Sarbat dha bhalla – to błogosławieństwo kończące sikhijskie nabożeństwo. W ostatnich tygodniach w wielu, jeśli nie w większości gurdwar (sikhijska świątynia) Wielkiej Brytanii wspominano w nim imię Henry'ego Nowaka, 18-letniego studenta polskiego pochodzenia, który w nocy z 3 na 4 grudnia został zadźgany nożem w Southampton na południu Anglii. Jego zabójcą był młody sikh.
Sprawa jest już powszechnie znana, nie będziemy więc opisywali jej szczegółów. W Wielkiej Brytanii wywołała ona poważny kryzys polityczny, połączony z ulicznymi zamieszkami. Przeciętni (nie tylko biali) Brytyjczycy oburzeni są na policję, która skandalicznie potraktowała nie napastnika, ale jego ofiarę, oraz na media, które przez pół roku przemilczały całą tę historię. Afera wybuchła dopiero, gdy pod naciskiem opinii publicznej opublikowano policyjne nagranie, łudząco podobne do nagrania z 2020 roku, na którym policja USA podobnie bezdusznie traktuje Afroamerykanina George'a Floyda, zmarłego w trakcie zatrzymania. Wtedy skończyło się to masowym protestem pod hasłem Black Lives Matter. Teraz brytyjską odpowiedzią jest lustrzane hasło White Lives Matter.
Odmieniony kraj
Śmierć Nowaka oraz jej reperkusje zmieniły społeczny nastrój Wielkiej Brytanii. Jeszcze do niedawna policja i sądy, a za nimi media głównego nurtu wyciszały wszelkie przypadki zabójstw i gwałtów dokonanych przez osoby niemające białego odcienia skóry. Z kolei każdy, z natury zdrowy odruch protestu wobec tej niesprawiedliwości był automatycznie kwalifikowany jako przejaw rasizmu, podsycanego przez „skrajną prawicę”. Są to przejawy zjawiska typowego dla społeczności Zachodu, które brytyjski filozof Roger Scruton określił mianem ojkofobii, niechęci do kultury własnego kraju.
Zabójstwo młodego studenta przeważyło szalę tego napięcia, pękła bariera społecznego zakłamania. Wszyscy, włącznie z premierem Keirem Starmerem, zgodnie potępili ostatnie, odrażające morderstwo. Zabójca skazany został surowo: na dożywotnie więzienie. Jednak uliczne protesty trwają nadal, teraz skierowane głównie przeciw postawie policji, która nie chce rozliczyć funkcjonariuszy odpowiedzialnych za śmierć Nowaka.
Mogłoby się wydawać, że fala ulicznego napięcia skierowana zostanie przeciw milionowej społeczności brytyjskich sikhów, z której wywodzi się zabójca. Tak się na szczęście nie stało. Choć oczywiście zdarzają się antysikhijskie incydenty, przeciętny Anglik zdaje sobie sprawę, że winą za śmierć białego studenta nie można obciążać wszystkich sikhów.
To nie był kirpan
Milionowa rzesza sikhijskich obywateli Wielkiej Brytanii nie należy już do kategorii migrantów, gdyż na dobre zakorzeniła się na Wyspach. Brytyjscy sikhowie są potomkami przybyszów, jacy około 1960 roku osiedlili się głównie w okolicach Birmingham, Leeds, Liverpoolu i Manchesteru – rozwijających się centrów przemysłowych środkowej Anglii, gdzie potrzebowano rąk do pracy. Dziś są, w olbrzymiej większości, w pełni zintegrowaną brytyjską wspólnotą wyznaniowo-etniczną. Nie sprawiają społecznych kłopotów, nie podpalają samochodów ani nie rabują sklepów, co, niestety, jest przypadłością wielu innych migranckich etnosów Zjednoczonego Królestwa. Są sędziami, bankierami, kilku z nich zasiada w parlamencie.
Zabójstwo Nowaka było dziełem jednostki o niezrównoważonych emocjach – i tak zostało zgodnie ocenione przez religijnych przywódców brytyjskich sikhów. W publicznych wystąpieniach nazwali oni zabójcę „kłamcą i mordercą”, który w żaden sposób nie reprezentuje tradycyjnych wartości, jakimi kieruje się przeciętny sikh. Wydaje się, że to wyjaśnienie zostało przyjęte za dobrą monetę przez społeczność przeciętnych Brytyjczyków.
Światowe media obiegła wiadomość, że zabójca posłużył się kirpanem, rytualnym sztyletem noszonym u pasa przez zachowujących tradycję sikhów. Sami sikhowie prostują tę wiadomość: Henry Nowak zadźgany został tureckim sztyletem. Kirpan, podobnie jak długie włosy, jest sikhijskim religijnym wyróżnikiem i nawet brytyjskie prawo, zakazujące publicznego noszenia ostrych narzędzi, dla kirpanów czyni wyjątek. Podobnie tolerancyjnie odnosi się do młodych sikhijskich motocyklistów, którzy zamiast w kaskach jeżdżą w turbanach.
Wyznawcy Pani Księgi
Sikhowie to wspólnota religijna, na tyle jednak odrębna obyczajami i kulturą, że zgodnie z zasadami polskiej ortografii wypadałoby pisać o nich dużą literą – jako o narodowości. Wywodzą się z Pendżabu, krainy nad Indusem, podzielonej obecnie na Indie i Pakistan. Tam na początku XVI wieku guru Nanak objawił się jako religijny reformator hinduizmu. Wiara, którą propagował, była otwarta: Bóg według Nanaka nie patrzy na to, kto jest hindusem, a kto muzułmaninem, lecz wspiera pokój i sprawiedliwą obronę skrzywdzonych.
Jego dziewięciu następców uformowało społeczność wyznawców w odrębną wspólnotę wyznaniową – trzecią, po muzułmanach oraz hindusach, grupę religijną Pendżabu. Gdy w 1708 roku zmarł ostatni guru, autorytet przywódczy przelano na Guru Granth Sahib, święte pismo zwane przez Sikhów Panią Księgą. Podczas świąt jej wersety odczytywane są, a właściwie odśpiewywane, nieprzerwanie przez 48 godzin.
Przez dwa wieki Sikhowie, narażeni na prześladowania ze strony islamskich władców, zmienili się z miłującej pokój owczarni w rycerską kastę wojowników. Zawojowali Pendżab, wypędzając zeń afgańskich władców, wreszcie w 1799 roku ustanowili tam scentralizowane państwo, nazywane cesarstwem. Obalili je dopiero w 1849 roku Anglicy, włączając Pendżab w obręb kolonialnego imperium. Ostatni sikhijski cesarz Dalip Singh wywieziony został do Anglii. Skłoniony do przyjęcia anglikanizmu, przyjął za matkę chrzestną swoich dzieci królową Wiktorię. Gdy na starość, zawiedziony angielską przyjaźnią, powrócił do sikhizmu, zaniepokojone władze nie pozwoliły mu na powrót do ojczyzny.
Kluczowym momentem sikhijskiej historii był rok 1947, kiedy to indyjski subkontynent podzielony został na dwa nowo powstałe państwa: Indie oraz islamski Pakistan. Sikhowie wybrali wtedy Indie, a konsekwencją ich wyboru było przesiedlenie 2,5 miliona osób z Pakistanu. Dziś w tym państwie, na terenie którego ongiś urodził się guru Nanak, sikhowie stanowią znikomy ułamek populacji. Za to w Indiach liczy się ich na ponad 20 milionów, co stanowi 2 procent ludności tego olbrzymiego państwa. Indyjscy sikhowie są tam pod względem liczebności piątą grupą religijną. Rząd w Delhi miewa z nimi kłopoty, gdyż część z nich domaga się proklamowania niepodległego sikhijskiego państwa Khalistanu („Kraj Czystych”). Ale to już osobna historia.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.














