Zanim jednak przejdę do historii właściwej, to najpierw o pierwszym skojarzeniu, które przychodzi po obejrzeniu filmu Cudowne życie. To inny film – Życie jest piękne w reżyserii Roberta Benigniego. Przypomnijmy: jest to niezwykła opowieść o miłości ojca do syna, ukazana na tle Holokaustu, jednej z najciemniejszych kart historii. Centralnym motywem filmu są relacje rodzinne, a zwłaszcza bezwarunkowe poświęcenie ojca, który w obliczu niewyobrażalnego okrucieństwa postanawia chronić psychikę swojego dziecka. Guido, główny bohater, trafia z żoną i małym synkiem do obozu koncentracyjnego. Wiedząc, że rzeczywistość może złamać ducha dziecka, przekształca ją w grę, w której stawką jest „czołg” – wymarzona nagroda dla zwycięzcy. Każdy gest, każde słowo Guido podporządkowane jest jednemu celowi: by jego syn nie poczuł grozy, strachu ani cierpienia. To obraz ojcostwa pełnego heroizmu, czułości i determinacji. Film ukazuje, jak silna więź rodzinna może stać się tarczą przeciwko złu i rozpaczy. Właśnie ta relacja ojca i syna – pełna miłości, humoru i nadziei – czyni Życie jest piękne dziełem tak głęboko poruszającym i uniwersalnym. Myślę, że historia Rolanda Pereza będzie podobnym, uniwersalnym motywem – tym razem pokazującym wojowniczą matkę.
Będziesz chodził
W 1963 roku Esther rodzi Rolanda, najmłodsze dziecko w wielodzietnej rodzinie. Roland rodzi się ze stopą końsko-szpotawą, która uniemożliwia mu wyprostowanie się. Wbrew radom wszystkich kobieta obiecuje swojemu synowi, że będzie chodził jak wszyscy inni i będzie miał wspaniałe życie. Od tego momentu Esther zrobi wszystko, aby dotrzymać tej obietnicy.
W dzisiejszych czasach zapewne takie schorzenie wyleczyłaby seria operacji, a gdyby nie było sposobu, grono specjalistów szukałoby rozwiązania. Lata 60., nawet w bogatej Francji, to czas, w którym jeśli czegoś naprawić się nie da, to się po prostu tego nie robi. Może właśnie taka apatia sprawiła, że w 1968 roku młodzież postanowiła zrewoltować francuskie społeczeństwo? To Esther będzie taką osobą, która w swojej małej społeczności będzie wyważać zamknięte drzwi i przebojem przecierać nowe ścieżki.
Żyjąc w 13 dzielnicy, wśród „kolorowych” bloków, rodzina Perezów pokazywała, jaki jest sens prawdziwej integracji: stawać się częścią nowego społeczeństwa, nie tracąc nic ze swojej tradycji i indywidualności. Perezowie pochodzą z Maroka. Jak wiele rodzin w tamtych czasach, opuścili Afrykę i przenieśli się do Francji w poszukiwaniu lepszego życia.
Esther, która jest Żydówką, zachowuje pieczołowicie swoje tradycje religijne i kulturowe. Dlatego też gdy jej dziecko rodzi się z wrodzoną wadą, matka podejmuje swego rodzaju bitwę z Bogiem. Niczym biblijny Jakub wadzi się, prosząc Pana o błogosławieństwo (choć w biblijnej historii Jakub walkę tę zakończył z przetrąconą nogą, a w tej historii chodzi o coś zupełnie przeciwnego). Esther prosi o cud i jest wobec Boga pokorna, ale nie zatrzymuje się, kiedy po ludzku nie da się już nic zrobić, a cud nie nadchodzi. Obietnica dana dziecku jest tak ważna, że matka pozwala sobie często i nie raz w zaskakujący sposób naprzykrzać się Panu. Na przykład wtedy, gdy ojciec rodziny w szabat modli się o pokój na świecie, a Esther strofuje go, że w domu mają większą potrzebę pokoju. Albo gdy zapewnia Boga, że nie sprawdza Go, tylko woli się przekonać, czy już się coś wydarzyło. Ta walka o cud, ta determinacja, zaprowadza Esther i Rolanda do tajemniczej osoby, która zajmuje się prostowaniem szpotawych stóp za pomocą skomplikowanego systemu szyn i wyciągów. Wzajemne zaufanie doprowadza do upragnionego finału.
Ale przyznać trzeba, że poza przebojową matką odpowiedzialność wychowania i opieki nad osobą mającą specjalne potrzeby ponoszą solidarnie wszyscy: nie tylko u Perezów, ale wśród sąsiadów, przedstawicieli opieki społecznej i szkoły. To szczególnie budujący przykład w naszym zatomizowanym społeczeństwie.
Uzdrawiająca moc piosenki
„Miała niezachwianą pewność siebie. Miała sporą nadwagę, ale mówiła wszystkim, że taksówkarze ciągle ją podrywają, bo wygląda jak Claudia Cardinale albo jak Sophia Loren – nigdy w nic nie wątpiła. Układała włosy jak aktorka z Dynastii. Mówiła głośniej niż inni, uciszała ich, okłamywała wszystkich dla wyższego dobra – dobra swoich dzieci! I faktycznie udawało jej się zmieniać rzeczywistość. Czasami była zawstydzająca, ale nie można było jej nie podziwiać. Była gotową bohaterką filmową” – mówi o swojej matce Roland Perez.
Najpierw opisał swoją historię w książce: Ma Mère, Dieu et Sylvie Vartan. Skąd wzięła się w niej słynna francuska piosenkarka, Sylvie Vartan? Otóż mały Roland tak zakochał się w jej muzyce i piosenkach, że właściwie bez przerwy słuchał jej płyt, czytał o niej, a nawet nauczył się czytać, śledząc teksty jej piosenek. Vartan pomogła mu po prostu przetrwać czas kuracji, ale też otworzyła w nim pewną wrażliwość, która przydała się w dalszym życiu. Roland zaczął nie tylko chodzić – tańczył, grał na scenie, a w końcu został wziętym prawnikiem.
To właśnie ten czas portretuje druga część filmu. Film stopniowo przechodzi w bardziej introspektywny ton, gdy narrację przejmuje dorosły Roland. W pierwszej części filmu żywiołowość początkowych dni była podkreślona dynamicznym montażem, w drugiej mamy już bardziej stonowany styl, co pozwala ponownie skoncentrować się na bohaterach i ich wewnętrznych dylematach. W tym momencie pojawia się również sama Sylvie Vartan, uosabiając potężny symbol marzeń i odporności młodego Rolanda.
Ja daję życie
Nie jest to tylko ckliwa historia o niepełnosprawności i jej wyleczeniu, nawet nie o rodzinie zmagającej się z trudnościami. To także historia o relacjach, o przekraczaniu ich granic i stawianiu barier, które będą nas chronić. W pewnym momencie Esther zwraca się do swojego syna żydowskim wyrażeniem „Ja daję Ci swoje życie”. W momencie zwątpienia Roland powie tak do matki, która stanowczo mu przerwie, twierdząc, że to rodzice dają życie swoim dzieciom, a nie na odwrót. Esther, która całe swoje życie widziała jako dawanie życia swoim dzieciom, niestety momentami za bardzo chciała je kontrolować.
Przyznam, że ta relacja wzbudzała i płacz, i śmiech, bo uświadamiała ważną prawdę: w każdej relacji trzeba dojrzeć, także do tego, by dać komuś wolność: do decydowania o sobie, wybrania swojej drogi. Budowanie klosza, w którym dziecko pozornie będzie miało idealne warunki rozwoju, prowadzi raczej do późniejszego zagubienia w życiu społecznym. Ale też my, jako już dorosłe dzieci, odnajdujemy swoją niezależność, tworzymy swoją historię, którą rodzic oglądać będzie z pewnym dystansem. Nawet najdzielniejsza matka-wojowniczka musi kiedyś złożyć broń, odpocząć, czerpać z tego, co się wywalczyło. To cudowny moment, kiedy uświadamiamy sobie jaką wartość mają nasze życie i nasza walka.
---
Cudowne życie
reż. Ken Scott
Francja 2025
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















