Teraz w liturgii, przynajmniej chrześcijańskiej, używa się świec, nie zmienia to jednak wymowy znaku, choć uzupełnia go o pewne detale. W kulturze starożytnych Hebrajczyków ujrzane w ciemności nocy lub mgły światło było znakiem ludzkiej obecności, dlatego płomień lampki zwykle podtrzymywano przez całą noc, tak aby mógł być znakiem orientacyjnym dla podróżujących. Jej płomień jest też do dziś związany z obchodami świąt, głównie szabatu: podczas niego nie wolno zapalać światła, bo byłoby to naśladowanie Bożego działania polegającego na stworzeniu światła, a przecież szabat to odpoczynek po dziele stworzenia. Ze względu na tę praktykę, związaną z siódmym dniem tygodnia, właśnie św. Łukasz, opisując moment złożenia ciała Pana do grobu, używa określenia: „Był to dzień Przygotowania i szabat zaczynał jaśnieć” (Łk 23, 54). Płonące źródło światła jest więc znakiem obecności, zarówno ludzi, jak i Boga, oraz święta. A dla nas, wierzących w Chrystusa, także wcielenia i jego owoców.
Pieśń Symeona
Przenieśmy się na chwilę w wyobraźni na tatrzański szlak, kiedy panuje na nim typowa „toprowska” pogoda: leje/sypie, duje, ewentualnie mgła taka, że ledwo można zobaczyć swoją dłoń, jeśli się ją od siebie odsunie na odległość ramienia. Do tego zgubiliśmy szlak albo przydarzyła nam się kontuzja, czujemy narastające wyziębienie. Dzwonimy więc po ratowników, po czym jedyne, co nam pozostaje, to czekanie. Emocje, które rodzą się w momencie, kiedy we wszechobecnej szarości/ciemności widzimy światło czołówek TOPR-owców, są trudne do opisania: radość, ulga, wdzięczność, granicząca z pewnością nadzieja, że będzie dobrze.
Myślę, że podobne uczucia obudziły się w starcu Symeonie, kiedy zobaczył w świątyni Dzieciątko przyniesione, by złożyć za Nie ofiarę jako za pierworodnego. Co prawda nie sądzę, żeby świeciło, zresztą przy słonecznej na ogół pogodzie na Bliskim Wschodzie fenomen ten nie rzucałby się w oczy. Nie sądzę też, by Jezus miał na sobie czołówkę, ale nie znosi to prawdziwości słów, które wypowiada starzec: „Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twojemu w pokoju, według Twojego słowa, bo moje oczy ujrzały twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” (Łk 2, 29–32). Symeon opisuje Dzieciątko jako światło i chwałę (słowo to w oryginale ma także odcień znaczeniowy „blask”) oraz zbawienie. Maryja i Józef przynieśli do świątyni wcieloną Światłość, która miała wkrótce przyćmić blask świątynnego świecznika i zastąpić składane w świątyni ofiary. Co więcej, rozlała się, dając poznanie Boga, nie tylko na Izraela, ale na całą ludzkość, także pogan, przynosząc wszystkim, którzy Go przyjmą, zbawienie. A znakiem tego rozbłysku wieczności stała się świeca.
Między paschałem a gromnicą
Co roku w Grobie Pańskim w prawosławną Wielkanoc ma miejsce cud zstąpienia świętego ognia: patriarcha wnosi tam lampę i związane w jedną wiązkę 33 świece, a w poranek Niedzieli Zmartwychwstania wynosi je płonące i dzieli się tym światłem z czekającymi wiernymi. Zgodnie z opisami, ogień ten przez pierwsze chwile, kiedy się pali, nie parzy. Liczba świec oczywiście nawiązuje do tradycyjnej liczby lat Jezusa do momentu Jego Paschy, a więc cielesnej obecności wśród Jego ludu, a więc czasu, do którego można zastosować opis paschału zawarty w Exultecie: „Chociaż dzieli się on, użyczając światła, nie doznaje jednak uszczerbku”. Jezus wyniszczał siebie, aż po krzyż, ale to jedynie zwiększało jasność Jego świadectwa o miłości Ojca. Świeca paschalna jest więc obrazem ostatecznego zwycięstwa światła nad ciemnością, nawet jeśli wymaga zanurzenia się i przejścia przez tę ostatnią. Co więcej, obrazem nie tylko Pana, ale i Jego trwającej nadal w świecie obecności, którą stanowimy my, Kościół. Nie bez przyczyny przecież właśnie od paschału odpala się chrzcielną świecę – to symbol tego, że ochrzczony przyjmuje od Jezusa Jego światło, po to, by nieść je dalej. To właśnie ta świeca powinna nam towarzyszyć do końca życia, błogosławiona co roku 2 lutego, a na koniec zapalana w naszych rękach w chwili naszej agonii jako przypomnienie, że zmartwychwstaniemy. Jest ona przypomnieniem wielkich misteriów chrześcijaństwa: wcielenia, odkupienia, ale też o tym, że jesteśmy powołani do bycia w świecie światłem nadziei i świadkami zbawienia. Zadanie wydaje się karkołomne, dopóki nie przyjrzymy się temu, jak powstaje paschał.
W pszczelej szkole
Dalej w tym samym fragmencie Orędzia wielkanocnego słyszymy: „żywi się [on] bowiem strugami wosku, który dla utworzenia tej cennej kolumny wydała pracowita pszczoła”. Kiedyś przyjrzałam się bliżej temu, jak wygląda od strony ula, że tak powiem, produkcja świecy paschalnej. Otóż wosk produkują w ulu wybrane owady i tylko przez dość krótki okres swojego życia (pszczoła w okresie aktywności roju żyje około 40 dni). Standardowy paschał waży kilka kilogramów, ale jego początkiem jest budujący się na odnóżach pszczoły płatek ważący zaledwie jedną tysięczną grama (!). Jeden owad jest w stanie wyprodukować przez całe swoje życie około 50 mg tej cennej substancji, a cała rodzina przez jeden sezon daje jej około pół kilo. To oznacza, że na ważącą 8,5 kg świecę składa się praca 17 rodzin pszczelich, a więc prawie dwustu tysięcy pszczół.
Odkąd przeprowadziłam te wyliczenia, nie potrafię spojrzeć na paschał inaczej niż jak na obraz nie tylko Chrystusa, ale przede wszystkim Jego Ciała, Kościoła. Aby w świecie płonął wciąż płomień wiary, znak obecności wśród nas Boga, potrzeba wspólnoty, a nawet wielu wspólnot, do tego zgodnie współpracujących, w których każdy ma swoje miejsce i zadanie. Nie muszę się też przejmować, że moje działania wydają się takie drobne i banalne – przypomnę, początkiem paschału są płateczki ważące jedną tysięczną grama, a praca całego życia jednego owada to niewielki ułamek całości ostatecznego dzieła. Jednak bez tego ułamka, połączonego z ułamkami pochodzącymi od innych, nie byłoby paschału. Jego płomień może rozjaśniać ciemność i mgłę, bo wciąż każdy z nas go podtrzymuje. Spala się przy tym? Owszem, ale do natury człowieka należy przekraczanie samego siebie, jak pisał chociażby Viktor Frankl. Jeśli brak w naszym życiu czegoś, co nas wypycha z nas samych, motywuje do spalania właśnie, obumieramy wewnętrznie. Jezus ostrzegł: „Ten, kto kocha swoje życie [na tym świecie], straci je” (J 12, 25) i nie chodzi tylko o to, że nie wejdzie do Jego królestwa, ale już w doczesności zacznie się pogrążać w lęku, a przede wszystkim beznadziei. A to tylko inna nazwa duchowej śmierci.
Religia wielu świec
Mamy więc w liturgii świecę centralną, czyli paschał. Od niego odpalana jest świeca chrzcielna, której znakiem jest także ta błogosławiona co roku w dzień, kiedy wspominamy ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni – można ją także przynosić na Wigilię Paschalną, żeby przypomnieć sobie, dlaczego i od czego po raz pierwszy została zapalona. Nadto mamy roratki, a więc drobne świeczuszki, które zapalamy na mszach roratnych w Adwencie. Każda z nich jest znakiem Bożej obecności, ofiarowanego przez Chrystusa zbawienia i nadziei na wypełnienie się przesłania, jakie zostawił Pan bł. Julianie z Norwich: „Wszystko będzie dobrze”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












