Solidarni dla pokoju

Rozmowa z ks. Mirosławem
Tykferem
Czyta się kilka minut
Ks. Mirosław Tykfer | rys. Zosia Komorowska/PK
Ks. Mirosław Tykfer | rys. Zosia Komorowska/PK

0 sierpnia papież Leon XIV zaapelował o modlitwę i post, aby „wyjść z logiki podziału i odwetu”. W Polsce nie ma wojny, ale logika podziału i odwetu nie jest nam obca. Czy Bóg wysłuchuje słów modlitw ludzi, którzy proszą o dar tego, czego nie robią? Czy modlitwa bez wyrzeczeń miłych Bogu wystarczy, by Bóg wysłuchał?
– Wojna w Ukrainie w jakiś sposób dotyka wszystkich. Odczuwa ją cały świat, chociażby poprzez wysoką inflację, która dopiero niedawno złagodniała. Ta wojna to także zmiana w relacjach międzynarodowych, nowe koalicje i podziały oraz lęk o przyszłość. Słusznie mawiał papież Franciszek, że toczy się trzecia wojna światowa w kawałkach i że wszyscy płyniemy na jednej barce. Właśnie dlatego wołanie papieża o post i modlitwę nie dotyczy tylko zakończenia konfliktu zbrojnego, ale odwagi układania na nowo relacji międzyludzkich w sposób pokojowy. A nawet sam konflikt musi zdaniem papieża zakończyć się tak, aby była zachowana zasada sprawiedliwości – na tyle, na ile się da – ale także aby nie dominowało w nas uczucie nienawiści i odwetu, bo to oznaczałoby, że wojna wcale się nie skończyła.
Ponadto żyjemy innymi podziałami, niezależnymi od tych, które wywołały wojnę. Także w Polsce. Odczuwamy ich ciężar i jesteśmy nimi zmęczeni. A jednak nie potrafimy ich zmienić. Dlatego przed Bogiem nie liczy się to, że ktoś już wie, co ma zrobić, albo że już znalazł siłę na to, aby to wypełnić. Modlitwa musi być przede wszystkim modlitwą dziecka: ufnego, a zarazem często odczuwającego bezradność. Modlitwa pokorna i prosta to postawa człowieka, który „pragnie pokoju i sprawiedliwości”, który nosi w sobie czyste dążenia. Wewnętrzne światło dobrych pragnień go poprowadzi. I o to prosi nas papież.

W XXI wieku trochę zapomnieliśmy o sensie postu. Można być na bezmięsnej diecie i jeść owoce morza i sushi. Czym jest dziś post?
– Na szczęście ludzie o to nie pytają. Nie spotkałem nikogo w mojej parafii, kto by zapytał, dlaczego pokój wymaga modlitwy i postu. Mimo wszystko wyczuwają, że post jest związany z modlitwą intensywną i wytrwałą. I że pokój to także owoc modlitwy. A sam post oznacza, że ktoś woła do Boga całym sobą, także ciałem. Cały wpływ Boga na ten świat dzieje się za pośrednictwem ludzi i im bardziej ludzie się otwierają na Boga, duszą i ciałem, tym bardziej Bóg ten świat może z nami przemieniać na lepsze. I to jest siła postu.

Wkrótce odbędzie się Zjazd Gnieźnieński na temat pokoju. Program ma bogaty, odbędzie się około stu wykładów i warsztatów, ale żaden o agresji. Dlaczego? To ona odpowiada za wojny. Konflikt to niezgodność interesów, wartości, poglądów, celów. Rozwiązuje się je bez agresji, choć potrzeba chęci i kompetencji. Nie da się chyba osiągnąć pokoju bez tej refleksji…
– Tegoroczny Zjazd Gnieźnieński jako całość jest próbą kontynuacji ducha modlitwy dziecka o pokój. Wielu rzeczy nie wiemy, przy słowie „pokój” stawiamy pytanie. Jedyne, czego jesteśmy pewni, to że potrzebna jest modlitwa, spotkanie i rozmowa, i to na wielu poziomach. Tylko w ten sposób przynajmniej spróbujemy dążyć do odbudowania pokoju, który nie będzie tylko przerwą przed kolejną wojną, ale będzie gwarantował takie relacje i struktury społeczne, które wojnie będą zapobiegać. Taki pokój określa się terminem „trwałego pokoju”. Podziały i konflikty będą zawsze, ale możemy je przeżywać tak, żeby nas nie niszczyły. W tym sensie każdy podjęty temat na Zjeździe u swoich podstaw będzie dotyczył uwalniania się od agresji.

Nieświadomie. Wybory moralne dotyczą woli, agresja to wybór etyczny. Papież Franciszek częścią Fratelli tutti wywołał debatę wokół „wojny sprawiedliwej”, która często toczy się w logice odwetu. Zjazd odniesie się jakoś do tych kontrowersji?
– Na szczęście nie papież Franciszek wywołał tę dyskusję. Wystarczy zajrzeć do Katechizmu Kościoła katolickiego, który został wydany przez Jana Pawła II, a jego głównym redaktorem był przyszły Benedykt XVI. W tym wykładzie wiary Kościoła nie ma terminu „wojna sprawiedliwa”. Znajduje się on w przypisie, aby zaznaczyć, że tylko pewne elementy „wojny sprawiedliwej” są zachowane we współczesnym pojęciu „koniecznej obrony”. Wojna nie jest w żadnym sensie pojęciem pozytywnym w nauczaniu Kościoła.

---

Ks. Mirosław Tykfer
Doktor teologii fundamentalnej, proboszcz parafii św. Jana Vianneya w Poznaniu; redaktor naczelny „Przewodnika Katolickiego” w latach 2014–2021; przewodniczący komisji programowej XII Zjazdu Gnieźnieńskiego, który odbędzie się we wrześniu pod hasłem „Odwaga pokoju”

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2025