Najważniejsze to o nich nie zapominać

O dramatycznej sytuacji w Gazie i historii tego regionu z Georgiem Röwekampem, autorem książki Chrześcijanie w Strefie Gazy. Zapomniana historia, rozmawia Szymon Bojdo.
Czyta się kilka minut
Kościół Świętej Rodziny w Gazie, jedyny rzymskokatolicki kościół parafialny w Gazie, jeden z trzech kościołów w Strefie, Wigilia Bożego Narodzenia 2024 roku
Kościół Świętej Rodziny w Gazie, jedyny rzymskokatolicki kościół parafialny w Gazie, jeden z trzech kościołów w Strefie, Wigilia Bożego Narodzenia 2024 roku

Odwiedził Pan Gazę w marcu 2023   roku. Czy może Pan opisać swoje wrażenia z tej wizyty? Czy to w ogóle możliwe, gdy już wiemy, co wydarzyło się tam zaledwie kilka miesięcy później?

– Ta wizyta była bardzo wzruszająca. Wzruszające było zobaczyć, jak małe społeczności, zarówno prawosławne, jak i łacińskie, liczące 1066 członków, żyły swoją wiarą wśród ponad dwóch milionów muzułmanów, w trudnych warunkach rządów Hamasu i izraelskiej blokady. Dlatego odczuwa się szok, że ci i tak już ciężko doświadczeni ludzie padli ofiarą wojny, z którą praktycznie nie mieli nic wspólnego.

7 października 2023 roku, kiedy Hamas zaatakował Izrael, zmienił dla Gazy wszystko. Czy wierzy Pan, że uda się uratować miasto z tak wielowiekową historią?

– Z pewnością w przyszłości powstanie miasto Gaza, ale jak będzie wyglądać, nikt na razie nie wie. Części Starego Miasta są mniej zniszczone niż inne dzielnice – być może również dlatego, że podjęto wysiłki, aby uniknąć ataków na kościoły chrześcijańskie. Nikt nie wie, kto chce lub może tam mieszkać. Obecnie godne życie jest praktycznie niemożliwe w wielu obszarach i zrozumiałe jest, że ludzie korzystają z okazji, by opuścić miasto i Strefę Gazy. Inni są zdecydowani zostać, a łaciński patriarcha Jerozolimy kard. Pierbattista Pizzaballa wielokrotnie zapewniał, że zrobi wszystko, aby zapewnić przetrwanie społeczności. Na razie pytanie o to, jakie skarby przeszłości uda się ocalić, jest drugorzędne, choć oczywiście pozostałości Klasztoru Hilariona, najstarszego klasztoru w Ziemi Świętej, są nawet wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Pozostańmy przy historii. Jakie znaczenie miała Gaza i jaką rolę odegrali w niej chrześcijanie?

– Gaza, jako punkt końcowy Szlaku Kadzidłowego, była ważnym portem i stała się ośrodkiem działalności chrześcijańskiej od IV/V wieku. W XI wieku Gaza była kwitnącym miastem chrześcijańskim ze wspaniałymi kościołami bizantyjskimi. Wokół miasta rozkwitała prężna wspólnota monastyczna z licznymi klasztorami. Pisma tych duchowych nauczycieli, takich jak Doroteusz, Barsanufiusz i Jan, są do dziś szeroko czytane i charakteryzują się głęboką mądrością duchową. Mnisi korzystali również z kontaktów z licznymi uczonymi w Gazie – i vice versa. Niektórzy profesorowie tamtejszej szkoły retoryki zwracali się do mnichów o wyjaśnienia trudnych tekstów filozoficznych, a jednocześnie nauczyciele ci pisali wnikliwe komentarze teologiczne do tekstów biblijnych.

Życie chrześcijańskie nie ustało nawet po podboju arabskim – hymny Kosmasa z Maiumy (Maiuma to miasto portowe Gazy), zwanego „Pieśniarzem”, są nadal śpiewane podczas każdego nabożeństwa prawosławnego. Co więcej, w XI wieku Sulejman z Gazy był pierwszym chrześcijańskim poetą piszącym po arabsku. Jego wiersze wciąż rezonują, ponieważ odzwierciedlają m.in. jego osobisty los: stracił żonę i dziecko, zanim w podeszłym wieku został biskupem.

W XIX wieku przybyli misjonarze z Europy i założyli instytucje zajmujące się opieką zdrowotną, edukacją i działalnością charytatywną. Nadal dokonują niesamowitych rzeczy, na przykład, przynajmniej przed ostatnią wojną, Szpital Anglikański był jedynym miejscem, w którym można było zorganizować leczenie raka dla mieszkańców Strefy Gazy! W miarę swoich możliwości chrześcijanie angażowali się również w dzieło pojednania. Dla przykładu, przedostatni pastor został wysłany do Gazy, ponieważ z powodzeniem pośredniczył między Hamasem a Fatahem w Dżaninie na Zachodnim Brzegu. Uważał się również za pastora całego miasta i czasami mawiał: „Jest nas 1,3 miliona ludzi. Spośród nich 3 tys. jest ochrzczonych; pozostali nie, ale należą do mojej parafii”.

Gaza jest kilkakrotnie wspomniana w Biblii, szczególnie w opowieści o Samsonie. Czy ta historia jest nadal aktualna dla mieszkańców Gazy?

– Dla chrześcijan w Gazie prawdopodobnie najbardziej oczywisty jest związek tego miasta z ucieczką Świętej Rodziny do Egiptu. Jedyny starożytny szlak łączący Ziemię Świętą z Egiptem, tzw. Cieśnina Morska, przebiegał przez Gazę. To jeden z powodów, dla których łacińska parafia nosi nazwę Świętej Rodziny. Kaplica w Szpitalu Anglikańskim nosi imię diakona Filipa, który, jak opowiadają Dzieje Apostolskie, ochrzcił eunucha królowej etiopskiej Kandaki na drodze do Gazy.

Postać Samsona jest natomiast nieco dwuznaczna. Przede wszystkim jest on prawdziwym „łobuzem”, który z wielką brutalnością atakuje wrogów Izraelitów, Filistynów. A jego koniec, kiedy po raz kolejny prosi Boga o siłę i zabiera ze sobą tysiące ludzi na śmierć, przewracając dwa filary, niemal przypomina… współczesnych zamachowców-samobójców. Dlatego teologowie chrześcijańscy już na początku pytali, skąd Samson wziął się w Biblii. Historie te interpretowano zatem „typologicznie”, jako typ i wzór Chrystusa: umiera bowiem jak Samson, z wyciągniętymi ramionami. A kiedy opowiadano, że Samson nocą wyrwał bramy Gazy, aby się uwolnić, postrzegano to jako wzór Chrystusa, który rozbija bramy podziemnego świata, królestwa śmierci, i uwalnia z niego ludzi.

Dla mnie chrześcijanie z Gazy są również świadkami tej wielkanocnej nadziei, że piekło nie ma ostatniego słowa. Dlatego też patriarcha kard. Pizzaballa powiedział niedawno w jednym ze swoich kazań: „Jeden z was powiedział mi kiedyś: «Jako chrześcijanie podkreślamy, że w naszej krwi nie płynie przemoc. Chcemy pozostać chrześcijanami i być światłem w tym miejscu. Dziękujemy za wszystko, co robicie. Możecie tego nie dostrzegać w waszym trudnym życiu codziennym, ale cały świat to widzi. Wszyscy jesteśmy z was dumni, nie tylko z tego, co robicie, ale dlatego, że zachowaliście swoją tożsamość jako chrześcijanie należący do Jezusa. Staliście się światłem naszego Kościoła na całym świecie»”. Podejrzewam jednak, że ludzie tam, którzy mimo wszystko obchodzą Wielkanoc, nie myślą przede wszystkim o Samsonie.

Dlaczego ksiądz z dalekiej Argentyny, Misjonarki Miłości i inne zakonnice zdecydowali się pozostać w Gazie? Z powodu tej garstki ludzi? Przeczytałem w Pana książce, że ich obecność nie tylko przynosi korzyści chrześcijanom, ale że na przykład założono tam szkołę, w której na 228 uczniów tylko 24 było chrześcijanami. Czyż to nie fenomenalne?

– Tak, ks. Gabriel Romanelli, proboszcz, był w Betlejem 7 października 2023 roku, był zatem bezpieczny. Mimo to przy pierwszej nadarzającej się okazji wrócił do Gazy, by być ze swoimi parafianami – wraz ze swoim prowincjałem, który nie chciał, by jechał sam. Pozostali tam razem z ludźmi, razem na terenie kościoła, gdzie, podobnie jak wokół cerkwi, wszyscy parafianie szukali schronienia w prowadzonych tam przedszkolu, szkole i innych placówkach.

Trzy szkoły katolickie, liczące łącznie około 2,5 tys. uczniów, były rzeczywiście świadectwem ogromnego zaangażowania Kościoła w edukację i faktu, że wielu rodziców w Gazie pragnęło takiej edukacji dla swoich dzieci. Podobnie, podczas pandemii COVID-19, pracownicy Caritas byli jedynymi w całej Strefie Gazy, którzy odwiedzali domy chorych i opiekowali się nimi. A kiedy szkoły musiały zostać zamknięte, w październiku 2023 roku, to m.in. siostry zakonne zadbały o to, by na terenie kościoła prowadzony był program dla uczniów. Misjonarki Miłości nadal opiekowały się niepełnosprawnymi w domu opieki, którym zarządzały w ciągłym strachu przed rakietami i bombami. Pomiędzy eksplozjami często bywało zaledwie kilka godzin wytchnienia.

Czujemy się bezsilni w obliczu trwającej wojny w Ziemi Świętej. Pan tam mieszkał i pracował, m.in. w Jerozolimie i nad Jeziorem Galilejskim. Jakiej rady by nam Pan udzielił, gdybyśmy chcieli wesprzeć chrześcijan w Strefie Gazy?

– Najważniejsze, jak mi się wydaje, to o nich nie zapominać. Wielokrotnie doświadczyłem, że nawet ludzie, którzy znają i kochają Ziemię Świętą, praktycznie nie zdają sobie sprawy z istnienia tutejszych chrześcijan. A dla wielu „Gaza” jest synonimem islamu i terroryzmu. A mówiąc „nie zapominać”, mam na myśli, po pierwsze, pamięć o nich w modlitwie. Odczuwałem, że ludzie tam mieszkający są głęboko religijni, a ta forma więzi jest dla nich naprawdę ważna. Po drugie, teraz ponownie możliwe jest dostarczanie pomocy humanitarnej do Strefy Gazy za pośrednictwem Łacińskiego Patriarchatu w Jerozolimie. Kosztuje to, z różnych powodów, dużo pieniędzy, ale pomoc naprawdę dociera do potrzebujących i przynosi korzyści wielu osobom, które nie należą bezpośrednio do parafii, ale mieszkają w pobliżu obu kościołów lub są szczególnie narażone. Dlatego mogę tylko prosić o wsparcie tego dzieła.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 7/2026