Można powiedzieć, że Kościół zrodził się z zatroskanej miłości Boga, który widzi nasze pogubienie, ból i cierpienie, i lituje się nad ludzkim losem. Porzuceni i znękani, jak owce bez pasterza, stalibyśmy się bezbronni wobec świata, gdyby nie wrażliwość Boga, ogrom Jego współczucia i pragnienie, byśmy byli bezpieczni i szczęśliwi. To pragnienie zaprowadziło Jego Syna na krzyż. Z tego pragnienia też został ukształtowany Kościół.
Z myślą o ufnych, ale bezbronnych; szukających szczęścia, ale błądzących; cierpiących, ale spragnionych miłości Pan powołuje Dwunastu. Mateusz wymienia wszystkich z imienia. Za każdym z tych imion stoi konkretna historia – celników, rybaków, ludzi o gorących sercach, marzących o wolności i życiu w bezpieczeństwie i miłości. Czy byli w czymś lepsi od tłumów „znękanych i porzuconych”? Czy wyróżniali się specjalnymi predyspozycjami, wyjątkowym przygotowaniem, przenikliwym rozumieniem misji Jezusa?
Dobrze wiemy, że nie. Historia pokazała, że do późniejszej świętości szli przez doświadczenia własnej słabości, gorycz porażek, rozczarowań i wątpliwości. Jeden z nich, choć obdarzony takim samym zaufaniem jak pozostali, zdradził swojego Mistrza, wymienił Jego życie na niewiele wartą garść srebrników. Nie byli herosami. Byli zwyczajnymi ludźmi, o różnych osobowościach, talentach i umiejętnościach, z całą paletą wad i zalet.
Bóg bowiem powołuje kogo chce, kiedy chce i w taki sposób, który On sam uważa za najlepszy dla człowieka. Wobec każdego z nas też istnieją Boże plany. Zamiast więc studiować życie innych ludzi, stawiajmy raczej sami sobie pytania: a co ja robię ze swoim powołaniem? W jaki sposób odpowiadam Bogu? Jak spierający się o pierwszeństwo synowie Zebedeusza? Jak umiłowany najmłodszy uczeń Jan, impulsywny Szymon Piotr? A może wkraczam pomału na Judaszową drogę samozniszczenia?
Lubimy o tym zapominać. Wewnątrzkościelne utarczki najczęściej niewiele mają wspólnego z poszukiwaniem prawdy i dobra, a zazwyczaj powstają z naszych ludzkich ocen, zawiści, braku wrażliwości i prawdziwego zainteresowania drugim człowiekiem. Prawdziwego, czyli wyrastającego z miłości, a nie z tendencji do krytykowania bliźnich. Tworzymy między sobą podziały zakorzenione na próbach udowadniania słuszności swoich racji i przekonań, na osądzaniu innych, podważaniu szczerości ich poszukiwań i relacji z Bogiem i wspólnotą.
Bóg powołuje nas wszystkich do tego, byśmy głosili jak On – z głębi serca, z miłością i głębokim współczuciem, z wrażliwością na ludzkie biedy i nieskończoną cierpliwością dla zbłąkanych, czujących się osamotnionymi i porzuconymi w Kościele. Tworzymy wspólnotę nie konkurentów w wyścigach po Bożą przychylność, ale sióstr i braci połączonych tym samym powołaniem do miłości. Kościół więc gromadzi ludzi, którzy powinni być dla siebie wzajemnie współczujący, wspierający, solidarni. Czy tak rzeczywiście jest? Wiemy, że różnie z tym bywa… Niestety, zajmując się bardziej osądami i wartościowaniem ludzkich dróg do Boga, zdradzamy zaszczytną misję, do której powołał nas Pan.
Ale nie tylko wewnątrz Kościoła fundujemy sobie i innym piekło podziałów. Jezus nie mówi: Oceniajcie, kto jest wart Dobrej Nowiny. On posyła uczniów, by głosili bliskość królestwa niebieskiego i Jego mocą uzdrawiali, wskrzeszali, oczyszczali… Owszem, w tamtym momencie radzi im, by nie szli do pogan. Ale już po Zmartwychwstaniu roześle swoich uczniów na krańce ziemi, do wszystkich spragnionych nadziei, do pogan i wierzących. To nie do uczniów jednak należało decydowanie, komu warto głosić Ewangelię. Nie do nas należy ocena, w czyim sercu Bóg ma ulokować swoją łaskę. Nie jesteśmy jej właścicielami, ale współpracownikami. A to zasadnicza różnica.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.










