Z aplikacją na co dzień

Aplikacje zarządzają naszą codziennością, niejednokrotnie marnując nasz czas. Możemy jednak świadomie wybrać takie, które będą nas rozwijały. Oto autorski przegląd takich programów.
Czyta się kilka minut
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

Dokładnie 10 września minęło 365 dni, odkąd uczę się języków z aplikacją Duolingo. To oznacza, że każdego dnia, przez kilka minut, kwadrans, pół godziny poznawałem nowe słówka i ćwiczyłem różne umiejętności językowe. Pomyślałem więc, że może warto zastanowić się, które aplikacje są wartościowe, pomagają nam się uczyć, rozwijać, monitorować stan, w którym się znajdujemy. Zacznijmy właśnie od języków.

Włoskiego uczy mnie zielona sowa
Duolingo to jedna z najpopularniejszych aplikacji do nauki języków obcych, wykorzystywana przez miliony użytkowników na całym świecie. Jej formuła opiera się na krótkich, interaktywnych lekcjach przypominających grę, co sprzyja regularności. System punktów i tzw. serii dni ma mobilizować do codziennej praktyki, a poziomy trudności dostosowują się do umiejętności uczącego.
Dlaczego napisałem, że uczy mnie zielona sowa? Otóż przez naukę języków przeprowadza nas szereg postaci – zielona sowa Duo, wiecznie naburmuszona Lily, jej optymistyczna przyjaciółka Zari, babcia Lucy, Eddy i Junior (ojciec i syn), a także ekscentryczny Oscar i niedźwiedź Falstaff. Taka różnorodna grupa sprawia, że nie raz można się roześmiać, a niektóre postacie stają się nam bliskie. Wyróżnikiem aplikacji jest także szeroka oferta językowa: obok angielskiego, niemieckiego czy hiszpańskiego dostępne są także mniej oczywiste opcje, jak walijski czy esperanto. Coraz popularniejsze są też chiński czy japoński. Dla wielu użytkowników istotne jest to, że podstawowa wersja jest darmowa, choć model subskrypcyjny odblokowuje dodatkowe funkcje, np. tryb offline i brak reklam. Algorytmy Duolingo analizują błędy i proponują powtórki, co wspiera utrwalanie wiedzy. Ćwiczenia obejmują rozumienie ze słuchu, czytanie, pisanie i mówienie. Aplikację mamy na naszym smartfonie, co umożliwia naukę np. w podróży.
Choć Duolingo nie zastąpi pełnowymiarowego kursu, jest wygodnym narzędziem do wprowadzenia języka do codziennej rutyny i utrzymania kontaktu z nim. Widziałem to też u osób, które po wybuchu wojny na Ukrainie w 2022 roku uczyłem języka polskiego: aplikacja z wesołą sową pomagała odnaleźć się w pewnym aspekcie nowej codzienności.

Wielka sztuka na małym ekranie 
Gdy poleciłem tę aplikację znajomej, wychwalała mnie pod niebiosa. A to tylko codzienny przegląd sztuki, a może aż! DailyArt to aplikacja mobilna, która codziennie prezentuje użytkownikom jedno dzieło sztuki wraz z krótkim, przystępnie napisanym komentarzem. Można ustawić godzinę tej prezentacji (ja proszę, by dzieło sztuki pokazywano mi w każde południe). Każdego dnia na ekranie smartfona pojawia się obraz, rzeźba lub grafika, często z mniej oczywistych kolekcji, wraz z opisem wyjaśniającym jego kontekst historyczny, technikę czy ciekawostki związane z artystą. To proste rozwiązanie okazało się skuteczną odpowiedzią na potrzebę obcowania ze sztuką w świecie, w którym dominuje szybka, skondensowana informacja. Fenomen DailyArt polega na tym, że wprowadza sztukę w codzienną rutynę w sposób niewymagający wysiłku. Użytkownik nie musi odwiedzać muzeów czy wertować albumów – wystarczy kilkadziesiąt sekund, by zapoznać się z jednym dziełem i jego historią. Dzięki temu aplikacja pełni funkcję edukacyjną, jednocześnie nie przytłaczając nadmiarem treści.
DailyArt promuje także mniej znanych artystów i przypomina o dziełach spoza kanonu, co poszerza horyzonty odbiorców. Dodatkowym atutem jest możliwość tworzenia własnej kolekcji ulubionych obrazów oraz archiwum, w którym można przeglądać wcześniejsze publikacje. Dzięki niej poznamy też kolekcje z muzeów, do których łatwo się nie wybierzemy, np. z Australii czy z USA. Z punktu widzenia użytkownika aplikacja łączy edukację z przyjemnością i sprawia, że kontakt ze sztuką staje się nawykiem. To szczególnie cenne w czasach, gdy kultura wizualna często sprowadza się do szybkiego scrollowania mediów społecznościowych. DailyArt przypomina, że sztuka może być codziennym, małym rytuałem i inspiracją. A widać, że temat ludzi interesuje, bo w ubiegłym roku była to jedna z najchętniej ściąganych aplikacji!

Czuję się świetnie
How We Feel to bezpłatna aplikacja opracowana przez naukowców z Yale i fundację How We Feel Project, mająca pomóc w lepszym rozumieniu emocji i dbaniu o dobrostan psychiczny. Użytkownik kilka razy dziennie zaznacza w niej swoje samopoczucie, wybierając emocję z palety uczuć i określając jej intensywność. Może też dodać kontekst sytuacyjny, co z czasem tworzy swoisty dziennik nastroju. Siła aplikacji tkwi w prostocie – regularne rejestrowanie uczuć pomaga zauważyć powtarzające się schematy i wyzwalacze emocji. To szczególnie cenne dla osób zmagających się z lękiem, przewlekłym stresem czy spadkiem nastroju. Program nie tylko gromadzi dane, lecz także daje wskazówki i podsuwa techniki regulacji emocji, w tym ćwiczenia oddechowe i strategie oparte na mindfulness.
Dla mnie osobiście korzystanie z tej aplikacji było pomocą, poza lekami i terapią, w wyjściu ze stanów depresyjnych. Dla osoby na nie cierpiącej niezwykle ważne jest to, że możemy zauważyć, że życie to nie tylko ciągły ból i niepokój, ale też rozwija się w nim cały wachlarz odczuć. Dzięki temu How We Feel może stać się pierwszym krokiem do lepszego rozumienia siebie i bardziej świadomego reagowania na trudne sytuacje. Zebrane informacje mogą również wspierać terapię, ułatwiając komunikację z psychologiem. W czasach rosnącej liczby zaburzeń lękowych i depresyjnych aplikacja stanowi przykład użycia technologii w profilaktyce zdrowia psychicznego. Łączy prostotę obsługi z rzetelnymi podstawami naukowymi, sprawiając, że troska o emocje staje się codziennym nawykiem, a nie zadaniem wymagającym dużego wysiłku. W 2022 roku firma Apple nagrodziła ją jako najlepszą aplikację w tematyce społecznej. To niejedyna tego typu aplikacja, ale jej plusem jest to, że jest darmowa – jest także wiele płatnych apek, pomagających w medytacji, poznaniu siebie, a nawet pomagających skomunikować się z terapeutą.

Coś dla każdego
Dziś podałem przykłady aplikacji, które pomagają mi w codziennej rutynie. Nie chcę zabrzmieć jak internetowy trener, ale muszę przyznać, że rzeczywiście pomagają one w porządkowaniu kalendarza. Nie chodzi o katowanie siebie i wzbudzanie w sobie wyrzutów sumienia, ale o małe gesty, dobre nawyki, które wprowadzają spokój i są użyteczne. Tak się składa, że dziś aplikację można znaleźć do każdej czynności – także niestety do tracenia czasu. Jest jednak mnóstwo darmowych narzędzi ułatwiających życie: od listy zakupów, przez pisanie pamiętnika, plany oszczędzania pieniędzy, możliwości przyjęcia nadmiarowego jedzenia z restauracji (za niewielką opłatą), nie mówiąc już o pomocy w ćwiczeniach, nauce, poznawaniu literatury czy dzieł filozoficznych albo mądrej rozrywce (szukanie słów w rozrzuconych literach, jak w aplikacji World of words jest także świetnym treningiem umysłu!). Zawsze to lepiej, niż przesuwać nieskończoną ilość zdjęć i jałowych treści w mediach społecznościowych.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 38/2025