„Jest dla dziecka całym światem!”

Czyta się kilka minut
fot. Natalia Mrowca-Kuczyńska
fot. Natalia Mrowca-Kuczyńska

Rozmowa z Ojcem Jeanem De Dieu Bukuru MAFR o handlu dziećmi, ofiarach i ich matkach

Ksiądz, misjonarz z Burundi, były niewolnik i komandos. Założyciel projektu walczącego z nowoczesnym niewolnictwem. To dość niezwykłe jak na misjonarza.

– Tak, to wszystko prawda. Byłem w niewoli, służyłem jako żołnierz w jednostce specjalnej, ale przede wszystkim jestem kapłanem – powołanym do służby Bogu i innym.

Jak to się zaczęło? W Polsce droga do kapłaństwa prowadzi przez seminarium. U Ojca było inaczej.

– U mnie było wszystko inaczej. Jako nastolatek zostałem porwany przez rebeliantów i zmuszony do pracy niewolniczej. Właśnie w tym strasznym czasie poczułem powołanie. Niewola dała impuls do bycia kapłanem. Nie przesadzam, kiedy powiem, że to właśnie czas niewoli dał mi impuls, z którego narodziło się moje pragnienie do bycia kapłanem.

Jak Ojciec został niewolnikiem?

– W moim ojczystym kraju, w Burundi, trwała brutalna wojna domowa. Byłem wtedy uczniem w szkole średniej. Pewnego niedzielnego wieczoru grupa rebeliantów otoczyła naszą szkołę. Krzykiem, biciem i groźbami zmusili nas do wyjścia na dziedziniec. Uprowadzili nas do bazy w lesie, gdzie kazano nam sprzątać, gotować, uprawiać rolę – być ich niewolnikami. Pracowaliśmy po kilkanaście godzin dziennie, grożono nam śmiercią, bito i głodzono. Wygolono nam krzyże na głowach, bo nasze liceum było szkołą katolicką.

Nie próbowaliście uciec?

– Każdy z nas myślał o ucieczce, a grupa moich przyjaciół nawet spróbowała się wydostać z tego piekła na ziemi. Niestety, złapano ich i przyprowadzono do bazy, gdzie czekał ich straszliwy los. Zostali zatłuczeni kolbami – to taka specjalna śmierć, która miała na celu nas sterroryzować – co się zresztą udało. Patrzyliśmy, jak są bici i jeden po drugim umierają w straszliwych męczarniach. A my? My nic nie mogliśmy zrobić, by im pomóc. Do dziś pamiętam tę straszną scenę, ich twarze i błagania o litość.

Nikt im takiej litości nie okazał?

– Nikt. Od tej pory wiedzieliśmy, że jesteśmy skazani na życie w niewoli. I to jest smutna prawda, która dotyka każdego niewolnika dzisiaj – litość jest ostatnią rzeczą, na jaką można liczyć!

Ale Ojciec uciekł.

– Po kilku miesiącach kazano przenieść obóz do sąsiedniego kraju – do Demokratycznej Republiki Konga. Taka operacja zawsze oznacza zamieszanie, kiedy strażnicy nie mają głowy, by pilnować nas wszystkich. Wykorzystałem to i wymknąłem się, a następnie przez trzy dni przedzierałem się przez las równikowy.

Nie bał się Ojciec, że zostanie złapany i zamordowany?

– Bardzo się bałem! Dżungla była pełna dzikich zwierząt, a jednak ich odgłosy nie budziły u mnie takiego przerażenia jak dźwięk mowy ludzkiej. Ale czym ryzykowałem? Moje życie w obozie rebeliantów ciężko było nazwać życiem – byłem jak zombie – chodzący umarły.

Dzięki Bogu dotarł Ojciec do domu.

– Tak, czekała tam moja matka. Uświadomiłem sobie, że Bóg dał mi drugą szansę. A ja postanowiłem ten dar wykorzystać! Wtedy właśnie poczułem powołanie do pracy jako kapłan. Znalazłem zgromadzenie misyjne – Ojców Białych, Misjonarzy Afryki, które jest bardzo znane w moim kraju, a które poza typową pracą misyjną ma w charyzmacie walkę z nowoczesnym niewolnictwem.

Stąd Fundacja HAART Poland?

– Tak, bo moja historia nie jest odosobniona. Rocznie 50 milionów ludzi pada ofiarą niewolnictwa – 95 osób co minutę! – i są to statystyki ONZ. Młode kobiety, mężczyźni oraz dzieci są zmuszani do pracy ponad siły, żebractwa i prostytucji. I tak jak ja doświadczyłem tego kiedyś – towarzyszy temu przemoc, bicie czy tortury. Nasza fundacja wspiera ośrodek w Nairobi w Kenii, gdzie na miejscu pomagamy uwolnionym z niewoli. W 2025 roku udało się nam uratować ponad 150 młodych Kenijczyków wywiezionych przez mafię chińską do obozów pracy w Birmie. Byli trzymani w obozach, gdzie zmuszano ich do katorżniczej pracy! Każdy miał minimalne tygodniowe limity zysku, a karą za ich niedotrzymanie były tortury – od bicia i rażenia prądem po podwieszanie za ręce i wykręcanie ich do tyłu czy mordowanie jednego z niewolników i zamykanie jego ciała w ciemnym pokoju z innymi zniewolonymi. To są historie rodem z obozów koncentracyjnych, które dzieją się tu i teraz!

Historia ofiar ma ten sam schemat: porwanie, przemoc i manipulacja, ciężka praca i tortury. Dzieciom zabiera się dzieciństwo, rodzicom ich dzieci, a młodym zdrowie. A to wszystko dla pieniędzy. Bo w handlu ludźmi chodzi tylko o zysk! Kosztem ofiar.

Bardzo to przykre i depresyjne...

– To prawda, ale w naszej pracy wiele jest też historii pokazujących, jak silna jest ludzka natura. Młode niewolnice wracają po uratowaniu do szkoły, gdzie sobie dobrze radzą. Ba, nawet kiedy są w tej samej klasie co dzieci z tzw. dobrych domów, którym nic nie brakuje, to te pierwsze nierzadko są lepsze w nauce! Trzeba tylko dać im szansę i wierzyć, że niewola to nie wyrok. Wiem to z własnego życia. Kiedyś pomogliśmy młodej dziewczynie, która została sprzedana przez rodzinę i w wieku 13 lat wydana za mąż za pięćdziesięcioletniego mężczyznę. Miała być jego trzecią żoną i zapłacono za nią kilkoma krowami. Do tego przed ślubem została obrzezana, to znaczy okaleczona – by była posłuszna mężowi. A jednak to jej nie złamano – uciekła, otrzymała od nas pomoc, wykorzystała swoją szansę i dziś pracuje w organizacji międzynarodowej jako cenny fachowiec.

Nie tylko uratowaliście jej życie, ale daliście społeczeństwu cennego fachowca, który czyni świat lepszym?

– Właśnie tak! O to w naszej pracy chodzi. Bo przywracając ludziom wolność, czynimy świat lepszym. Czy to na poziomie konkretnej osoby, czy też rodziny, czy wreszcie całego społeczeństwa. Najpiękniejsze są jednak te chwile, kiedy dziecko odzyskuje matkę, a matka dziecko! Bo w niewoli matki najczęściej mają straszny wybór – wolność lub dziecko. Wracają więc same, by żyć w samotności i rozpamiętywać dzieci, które były zmuszone zostawić. Tylko nielicznym udaje się wrócić z własnym dzieckiem. To okrutne, bo nie ma chyba większej krzywdy niż odebranie dziecku matki, a matce dziecka. I znowu – tylko po to, by na tym zarobić.

W Polsce obchodzimy Dzień Matki – niektóre dzieci nie będą w stanie okazać miłości swoim mamom – bo zostały od nich siłą oddzielone...

– Moja własna mama bardzo ciężko zniosła moją niewolę. Choć to dzięki niej sam przetrwałem ten trudny czas. Bo w niewoli siłę do życia dała mi modlitwa, której nauczyła mnie mama, gdy byłem dzieckiem. Bez tego nie byłoby mnie dzisiaj! Dlatego wiem, jak ważna jest matka dla dziecka – jest dla niego całym światem, i nie jest to patetyczne stwierdzenie! Dlatego musimy zrobić wszystko, by dzieci miały matki. By ich nie odbierać dla zysku i pieniędzy. Dbajmy o swoje dzieci – przekazujmy im dar wiary – który jest darem życia. A jeżeli możemy – pomóżmy matkom odzyskać swoje dzieci.

Co możemy zrobić?

– Zachęcam, by zainteresować się problemem niewolnictwa, ale też by wesprzeć pracę naszej fundacji – Fundacji HAART Poland. Odzyskanie dzieci z niewoli jest trudne, kosztowne, wymaga skomplikowanej pomocy prawnej, ale nagrodą jest radość dziecka, które odzyskuje matkę. A to jest bezcenne!

Zachęcam do wsparcia naszej misji – pomóżmy odzyskać radość macierzyństwa tym, którym ją zabrano.

RAMKA

Zachęcamy do zainteresowania się pracą Ojca Jeana i Fundacji HAART Poland. Więcej na stronie www.haartpoland.org oraz na dołączonej do numeru ulotce.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 21/2026