Prawo w czasach chaosu

Nie trzeba być ekspertem, aby zauważyć, że mamy w Polsce poważne problemy z prawem. Niektórzy od jakiegoś czasu mówią nawet o chaosie prawnym. Co w takiej sytuacji może robić katolik?
Czyta się kilka minut
Zgromadzenie przed budynkiem Sądu Najwyższego w dniu podejmowania uchwały nt. ważności wyborów Prezydenta RP. Warszawa, 1 lipca 2025 r. | fot. Archiwum
Zgromadzenie przed budynkiem Sądu Najwyższego w dniu podejmowania uchwały nt. ważności wyborów Prezydenta RP. Warszawa, 1 lipca 2025 r. | fot. Archiwum

Mogłoby się wydawać, że sprawa jest prosta i że rozstrzygnął ją św. Paweł Apostoł w Liście do Rzymian. „Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi” (Rz 13, 1) – napisał. Stwierdził nawet, że kto przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Przekonywał, że należy się poddać jej nie tylko ze względu na karę, ale ze względu na sumienie. „Z tego samego też powodu płacicie podatki. Bo ci, którzy się tym zajmują, z woli Boga pełnią swój urząd. Oddajcie każdemu to, co mu się należy: komu podatek – podatek, komu cło – cło, komu uległość – uległość, komu cześć – cześć” (Rz 13, 6–7) – precyzował.

Życie ciche i spokojne
W Pierwszym liście do Tymoteusza zalecił nawet: „Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władzę, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością” (1 Tm 2, 1–2).
Opisujący życie pierwszych chrześcijan List do Diogneta, napisany pod koniec II stulecia po narodzeniu Chrystusa, podaje, że podejmowali oni wszystkie obowiązki jak obywatele i słuchali „ustalonych praw”.
A jednak Katechizm Kościoła katolickiego, który w części poświęconej czwartemu przykazaniu dekalogu przypomina o tych zaleceniach i wskazaniach, kilkanaście linijek dalej stwierdza ostro: „Obywatel jest zobowiązany w sumieniu do nieprzestrzegania zarządzeń władz cywilnych, gdy przepisy te są sprzeczne z wymaganiami ładu moralnego, z podstawowymi prawami osób i ze wskazaniami Ewangelii” (KKK 2242).
Wyjaśnia, że odmowa posłuszeństwa władzom cywilnym, gdy ich wymagania są sprzeczne z wymaganiami prawego sumienia, znajduje swoje uzasadnienie w rozróżnieniu między służbą Bogu a służbą wspólnocie politycznej. Argumentuje dwoma cytatami z Nowego Testamentu: „Oddajcie... Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22, 21) i „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29).

Minister swoje, Trybunał swoje
Nie trzeba być ekspertem, aby zauważyć, że mamy w Polsce poważne problemy z prawem. Niektórzy od jakiegoś czasu mówią nawet o chaosie prawnym. Wśród jego przejawów można wymienić nie tylko sprzeczne przepisy, rozporządzenia i orzeczenia różnych organów państwa, ale również nieuznawanie niektórych instytucji należących do struktur władzy przez inne, podważanie ich legalności. W rezultacie obywatele mogą znaleźć się w sytuacji, gdy nie wiadomo, które decyzje obowiązują, a które nie.
Przykładem takiego stanu rzeczy jest kwestia nauczania religii w polskich szkołach. Mówiąc w wielkim uproszczeniu i bez wdawania się w szczegóły, sytuacja wygląda tak: Ministerstwo Edukacji Narodowej wydało rozporządzenie, według którego w rozpoczynającym się 1 września roku szkolnym będzie tylko jedna godzina religii w tygodniu, a nie dwie, jak było dotychczas. Na początku lipca Trybunał Konstytucyjny orzekł, że wspomniane rozporządzenie jest niezgodne z Konstytucją RP. Jak podawały media, w uzasadnieniu podkreślił, że minister edukacji arbitralnie ukształtował treść swojej decyzji.
Wydawałoby się, że w wobec takiego rozwoju wydarzeń ministerstwo powinno czym prędzej anulować swoje rozporządzenie. Nic takiego jednak nie nastąpiło. „To minister odpowiedzialny za oświatę kształtuje prawo oświatowe w Polsce” – zareagował resort edukacji. Dodał, że „rozporządzenia wydawane przez ministra ds. oświaty są publikowane w Dzienniku Ustaw i to one stanowią obowiązujące prawo, a nie decyzje organu, którego stan niezdolności do wykonywania zadań Trybunału Konstytucyjnego stwierdziły wyroki sądów europejskich i Sejm w uchwale z 6 marca 2024 r.”. Co więc jest obowiązującym prawem? Skąd tzw. zwykły obywatel ma wiedzieć, czego się trzymać? Czy należy słuchać ministra czy też Trybunału Konstytucyjnego? Której władzy ma być „poddany”?

Jedno bardzo ważne zdanie
W ostatnich latach jednym ze słów często w Polsce przywoływanych i odmienianych przez wszystkie przypadki jest praworządność. Nie tylko politycy i ludzie związani z wymiarem sprawiedliwości mówią o państwie prawa (lub państwie prawnym). Czym jednak jest prawo? Czy wystarczające jest najbardziej potoczne rozumienie tego słowa, jako ogół przepisów i norm regulujących relacje między ludźmi danej społeczności? Uczniowie w szkołach dowiadują się, że nie sposób wyobrazić sobie ludzkiej społeczności bez jakiejś formy prawa, że do jej funkcjonowania niezbędne są, choćby niepisane, zbiory tradycyjnych zakazów i nakazów, regulujących życie wspólnoty. Uczeni są, że najstarszym znanym zbiorem praw jest starobabiloński Kodeks Hammurabiego, pochodzący z XVIII w. p.n.e. Zawierał on przede wszystkim normy z zakresu prawa karnego, procesowego, małżeńskiego i majątkowego.
Z podręcznika do nauczania wiedzy o społeczeństwie zatytułowanego Przewodnik obywatelski można się dowiedzieć, że „z punktu widzenia dziejów cywilizacji europejskiej wielkie znaczenie miała Tora (Pięcioksiąg), czyli zbiór przepisów religijnych i obyczajowych objawionych Mojżeszowi przez Boga”. Autorzy jakby nie zauważyli, że to zdanie daje zupełnie nową perspektywę patrzenia na prawo i w kolejnym wymieniają znany ze Sparty zbiór praw będący dziełem Likurga, podają też, że w Atenach największymi prawodawcami byli Solon i Drakon.
Co takiego szczególnego jest w Pięcioksięgu, jako zbiorze praw? Prawodawca. Hammurabi, Likurg, Solon, Drakon – to byli ludzie, którzy kierując się wiedzą, ale też wyobraźnią, ustanowili nakazy i zakazy. Mojżesz nie ułożył Prawa, które ogłosił narodowi wybranemu. On je otrzymał od Boga. Rzymska sentencja sformułowana przez Celsusa w II wieku po narodzeniu Chrystusa, która mówi, że prawo jest sztuką czynienia tego, co dobre i słuszne, zupełnie inaczej brzmi w odniesieniu do praw ustanowionych przez ludzi, nawet wielkich prawodawców, a inaczej odnosi się do Prawa, którego autorem jest sam Bóg. Prawo pochodzące od Boga jest poza zasięgiem zmian, które w nakazach i zakazach mogą, chcą i czynią ludzie. Nie da się zmienić dekalogu, ponieważ nie jest dziełem człowieka. To prawo Boże.

Z woli samego Boga Stwórcy
Ksiądz Tomasz Gałkowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie zauważył w artykule poświęconym fundamentom prawa, że od wieków z prawem Bożym utożsamiane było prawo naturalne. Odwołanie do tego prawa można usłyszeć od lat nie tylko w wypowiedziach przedstawicieli Kościoła, ale też od polityków, prawników, publicystów. Nie bez powodu.
Papież Benedykt XVI, przemawiając 1 grudnia 2005 roku do Międzynarodowej Komisji Teologicznej, zwrócił uwagę, że już jego poprzednik, Jan Paweł II, za jeden z dwóch wielkiej doniosłości tematów, które powinny być przedmiotem jej badań, uznał „naturalne prawo moralne”. Według Benedykta XVI to zagadnienie ma szczególne znaczenie dla zrozumienia podstawy praw zakorzenionych w naturze osoby, a w związku z tym wynikających z woli samego Boga Stwórcy. „Są one uprzednie względem jakiegokolwiek pozytywnego prawa stanowionego przez państwa, uniwersalne, nienaruszalne i niezbywalne, a zatem przez wszystkich muszą być uznane jako takie, zwłaszcza przez władze polityczne, których zadaniem jest ich szerzenie i zagwarantowanie ich przestrzegania” – stwierdził stanowczo papież. Przestrzegł, że negowanie fundamentu istotnych wartości życia ludzkiego, który daje prawo naturalne, „uzależnia prawa od prądów myślowych, dominujących w danym społeczeństwie; w ten sposób wypacza się prawo, czyniąc je narzędziem władzy, zamiast władzę podporządkować prawu”.
Wiele wskazuje na to, że zacytowane papieskie ostrzeżenie dotyczy m.in. sytuacji, z którą mamy obecnie do czynienia w Polsce. Prawo traktowane jest jako narzędzie władzy, jest wypaczane, manipulowane, traktowane instrumentalnie. Skutkiem jest chaos i zagubienie milionów obywateli. Co mają w tej sytuacji robić? Kierować się sumieniem, odwołującym się do prawa naturalnego. To pozwoli im dostrzec prawo sprzeczne z wymaganiami ładu moralnego, z podstawowymi prawami osób i ze wskazaniami Ewangelii.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2025