. Samotność wobec tak wielkiego ciężaru może zaś prowadzić do zespołu stresu opiekuna, wypalenia, depresji, i poczucia, że „dłużej już nie wytrzymamy” – pomysł oddania seniora do szpitala czy innej placówki stanowi wówczas gest rozpaczliwej rezygnacji. Owszem, takie działanie ma prawo budzić u postronnych silne emocje, niezgodę czy gniew – naprawdę jednak zbytnim uproszczeniem byłoby przyjęcie, że każdy opiekun seniora, który postępuje w ten sposób, jest leniwym cynikiem, którego w życiu obchodzi wyłącznie jego własny komfort. Aby sytuacji świątecznych i wakacyjnych porzuceń seniorów było mniej, potrzebowalibyśmy zwiększenia liczby pielęgniarzy i pielęgniarek oraz opiekunów medycznych, którzy mogliby częściej pomagać rodzinom w opiece nad seniorami, a także większej liczby dni wytchnieniowych dla opiekunów – czyli takich, podczas których mogą oni odpocząć, a obowiązki pielęgnacyjne i medyczne przy seniorze wykonuje ktoś z odpowiednim przeszkoleniem. To naturalne, że pierwszymi osobami, które wspierają osobę starzejącą się czy przewlekle chorą, są zwykle jej dzieci czy wnuki – na tym również polega realizacja funkcji opiekuńczej rodziny. Jednak nawet poważna choroba rodzica czy rodzeństwa nie wyłącza w człowieku potrzeby wypoczynku, ani – co również ważne – nie chroni przed pojawieniem się u opiekunów problemów zdrowotnych będących następstwem długotrwałego wysiłku.
Każdy senior ma prawo do godnego miejsca w swojej rodzinie, ale także w społeczeństwie. Kształcenie większej liczby pielęgniarek środowiskowych, geriatrów i opiekunów medycznych oraz godne wynagradzanie ich może zmniejszyć liczbę dramatów wynikających z naruszeń tego prawa, stanowiącego przecież część uniwersalnych i niezbywalnych praw człowieka.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!














