Najważniejsze jest pytanie, po co piję

Modlitwa nie powstrzyma uzależnień – ostrzegają eksperci. Choć apel o trzeźwość trwa od lat, spożycie alkoholu w Polsce nie spada. Psychologowie podkreślają, że alkoholizm to choroba związana ze stresem i samotnością, a nie brak wiary. Jak rozpoznać pierwsze sygnały problemu i czy istnieje bezpieczna dawka alkoholu – z ks. Krzysztofem Rajem rozmawia Małgorzata Bilska.
Czyta się kilka minut
Ilustracja: Zosia Komorowska
Ilustracja: Zosia Komorowska

Kościół w Polsce ma długą tradycję modlitw o trzeźwość, co jednak nie wpływa na obniżenie skali spożycia alkoholu. Wiemy to z badań, które są cyklicznie realizowane od lat. Jakie są główne przyczyny nadużywania alkoholu?

– Samą modlitwą nie zatrzymamy problemu uzależnień, ponieważ alkoholizm jest przede wszystkim kwestią zdrowotną i psychospołeczną, a nie moralną. Współczesna nauka pokazuje, że uzależnienie wiąże się z przewlekłym stresem, samotnością, depresją, traumą i trudnościami w regulowaniu emocji. Alkohol daje szybką ulgę, dlatego staje się „lekiem” na napięcie. Z mojego doświadczenia psychologa wynika, że ludzie piją alkohol nie z braku wiary, lecz z bezradności wobec cierpienia. Dlatego obok modlitwy potrzebne są konkretne działania, takie jak edukacja, profilaktyka i profesjonalna pomoc w przypadku uzależnienia.

Wokół alkoholu jest mnóstwo mitów, które sankcjonują picie. Niby wiemy, że alkoholizm jest chorobą rujnującą życie, czasem śmiertelną, a ludzie myślą, że to nie narkotyk tylko tzw. używka! Napój z alkoholem etylowym to twardy narkotyk, który uzależnia fizycznie i psychicznie. Po czym można poznać, że ktoś ma z nim problem?

– Alkohol to substancja psychoaktywna, czyli narkotyk. Ludzie traktują go inaczej, gdyż po pierwsze jest w naszej kulturze legalny, po drugie – jest społecznie akceptowany. Ale alkohol uzależnia psychicznie i fizycznie, wpływając na układ nagrody w mózgu. I jest łatwo dostępny, do kupienia z chlebem i mlekiem. Są wiekowe ograniczenia sprzedaży (w Polsce ten próg wynosi 18 lat), choć młodzież naśladuje rodziców i upija się poniżej tej granicy wieku. Nie ma świadomości, że im ktoś jest młodszy, tym szybciej się uzależnia i tym trudniej się leczy.

Pierwszym sygnałem problemu nie jest ilość, lecz funkcja picia. Jeśli ktoś sięga po alkohol w reakcji na stres, brak snu czy samotność, to jest znak ostrzegawczy. Wtedy organizm się przyzwyczaja i człowiek nie szuka innych sposobów wyjścia, tylko sięga po najprostszy – chemiczny. A uzależnia się ten, kto pije nadmiernie, bo stopniowo zaczyna tracić kontrolę i nie wiadomo, kiedy może zostać alkoholikiem. Przy tej chorobie pojawia się zaprzeczanie, ukrywanie picia, utrata kontroli nad piciem. Widać już zaniedbywanie obowiązków. Najgorsze jest wtedy milczenie. Potrzebna jest spokojna rozmowa i szybki kontakt ze specjalistą. To jedyny sposób, bo uzależnienie jest chorobą. Leczy się ją tak jak wszystkie choroby. Nikt nie próbuje zwalczyć grypy siłą woli; obietnicami, że przestanie kaszleć.

Alkohol jest elementem naszej tradycji świętowania. Służy też do rytuału sakralnego w czasie składania ofiary. Prohibicja jest nieskuteczna. Jak pić alkohol bezpiecznie?

– Często słyszymy, że alkohol jest elementem świętowania w czasie wydarzeń, takich jak np. urodziny, rocznice, wesela itd. Jednak Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że nie ma bezpiecznej dawki alkoholu! Każda jego ilość szkodzi zdrowiu i sprzyja różnym chorobom. Może też prowadzić do uzależnienia.

Alkohol działa toksycznie na organizm i stanowi dla niego realne obciążenie. Dlatego ważniejsze od pytania: „Ile można wypić?” jest pytanie: „Po co piję?”. Jeśli alkohol staje się sposobem radzenia sobie ze stresem, samotnością czy trudnymi emocjami, wchodzimy na drogę uzależnienia. Trzeba też wyraźnie odróżnić święto od wymiaru sakramentalnego. W Eucharystii wino ma znaczenie symboliczne i religijne, a nie konsumpcyjne. To nie jest część kultury picia, lecz znak wiary. Najbezpieczniejszą postawą jest kultura trzeźwości, a w wielu sytuacjach po prostu abstynencja.

Alkohol należy do grupy depresantów (razem z heroiną), nie pobudza, choć często prowadzi do agresji. Czy picie alkoholu „usprawiedliwia” przemoc? Przecież pijący „nie wie, co robi…”

– Przekonanie, że alkohol usprawiedliwia przemoc, to groźny mit. Alkohol osłabia hamulce i kontrolę impulsów. Człowiek zwykle wie, co robi, tylko się nie powstrzymuje. Psychologia mówi, że to może tłumaczyć mechanizm zachowania, ale nie usprawiedliwia krzywdy. Podobnie twierdzi moralność chrześcijańska. Odpowiedzialność zaczyna się już w decyzji o piciu. Przemoc, gwałt czy spowodowanie wypadku drogowego pozostają winą sprawcy i musi on ponieść konsekwencje.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 7/2026