Bagatelizowane uzależnienie

Niejeden student, o którym mówi się, że jest „imprezowy”, w rzeczywistości kwalifikowałby się na terapię uzależnień – i niejedna osoba zmagająca się z nałogiem w wieku średnim przekroczyła granicę utraty kontroli nad etanolem właśnie w okresie studenckim.
psycholożka, psychoterapeutka
Czyta się kilka minut
Il. Jan Kałużny
Il. Jan Kałużny

Stereotypowy student to nieco szalony młody człowiek, który podczas pięciu lat nauki na wyższej uczelni głównie się bawi – a liczne imprezy, w których bierze udział, są „podkręcane” alkoholem. W przypadku niejednego studenta słynne zamiłowanie do dobrej zabawy skrywa jednak głęboki problem alkoholowy.

Studentom przecież wypada 

Przypisywanie okresowi studiów miana czasu na „wyszalenie się” nie jest przypadkowe – ma ono uzasadnienie zarówno biologiczne, jak i społeczne. W okresie wczesnej dorosłości – czyli do mniej więcej dwudziestego piątego roku życia – mózg nadal intensywnie się rozwija i jest „spragniony” bodźców, a dodatkowo życie w akademiku lub studenckim mieszkaniu sprzyja prowadzeniu intensywnego życia towarzyskiego. Dla wielu młodych ludzi wyjazd na studia jest także pierwszym w życiu dłuższym pozostawaniem poza czujnym okiem rodziców, co ułatwia częstsze korzystanie z dotychczas reglamentowanych przyjemności, takich jak nocne hulanki, spontaniczne wycieczki czy właśnie alkohol. Na studenckie ekscesy alkoholowe zbiorowo przymykamy zatem oko – wydaje nam się, że częste „drinkowanie”, opuszczenie zajęć z powodu kaca czy nawet picie do nieprzytomności w weekendy to charakterystyki młodości, z których po pewnym czasie się wyrasta. Rzeczywiście, niejeden były żak, który intensywnie bawił się na studiach i eksperymentował z różnymi substancjami (nie tylko z etanolem) po otrzymaniu dyplomu spoważniał i zaczął postrzegać własne studenckie ekscesy jako ciekawy, lecz zamknięty temat. Jednak nie dotyczy to wszystkich studentów – młodość nie stanowi pancerza, który chroni przed wpadnięciem w sidła uzależnienia, ani też przed skutkami picia szkodliwego lub ryzykownego. Niejeden student, o którym mówi się, że jest „imprezowy”, w rzeczywiści kwalifikowałby się na terapię uzależnień – i niejedna osoba zmagająca się z nałogiem w wieku średnim przekroczyła granicę utraty kontroli nad etanolem właśnie w okresie studenckim. 

Sama wiedza nie ochroni 

Statystyki dotyczące spożywania alkoholu przez studentów są co najmniej niepokojące. Jedno z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie dowodzi, że co czwarty student preferuje spożywanie alkoholu w sposób ryzykowny. Samego nadużycia alkoholu w ciągu ostatniego miesiąca poprzedzającego badanie doświadczyło 42 proc. studentów i 37 proc. studentek. Wyniki badania wskazały także na istotną zależność między intensywnością korzystania z alkoholu a oczekiwaniami osoby związanymi z jego rozluźniającym i redukującym stres działaniem (Katarzyna Sidor, Marta Makara-Studzińska, Profil studentów pijących ryzykownie w grupie studentów Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, Hygeia Public Health 2012). Warto zwrócić uwagę na to, że cytowane badanie zostało przeprowadzone na uczelni medycznej. Oznacza to, że również studenci, którzy teoretycznie powinni mieć szczególnie pogłębioną wiedzę na temat wpływu etanolu na organizm, sięgają po niego w sposób szkodliwy. Sama wiedza medyczna, biologiczna czy psychologiczna nie wystarczy do skutecznej ochrony przed nadużywaniem toksycznej substancji. Charakterystycznym złudzeniem, któremu ulega wielu młodych ludzi (również studentów), jest poczucie własnej niezniszczalności. Dwudziestolatkowie – nomen omen – upajają się poczuciem własnej mocy, wolności i wytrzymałości. Efekty nieprzespanej nocy dają się rozpuścić w kubku kawy, a odżywianie bazujące na zapiekankach z podejrzanym składem jest ze spokojem znoszone przez układ pokarmowy (przynajmniej przez jakiś czas). Jednak okres studencki nie jest czasem, w którym nie obowiązują prawa fizyki i biologii – to także czas ważny pod względem rozwojowym. To właśnie podczas trwania lat młodzieńczych uczymy się chociażby radzenia sobie ze stresem i utrwalamy mechanizmy budowania relacji. Jeśli w tym czasie ktoś zacznie intensywnie używać alkoholu, to jego rozwój społeczny i emocjonalny może zostać zahamowany. Oczywiście nie każdy człowiek, który na studiach wypił wiele drinków, skończy jako uzależniony. Alkoholizm stanowi efekt splotu biologicznej podatności na uzależnienie, czynników psychologicznych i uwarunkowań społecznych. Czas studiowania jest jednak pod tym względem szczególnie niebezpieczny: imprezowe życie, jakie prowadzi wielu uczących się, ułatwia nadużywanie etanolu, a jednocześnie sprzyja maskowaniu problemu. 

Taryfa ulgowa usypia czujność 

Kultura studencka jest w szczególny sposób zainfekowana patologiczną „kulturą” picia. Niemal wszyscy studiujący (oraz byli studenci) znają powiedzenia w stylu „juwenalia, juwenalia, kto nie pije, ten kanalia” oraz liczne dowcipy o młodych ludziach imprezujących zamiast się uczyć. Niestety, powtarzając tego typu hasła, normalizujemy coś, co jest od normalności odległe, czyli picie ryzykowne, szkodliwe oraz samo uzależnienie od etanolu. Wbrew temu, co wielu z nas się wydaje, osobą uzależnioną może być nie tylko wychudzony i zaniedbany człowiek bez dachu nad głową. Również w gronie studentów (nie wyłączając z niego tych, którzy odnoszą sukcesy naukowe) znajdują się ci, którzy stracili kontrolę nad ilością spożywanego alkoholu i którzy piją nie dlatego, że lubią – lecz dlatego, że odczuwają przymus spożywania trunków. Nie jest także prawdą, że osoba uzależniona musi spożywać alkohol codziennie. Osoby zmagające się z alkoholizmem używają substancji w różnych modelach – jednym z nich jest picie dużych ilości etanolu na imprezach podczas weekendów albo „drinkowanie” kilka razy w tygodniu „dla relaksu”. Choć części z nas trudno to sobie wyobrazić, to w rzeczywistości uzależniony może być student, który w pierwszych terminach zalicza egzaminy i działa w kole naukowym, a w weekendy, wakacje czy podczas juwenaliów „korzysta z życia”. Picie imprezowe – jeśli jest częste, intensywne lub stanowi sposób na odreagowanie trudnych emocji – może niestety bardzo szybko i zupełnie niepostrzeżenie przerodzić się w nałóg. Niejeden student w pewnym momencie przyłapał się na tym, że brak imprezy w danym tygodniu oznacza dla niego pustkę, niepokój i drażliwość, co oznaczało po prostu odczuwanie objawów odstawiennych. Wbrew pozorom osoby, które fizycznie odczuwają brak etanolu, nie muszą wcale mieć halucynacji lub zmagać się z drżeniem rąk – objawy alkoholowej „suszy” potrafią być o wiele bardziej subtelne. Czasami na psychoterapię trafiają także osoby, które mają trudność z nawiązywaniem lub podtrzymywaniem relacji społecznych – po wstępnym wywiadzie na jaw wychodzi, że w czasie studiów tłem znajomości były spotkania przy alkoholu. Kiedy piwa czy wódki brakuje, nie ma już w czym rozpuścić wstydu i lęku przed ludźmi – wspólne wypicie kawy lub zwykły spacer nie pozwalają zapomnieć o tym, jak bardzo niepewnie ktoś czuje się w kontaktach interpersonalnych. 

Demitologizacja studiów 

Moje doświadczenie w pracy z pacjentami sugeruje, że mało która osoba mająca problem z alkoholem w okresie studenckim rozpoznaje go podczas samego studiowania. Choć niejedno aktywne uzależnienie bierze początek właśnie na tym etapie życia, to jednak z uwagi na powszechne przyzwolenie na picie, odległość od domu rodzinnego w przypadku osób wyjeżdżających na studia do innych miast oraz brak kontroli społecznej nad życiem studentów (nikt nie bada ich przecież alkomatem przed wykładami), mało która młoda osoba konstatuje, że jej „drinkowanie” wymknęło się spod kontroli. Nawet dość częste konsekwencje popadnięcia w nałóg, czyli niezdane egzaminy, nienapisane prace dyplomowe czy zerwane związki i przyjaźnie są często przez osoby uzależnione postrzegane jako efekty wyboru złego kierunku czy lenistwa, a nie skutków picia, co z punktu widzenia wiedzy o uzależnieniach stanowi klasyczny przykład systemu zaprzeczeń i iluzji. Z tego, że picie stało się problemem już na studiach, większość osób nim dotkniętych zdaje sobie sprawę już po zakończeniu lub przerwaniu nauki. Konfrontacja z rynkiem pracy i innymi „dorosłymi” obowiązkami czasami w bolesny sposób unaocznia, że to, co na studiach uchodziło za przyjemne i zabawne (np. upijanie się w każdy weekend bądź codzienne sięganie po piwo), w rzeczywistości uniemożliwia stabilne życie. Uzmysłowienie sobie, że to właśnie podczas studiów powstały lub zostały wzmocnione schematy działania i myślenia sprzyjające uzależnieniu, w przypadku niejednej osoby wiąże się z koniecznością demitologizacji czasu wczesnej młodości. To, co było wspominane z sentymentem jako świetna zabawa, zaczyna być rozumiane jako początki rujnowania własnego zdrowia i przyszłości. Elementem terapii uzależnienia bywa więc przejście okresu „żałoby” po alkoholowych ekscesach, które niegdyś wydawały się atrakcyjne i związane z beztroską.

Zadbać o studenckie zdrowie 

Zmiana podejścia studentów do alkoholu jest możliwa – już przedstawiciele pokolenia Z spożywają mniej etanolu, niż ich poprzednicy, czyli milenialsi. Coraz więcej młodych osób zdaje sobie sprawę z tego, że etanol (w każdej dawce!) stanowi truciznę i nie jest on niezbędnym elementem lifestyle’u. Pokazywanie się w social mediach w stanie nietrzeźwości dla coraz liczniejszej grupy dzisiejszych studentów nie jest już przejawem „klasy”, ale raczej „obciachem” – o wiele bardziej estetycznie prezentują się przecież ujęcia z trzymaną w ręku matchą niż z tanim winem i skutkami jego spożycia. Jednak influencerzy promujący trzeźwość nie rozwiążą alkoholowych problemów części studentów w całości – podobnie jak sober rave’y nie staną się dla wszystkich młodych atrakcyjną alternatywą wobec mocno zakrapianych imprez. Jednak warto kontynuować budowanie pozytywnego PR-u trzeźwości, sugerując studentom, że młodość można zagospodarować ciekawiej, niż dogorywając na kacu. Warto również zwracać uwagę, w jaki sposób my sami opowiadamy młodym ludziom o naszych studenckich czasach. Jeśli w naszych wspomnieniach główną rolę odgrywają alkoholowe ekscesy, to w ten sposób – być może nieświadomie – zachęcamy młodych ludzi do częstego korzystania z etanolu. Oczywiście w bliskich relacjach – np. z własnymi studiującymi dziećmi – nie chodzi o to, by ukrywać własne doświadczenia i błędy, lecz by o ewentualnych upojeniach i „urwanych filmach" nie opowiadać jako o czymś uroczym i niegroźnym. Bez wątpienia korzystne dla profilaktyki uzależnień wśród studentów jest wprowadzanie nocnej ciszy alkoholowej w miastach akademickich, ograniczenie reklamy alkoholu oraz podniesienie jego ceny – decyzje te mogą wydawać się niepopularne, jednak w istocie ograniczają one skutki picia, które mogą dotknąć nas wszystkich. Wreszcie, ważne jest pochylenie się nad stanem zdrowia psychicznego młodych dorosłych. Możemy przypuszczać, że obecność w studenckich przychodniach psychologów i specjalistów od uzależnień pomogłoby młodym ludziom radzić sobie z życiowymi kryzysami w inny sposób niż poprzez sięganie po alkohol, a także pomogłoby zmotywować się do pracy nad sobą tym studentom, którzy zaczynają mieć z etanolem problem. 

Samo wejście w uzależnienie lub znalezienie się na jego progu nie oznacza przegranego życia. Zdobycie się na akt odwagi, jakim jest sięgnięcie po pomoc, może uzdrowić ciało i psychikę, a także stać się początkiem życiowego nowego rozdania.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 23/2026