Zniszczenia odkryto w niedzielę 19 kwietnia br., około godziny 6.00. Na elewacji kościoła pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Trzebini-Sierszy ktoś namalował sprayem liczne napisy, symbole i ciągi cyfr. „Wśród bazgrołów znalazły się m.in. odniesienia do szatana, religii oraz niezrozumiałe hasła” – podał jeden z wielkich portali. Pod zdjęciem znalazł się podpis: „Kościół w Sierszy został sprofanowany”. Słowa „profanacja” w odniesieniu do tego zdarzenia użył również jeden z posłów, zapowiadając wysłanie zawiadomienia na policję. Jednak w oświadczeniu, które wydał proboszcz, ks. Jerzy Filek, termin „profanacja” się nie pojawił. Jest mowa o „akcie wandalizmu”. „Powstałe szkody materialne pozostają jednakże nieporównywalne z naruszeniem świętości miejsca kultu Bożego i przechowywania Najświętszego Sakramentu. Akt wandalizmu na nasz kościół dotknął także całą wspólnotę parafialną, wywołując zarówno poruszenie jak i stanowczą dezaprobatę” – napisał ksiądz proboszcz parafii w Trzebini.
Niewiele dni później, na początku maja satanistyczne hasła pojawiły się w napisach umieszczonych przez nieznanych sprawców na kilku kaplicach w Kalwarii Zebrzydowskiej. „Napisy o satanistycznym wydźwięku zostały zauważone w sobotę (w maju – przyp. autor) po południu. Nie mamy żadnych świadków zdarzenia” – informował rzecznik sanktuarium ojciec Tarsycjusz Bukowski OFM. W opublikowanym tego samego dnia na stronie sanktuarium oświadczeniu również nie ma mowy o profanacji. Podobnie jak w oświadczeniu z Trzebini, wydarzenie zostało określone jako „akt wandalizmu”. „Stanowczo sprzeciwiamy się dewastacji obiektów kultu, które są jednocześnie unikalnymi zabytkami wpisanymi na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Każdy atak na to miejsce jest uderzeniem w naszą wspólną historię i wartości” – stwierdzono.
Profanacja, znieważenie i akt wandalizmu
Jeszcze kilka lat temu profanacją nazywano dość powszechnie namalowanie jakiegoś niereligijnego symbolu na murze świątyni albo zawieszenie na krzyżu na Giewoncie banera związanego z trwającymi wówczas protestami społecznymi. Przytoczone wyżej niedawne przykłady dużej ostrożności przedstawicieli Kościoła w używaniu tego terminu w odniesieniu do incydentów i działań naruszających sferę sacrum mogą budzić zastanowienie.
Profanacja zwykle kojarzona jest przede wszystkim z terminologią religijną. Jednak słowo to odnosi się nie tylko do „przedmiotów i miejsc przeznaczonych do celów kultowych” (Słownik języka polskiego PWN). Dotyczy też powszechnie uznawanych wartości. Sprofanować można nie tylko Najświętszy Sakrament, ołtarz, krzyż, ale także flagę, godło, hymn państwowy, znak Polski Walczącej. Jednak polskie prawo karne nie używa wprost terminu „profanacja” jako nazwy przestępstwa. Mówi natomiast o znieważaniu. Artykuł 137 kodeksu karnego mówi o publicznym znieważaniu znaku lub symbolu państwowego (polskiego lub obcego). Wymienia m.in. godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę.
Natomiast profanacji rozumianej jako działania w sferze religijnej dotyczy zaliczany do przestępstw przeciwko wolności sumienia i wyznania artykuł 196 Kodeksu karnego. Mówi on o obrazie uczuć religijnych, której ktoś dokonuje znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych. Przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch.
Definicja profanacji w Kodeksie Prawa Kanonicznego
A jak na kwestię profanacji patrzy prawo kościelne? Edyta Nafalska z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego dziesięć lat temu w artykule zatytułowanym Przestępstwo profanacji rzeczy świętej w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 roku zauważyła, że obecnie obowiązujący KPK ujmuje sprawę „w bardzo syntetyczny sposób” w kanonie 1369. Brzmi on: „ Kto profanuje rzecz świętą, ruchomą czy nieruchomą, powinien być ukarany sprawiedliwą karą” (do niedawna był to kanon 1376). Według autorki należy nadmienić, iż współczesna doktryna prawa kanonicznego definiuje profanację w oparciu o przepisy poprzedniego Kodeksu Prawa Kanonicznego z roku 1917, który „wskazywał tylko obiektywne sposoby dokonania profanacji (...). Wyróżniał w nim kilka przypadków, które powodują profanację”. W katalogu tym znalazło się przestępstwo świętokradztwa, przestępstwo znieważenia zwłok i grobów oraz przestępstwo zbezczeszczenia kościoła lub cmentarza.
E. Nafalska zauważyła, że do kryterium obiektywnego z roku 1917 Kodeks promulgowany przez św. Jana Pawła II dołączył kryterium subiektywne przestępstwa profanacji. Stanowią je „fakty, które zdaniem ordynariusza miejscowego spełniają warunki profanacji miejsca świętego”. Autorka wymieniła zaistnienie czynności ciężko niesprawiedliwych, powodujących zgorszenie wiernych i popełnionych w miejscu świętym. „Jednakże ocena czy doszło do profanacji miejsca świętego należy każdorazowo do ordynariusza miejsca”.
Kradzież puszki z Komunią Świętą
Sporo uwagi poświęciła winie sprawcy i jego intencjom. Zauważyła, że na przykład przy przestępstwie profanacji rzeczy świętej, popełnionym przez kradzież puszki z Najświętszym Sakramentem, mamy do czynienia z zamiarem bezpośrednim.
Jednakże sprawca tego przestępstwa, by osiągnąć swój cel, musiałby zdawać sobie sprawę, że aby osiągnąć zysk z puszki będzie musiał ją opróżnić. Z racji tej, że celem sprawcy nie była profanacja postaci eucharystycznych, działaniu sprawcy nie można przypisać zamiaru bezpośredniego
– wyłuszczyła prawniczym językiem. Nie trzeba jednak być ekspertem, aby zrozumieć, że ważne jest, czy kradnąc puszkę z konsekrowanymi Hostiami złodziej chciał wprost sprofanować, znieważyć Eucharystię.
Kwestia intencji zaważyła też na ogłoszonej w kwietniu br. decyzji biskupa szwajcarskiej diecezji Chur Josepha Bonnemaina. Chodziło o zdarzenie z 4 października 2025 roku, które miało miejsce w jednym z kościołów w Zurychu, w święto św. Franciszka z Asyżu. Z powodu złej pogody tradycyjne tego dnia błogosławieństwo zwierząt, odbywające się zwykle na świeżym powietrzu, przeniesiono do świątyni. Podczas Komunii Świętej niektórzy wierni podawali konsekrowaną Hostię swoim psom. Po zbadaniu sprawy miejscowy biskup uznał, że nie doszło do świętokradztwa (to forma profanacji) z powodu braku takiej intencji. To wywołało wśród części wiernych zdziwienie, a nawet oburzenie.
Kluczem skutek, a nie zamiar
Sprawa jest niebagatelna. Kanon 1382 KPK w paragrafie pierwszym stwierdza stanowczo: „Kto porzuca albo w celu świętokradczym zabiera lub przetrzymuje postacie konsekrowane, zaciąga ekskomunikę latae sententiae (automatycznie), zarezerwowaną dla Stolicy Apostolskiej; duchowny może być ponadto ukarany inną karą, nie wyłączając wydalenia ze stanu duchownego”.
Informując o decyzji biskupa diecezji Chur francuski portal „Tribune Chrétienne” stwierdził, że choć decyzja o braku ekskomuniki „jest zrozumiała z punktu widzenia ściśle prawnego”, to jednak rodzi się pytanie, czy „charakter tak poważnego czynu zależy wyłącznie od intencji”.
O kwestię intencji w związku z cytowanym kanonem 1382 KPK czytelniczka „Przewodnika Katolickiego” zapytała, czy w przypadku wspomnianego w nim „porzucenia” ktoś musi mieć intencję sprofanowania Najświętszego Sakramentu w ten sposób i specjalnie to robi. O odpowiedź poprosiliśmy ks. Piotra Szudlarka, który ukończył licencjat z prawa kanonicznego na Uniwersytecie Nawarry w Pampelunie.
Kanon 1382 §1 mówi o bardzo poważnym naruszeniu czci wobec Najświętszego Sakramentu i rozróżnia dwie sytuacje. Najpierw wskazuje na tego, „kto porzuca postacie konsekrowane” (qui species consecratas abicit), a następnie na tego, „kto zabiera je albo przechowuje w celu świętokradczym” (aut in sacrilegum finem abducit vel retinet). Już na poziomie samego tekstu widać różnicę: w drugim przypadku ustawodawca wyraźnie mówi o celu świętokradczym, w pierwszym nie
– zwraca uwagę ks. Szkudlarek. Wyjaśnia dalej:
Nie znaczy to jednak, że każde „porzucenie” automatycznie podpada pod przestępstwo. Kluczem jest tutaj nie tyle sam zamiar, ile skutek, który prawo określa jako profanację. Autentyczna interpretacja z 3 lipca 1999 r. wyjaśnia, że abicere trzeba rozumieć jako takie działanie, które w rzeczywistości znieważa Eucharystię. A więc nawet jeśli ktoś nie działa wprost „dla świętokradztwa”, to jego czyn musi mieć charakter profanacji, żeby można było mówić o delikcie.
Celem jest ochrona Eucharystii, a nie karanie każdego uchybienia
Ks. Piotr Szkudlarek dodaje, że do tego dochodzi ogólna zasada odpowiedzialności karnej (kan. 1321): nie ma przestępstwa bez działania w materii poważnej, podjętego świadomie i dobrowolnie. To bardzo konkretny filtr, bo prawo nie ściga samego faktu zdarzenia, ale czyn zawiniony.
W praktyce wskazuje się dość jasno, o jakie sytuacje chodzi: wyrzucenie Hostii do śmieci, wrzucenie jej do toalety czy kanalizacji, rzucenie na ziemię w geście pogardy, deptanie, plucie, celowe rozrzucenie partykuł (cząstek), spalenie, podanie zwierzętom. Wspólnym mianownikiem tych zdarzeń jest realne znieważenie Najświętszego Sakramentu.
Warto zauważyć, że ks. Szkudlarek –odwołując się do literatury prawniczej – wymienił podanie Komunii zwierzętom.
Równocześnie cytowany prawnik kanonista wskazał jasno, że nie każde zdarzenie przy Eucharystii jest przestępstwem.
Przypadkowe upuszczenie hostii, nieświadomy błąd, czy brak roztropności w działaniu liturgicznym nie mają znamion deliktu, jeśli nie ma w nich ani świadomości, ani woli, ani faktycznej profanacji.
Prawo Kościoła jest tu wymagające, ale też precyzyjne. Chodzi w nim o ochronę Eucharystii przed rzeczywistym znieważeniem, a nie o karanie każdego uchybienia. Trzeba jednak rozróżniać dwie płaszczyzny: obiektywnego działania i jego moralnej oceny. Na to zwracał uwagę podczas swego pontyfikatu Franciszek. Może więc istnieć sytuacja, w której ktoś obiektywnie popełnił przęstepstwo, na przykład ukradł bułkę, ale ocena moralna jego czynu jest złagodzona przez fakt, że od kilku dni nic nie jadł i był głodny. Analogicznie, może istnieć sytuacja, gdy ktoś znieważył Najświętszy Sakrament, choć nie miał takiego zamiaru, więc jego odpowiedzialność moralna podlega ocenie uwzględniającej zamiar i intencje, co nie oznacza, że nie doszło do naruszenia czci wobec Eucharystii.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















