Zapomniani ludzie

Już osiem milionów Wenezuelczyków z powodu kryzysu opuściło swoją ojczyznę. Wielu z nich trafiło do sąsiedniej Kolumbii, gdzie z pomocą spieszy im Caritas Polska.
Czyta się kilka minut
Imigranci z Wenezueli po przekroczeniu granicy Stanów Zjednoczonych w Teksasie, wrzesień 2023 r. | fot. John Moore/Getty Images
Imigranci z Wenezueli po przekroczeniu granicy Stanów Zjednoczonych w Teksasie, wrzesień 2023 r. | fot. John Moore/Getty Images

Sytuacja w Wenezueli to według ONZ jeden z dziesięciu najbardziej zapomnianych i niedofinansowanych kryzysów 2025 roku. Wobec utrzymującej się dramatycznej sytuacji związanej z problemami wewnętrznymi, kryzysem gospodarczym i katastrofami naturalnymi, Wenezuelczycy masowo migrują. Ci, którzy pozostają w kraju, szukają nie tylko pracy, aby utrzymać rodziny, ale także duchowego wsparcia. Niosą je między innymi polscy misjonarze. Jednym z nich jest pallotyn ks. Andrzej Tekieli SAC, który od ośmiu lat pracuje na terenie Wenezueli.

Miasta molochy
– Sytuacja nadal jest trudna – mówi misjonarz. – Utrudniony jest dostęp do wielu rzeczy, żywności, leków, mediów, przede wszystkim do wody i prądu. Powodem są m.in. kataklizmy, które niszczą infrastrukturę, ale także mają wpływ na gospodarkę oraz ceny żywności oraz innych produktów. Rynek pracy jest dość ograniczony, co powoduje, że utrzymanie się z minimalnych pensji jest dla wielu osób trudne. Żyją z dnia na dzień, starają się zapewnić sobie i bliskim dach nad głową i wyżywienie.
Wenezuela to duży kraj, trzy razy większy od Polski. Urzeka pięknem wysokich gór, tropikalnych lasów, wodospadów, potęgą rzeki Orinoko i rozległymi plażami nad Morzem Karaibskim. Natura, która przyciąga turystów, jednocześnie niesie ze sobą sporo zagrożeń. Ze względu na ulewne deszcze, szczególnie w rejonach górskich, występują powodzie, a wezbrane rzeki zalewają całe wioski, niszczą infrastrukturę i zagrażają ludziom. W rejonach, gdzie powycinano drzewa, wraz z wodą spływa ziemia.
– Te osuwiska niszczą wszystko, na co natrafią po drodze. Skala takich kataklizmów jest ogromna. Co jakiś czas pojawiają się także trzęsienia ziemi. Sam przeżyłem trzęsienie ziemi, które było w Wenezueli. Nikt nie zginął. Później było trzęsienie ziemi w Ekwadorze o podobnej skali i zginęły setki ludzi – relacjonuje ks. Tekieli.
Specyfiką Wenezueli jest to, że najwięcej ludzi żyje w miastach. Wystarczy powiedzieć, że ludność całej Wenezueli to 20 mln osób, a tylko w samej stolicy, w Caracas, i w okolicznych miastach nieoficjalnie żyje około 11 mln ludzi. Szczególnie w latach 90. i jeszcze na początku tego wieku Wenezuelczycy sprowadzali się do miast z najbardziej odległych zakątków kraju, zachęcani możliwością zdobycia pracy, głównie w przemyśle związanym z ropą naftową. Obecnie, z uwagi na pogłębiający się kryzys, tej pracy nie starcza dla wszystkich.
– Problemem tych wielkich metropolii jest brak odpowiedniej infrastruktury: mieszkań, mediów, dróg. Dlatego też ludzie tworzą wspólnoty i sami budują sobie domy, z tego co znajdą: z cegieł, blachy, płyt, eternitu. Takie osiedla, podobne do brazylijskich faweli, a tu nazywane bario, powstają najczęściej na obrzeżach miast i z uwagi na brak odpowiedniej infrastruktury narażone są na niszczycielskie działanie ulew, nawałnic i osuwisk błotnych. W wyniku takich kataklizmów niszczone są nie tylko domy, ale także giną ludzie, a ocaleni tracą cały dorobek – opowiada polski misjonarz.

Potrzeba misjonarzy
Statystycznie 85 proc. społeczeństwa Wenezueli to katolicy, natomiast z powodu utrudnionego dostępu do ewangelizacji ich zaangażowanie w sprawy wiary różnie wygląda. Wystarczy powiedzieć, że diecezja Guarenas, w której posługuje ks. Tekieli, jest wielkością porównywalna do diecezji krakowskiej, w której jest około 400 parafii. Natomiast w Guarenas jest 27 parafii i niespełna 20 księży oraz zaledwie kilka sióstr zakonnych. To powoduje, że duchowni nie są w stanie dotrzeć do każdego, kto ich potrzebuje.
– U osób, które przeszły od podstaw formację dzięki systemowi oświaty opartemu na katolickim wychowaniu i zaangażowaniu rodziców, wiara jest mocna. Natomiast te osoby, które nie przeszły takiej formacji, często bardzo luźno podchodzą do wiary – mówi misjonarz. – W ostatnich latach, szczególnie w okresie pandemii, wiele osób powróciło do Kościoła, choć jednocześnie daje się zauważyć działanie sekt, które wykorzystują otwartość Wenezuelczyków na sprawy duchowe.
Pomimo trudności, jakich doświadcza Wenezuela, jej mieszkańcy są z reguły optymistami. Najważniejsza dla nich jest rodzina, szacunek dla rodziców, dbałość o bliskich. – Przeciętny Wenezuelczyk, jeśli ma dach nad głową, pracę i ma z czego utrzymać rodzinę, zazwyczaj nie przejmuje się innymi kwestiami. Jednak spora część mieszkańców tego pięknego kraju cierpi niedostatek i boryka się z trudnościami, dlatego emigrują – dodaje ks. Andrzej Tekieli.

Kierunek: Kolumbia
Wenezuelę opuściło już 8 mln jej obywateli. Wśród nich są tacy, którzy nie mają możliwości legalnej migracji, m.in. przez brak dokumentów pozwalających na legalny wyjazd z kraju. Pomimo tego wielu decyduje się na nielegalną migrację, przekraczając granicę z Kolumbią w lasach lub na nieformalnych przejściach kontrolowanych przez grupy zbrojne. Są narażeni na nadużycia i realne niebezpieczeństwo. Są to tzw. los caminantes, którzy pieszo pokonują setki kilometrów często bez dostępu do wody, żywności i schronienia.
Od sześciu lat Caritas Polska prowadzi program wsparcia w Kolumbii, do której masowo migrują Wenezuelczycy. Organizacja kontynuuje działania przy granicy z Wenezuelą oraz na przedmieściach Bogoty, stolicy Kolumbii, koncentrując się na długofalowym wsparciu. Jednak środki finansowe na pomoc humanitarną zmniejszają się z każdym rokiem, a w 2025 roku osiągną najniższy poziom w historii. Potrzeby zaś nie maleją.
– Pomoc humanitarna musi działać w tych zapomnianych regionach jeszcze szerzej i jeszcze bardziej efektywnie niż dotychczas – mówi Ireneusz Krause, zastępca dyrektora Caritas Polska. – Musimy dobrze rozpoznawać potrzeby i wspierać nie tylko migrantów, ale również osoby ich przyjmujące.
Od 2020 roku Caritas Polska w partnerstwie z Jeronimo Martins dostarczyła za pośrednictwem Caritas Colombia 700 ton pomocy humanitarnej oraz ponad 6,5 tys. miesięcznych voucherów na zakupy artykułów spożywczych, wspierając blisko 33,5 tysiąca osób. Aktualnie organizacja kładzie nacisk nie tylko na doraźną pomoc, ale na działania pozwalające odzyskać beneficjentom niezależność i stabilizację.
– Wenezuela to przede wszystkim kryzys humanitarny, który trwa lata i został niemal zapomniany przez świat. Zarówno Wenezuelczycy, jak i mieszkańcy Kolumbii codziennie walczą o przetrwanie, dlatego kluczowe jest takie wsparcie, które pozwoli im zachować godność i odbudować poczucie sprawczości – podkreśla Ireneusz Krause.

Zmiana na lepsze
W ramach aktualnych programów Caritas Polska realizuje szkolenia, które pozwalają osobom w najtrudniejszej sytuacji zdobywać nowe kwalifikacje i dostosować się do trudnej sytuacji gospodarczej.
– To, co dla nas ważne w projektowaniu i wdrażaniu pomocy humanitarnej, to odbudowa zdolności radzenia sobie przez poszkodowane społeczności: dajemy ludziom narzędzia, żeby poczuli sprawczość, wychodzili samodzielnie z kryzysu i nie byli od nas zależni. W Kolumbii prowadzimy wsparcie dla mikroprzedsiębiorstw. Znaczną część grantów na rozwój własnej działalności gospodarczej przyznaliśmy w ubiegłym roku kobietom – podkreśla Nina Mocior z Caritas Polska.
Kluczowym elementem wsparcia jest wzmocnienie przedsiębiorczości, co umożliwia migrantom założenie własnych mikroprzedsiębiorstw. Program nie tylko przyczynia się do wzmocnienia ekonomicznego, ale też buduje poczucie wspólnoty i partnerstwa. Uczestnicy podkreślają, że program daje im nadzieję, siłę i odwagę do osiągnięcia sukcesu. „To inicjatywa, która zmienia życie, odnawia wiarę i wzmacnia nas, dając realne szanse na lepsze jutro” – przekonują beneficjenci programu, których relacje można odsłuchać na stronie internetowej Caritas Polska.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2025