Drzwi do kosmosu

Rozmowa z Tomaszem Rożkiem
Czyta się kilka minut
Tomasz Rożek | rys. Zosia Komorowska/PK
Tomasz Rożek | rys. Zosia Komorowska/PK

Sławosz Uznański-Wiśniewski, uczestnik misji kosmicznej Ax-4, po starcie rakiety Falcon stwierdził z pokładu: „To wielki krok technologiczny dla Polski. Kosmos dla wszystkich”. Na czym polega ten krok i czy kosmos faktycznie jest dla wszystkich?
– Wszyscy już z kosmosu korzystamy, choć w większości przypadków nie zdajemy sobie z tego sprawy.

GPS korzysta z danych satelitów…
– To często podawany przykład, ale nie jest to jedyna rzecz, która od dawna ułatwia nam życie. Wszystkie urządzenia, które mają małe baterie bezprzewodowe, w tym telefony, zawdzięczają swoje istnienie technologiom kosmicznym. Kiedy naukowcy opracowywali program Apollo, który w 1969 r. zakończył się pierwszą udaną wyprawą człowieka na Księżyc, zdali sobie sprawę z tego, że astronauci nie mogą mieć zbyt wielu rzeczy „na kablu”. Nowa technologia się upowszechniła, używamy jej do produkcji tego, co jest dostępne w każdym sklepie i służy nam na co dzień. To samo dotyczy instrumentów do szybkiej komunikacji czy materiałów niezbędnych do pracy w kosmosie. Prozaiczna, wydawałoby się, rzecz, jak pianka poliuretanowa, z której robi się kanapy, materace do łóżek, część foteli i krzeseł, na których siedzimy, też pochodzi z badań przeznaczonych dla wypraw w kosmos. Gdybyśmy nagle „wymazali” niczym gumką technologie przeznaczone najpierw dla kosmosu, a potem rozejrzeli się po swojej przestrzeni (nie mówię tu o jakichś laboratoriach, serwerowniach itd.), byłoby pustawo…

I sprawiłoby nam to kłopot, bo jesteśmy od tych rzeczy zależni.
– GPS w telefonie lub samochodzie pomaga nam dotrzeć do celu, ale jakoś byśmy sobie z mapą poradzili. Możemy się bez niego obejść. Samoloty i statki już tego nie potrafią. To część wyposażenia. Ruch morski popadłby w chaos. Kiedy na chwilę, z jakiegoś powodu, zamykany jest Kanał Sueski łączący Europę z Afryką, gdzie jest wielki ruch, temat nie schodzi z czołówek mediów! Eksperci komentują, jak wielkie straty z tego wynikną! Bo to się przekłada na podniesienie cen produktów, które utknęły w porcie i nie dotrą na czas. Gospodarka jest związana z globalnym transportem.
Osobną sprawą jest ogromny rozwój wiedzy, który był możliwy dzięki satelitom. Zbierają dane, które pozwalają zdiagnozować zmiany klimatu, powodzie, pożary lasów. Nawet to, czy na danym polu rośliny mają wystarczająco dużo związków mineralnych, wiemy z satelity.

Uznański-Wiśniewski jest pierwszym polskim astronautą po upadku Muru Berlińskiego, bo gen. Mirosław Hermaszewski poleciał w rakiecie należącej do ZSRR w 1978 r. Czy decydującą decyzją było przystąpienie przez Polskę do Europejskiej Agencji Kosmicznej w 2012 roku? Bo to ją reprezentuje na statku…
– Na przynależność do ESA trzeba patrzeć jako na szansę. Ani wstąpienie do niej, ani lot Sławosza same z siebie nic nie wygenerują. To jest otwarcie drzwi. Można rozejrzeć się, stanąć na progu i się zachwycić: jak tu fajnie! Ale można wejść głębiej. Kluczowe pytanie brzmi: co z tym zrobimy?
Żaden kraj europejski, może poza Francją, nie jest w stanie przeprowadzać dużych misji kosmicznych w pojedynkę. To wymaga know-how, infrastruktury startowej i oczywiście ogromnych pieniędzy. Dlatego ktoś wpadł na pomysł: połączmy siły. ESA funkcjonuje mniej więcej tak: jeśli kraj wpłaca do wspólnej kasy Agencji jakąś sumę, to mniej więcej tyle samo wraca do niego w postaci zamówień dla sektora kosmicznego. Ponosimy też trochę kosztów administracyjnych, lecz bez tego nigdy nie bylibyśmy częścią dużych misji kosmicznych. A zysk polega nie tylko na tym, że inwestycja prawie się zwróci! Bo realizując zlecenia w polskich firmach kosmicznych poszerzamy wiedzę, a ona zostaje tu, na miejscu. Jesteśmy w stanie rozwijać się i na tym zarabiać.

To przyszłościowa gałąź gospodarki. Daje prestiż, nakręca wysoki poziom nauki itd.
– Polskie firmy i instytucje naukowe muszą być konkurencyjne. Media cieszą się z tego, że mamy wreszcie Polaka w kosmosie, ale on tam poleciał przede wszystkim do pracy. Przeprowadzi 13 eksperymentów badawczych i przywiezie wyniki, które będą znaczącym wkładem w dalszy rozwój tej dziedziny w Polsce. Od nas zależy, czy będziemy umieli to wykorzystać. Czy zacznie się dla Polski nowy etap, czy to jedynie kosmiczny incydent.

---

Tomasz Rożek
Dziennikarz naukowy, doktor nauk fizycznych, popularyzator nauki, założyciel Fundacji „Nauka. To Lubię”

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 27/2025