Apel Leona XIV jest kolejnym elementem watykańskich starań o pokój. Już jego poprzednik, Franciszek, wskazywał, że przez świat przetacza się trzecia wojna światowa w kawałkach. Watykańska dyplomacja niestrudzenie stara się budować alternatywę dla walki i konfliktu, w czym, z sukcesem, wspomaga ją zaangażowanie wspólnoty Sant’Egidio.
Leon zna język amerykańskiej siły
Jako pierwszy papież z USA, kardynał Robert Francis Prevost zna zarówno kulturę władzy, jak i język twardej polityki. Jego pontyfikat nie jest bynajmniej religijną wersją „America First”, ale wyrazistym sprzeciwem wobec strategii opartej na sile, dominacji i izolacjonizmie. Dostrzec to można od pierwszych chwil, kiedy stanął na balkonie bazyliki św. Piotra i powiedział: „Pokój wam”.
W swojej czwartej już od początku wojny deklaracji pokojowej Leon XIV mówił, że „dziś bardziej niż kiedykolwiek ludzkość woła o pokój. To krzyk odpowiedzialności i rozumu, który nie może zostać zagłuszony hukiem broni i retoryką podżegającą do wojny”. Słowa te padły zaledwie kilka godzin po tym, jak prezydent Donald Trump – po wcześniejszych wezwaniach do „kapitulacji Iranu” – zdecydował się na działania zbrojne, w „pełnej koordynacji” z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu. Iran odpowiedział kolejną serią rakiet, raniąc dziesiątki cywilów w Tel Awiwie, Hajfie i Jerozolimie.
Między Tel Awiwem a Teheranem
Dla papieża wojna to nie geopolityka, ale konkretni ludzie. To matki, które tracą dzieci, i dzieci, które tracą dzieciństwo. „Wojna nie rozwiązuje problemów. Przeciwnie – pogłębia je i rani historię narodów na pokolenia” – powiedział papież w niedzielę 22 czerwca. „Nie ma zbrojnego zwycięstwa, które byłoby w stanie zrekompensować ból matek i lęk dzieci” – podkreślał.
To nie jest głos naiwnego pacyfisty. To świadomy apel duchowego lidera, który zdaje sobie sprawę z tego, że milczenie Kościoła w obliczu przemocy byłoby zdradą jego misji. Już wcześniej, 18 czerwca, podczas audiencji generalnej, Leon XIV ostrzegł światowych przywódców przed „pokusą użycia potężnych i wyrafinowanych broni” i mówił o barbarzyństwie, do którego prowadzi obojętność. A 19 czerwca w wywiadzie dla włoskiej telewizji RAI powiedział wprost: „Musimy za wszelką cenę unikać użycia broni i szukać dialogu. Wspólnie pracujmy nad rozwiązaniami”.
Papieskie apele zdają się trafiać w próżnię. Jak zauważa wielu watykańskich obserwatorów, Leon XIV wchodzi w rolę ostatniego głosu sumienia w świecie, który coraz bardziej wybiera narrację siły. Bo wojna między Izraelem a Iranem to jedno, agresja Rosji na Ukrainę drugie, a sytuacja w Gazie – trzecie. Wszędzie tam giną ludzie, w każdym z tych miejsc są też chrześcijanie. A przy wybuchu każdego kolejnego konfliktu zapomina się o poprzednim. I właśnie do tego nawiązał podczas swojego wystąpienia papież, zwracając uwagę na jeszcze jeden dramat: wymazanie z pola widzenia konfliktu izraelsko-palestyńskiego i cierpienia ludności Gazy. „Codzienne cierpienie mieszkańców ryzykuje popadnięciem w zapomnienie” – powiedział, odnosząc się do sytuacji 2,1 miliona Palestyńczyków pozbawionych podstawowych środków do życia.
Przypomniał o rezolucji ONZ z 12 czerwca, wzywającej Izrael do zakończenia blokady Gazy i otwarcia przejść granicznych, by umożliwić pomoc humanitarną. Przeciw rezolucji głosowały m.in. USA i Izrael, co Watykan odebrał jako dowód na cyniczne rozdzielanie retoryki obrony pokoju od praktyki prowadzenia wojny.
Siła sumienia a siła bomb
W świecie, w którym coraz częściej zwycięża logika siły, a decyzje polityczne mierzy się tonami ładunków wybuchowych i zasięgiem rakiet, z Watykanu dochodzi głos przeciwny. Głos spokojny, stanowczy, pozornie bezsilny staje się jedyną realną alternatywą wobec narastającego chaosu. Gdy Donald Trump, po raz drugi jako prezydent USA, wspiera bombardowania irańskich instalacji nuklearnych, papież Leon XIV, też Amerykanin, mówi coś zupełnie innego. To akt odwagi w świecie, który zbyt łatwo godzi się na wojnę. Trudno bowiem nie zauważyć napięcia między wizją Leona XIV a geopolityczną ofensywą powracającego Donalda Trumpa. Gdy premier Izraela Benjamin Netanjahu ogłasza: „Najpierw siła, potem pokój”, papież wybiera zupełnie inną logikę: logikę sumienia, która daje pierwszeństwo pokojowi. Nie milczy, nie kalkuluje, nie staje pośrodku. Z całym impetem swojej wiary staje po stronie pokoju. To inny rodzaj siły, o której mówił Ronald Reagan. Faktyczny „pokój poprzez siłę”, ale siłę modlitwy i starań o prawdziwe międzyludzkie braterstwo.
Leon XIV, Amerykanin z Chicago, doskonale zna bowiem amerykańskie realia władzy, ambicji i siły. I być może dlatego jego sprzeciw wobec użycia broni jest tak autentyczny. Wie, czym grozi triumf retoryki unconditional surrender (ang. bezwarunkowe poddanie się), zna język dominacji i umie go demaskować. Nie ma armii. Nie ma bombowców. Nie ma True Social. Ale ma coś, czego nie mają ani Trump, ani Netanjahu, ani generałowie: autorytet moralny i głęboką wiarę w moc słowa. Bo właśnie to słowo – pokój – wypowiada jak wyzwanie rzucone światu. W tym sensie Leon XIV kontynuuje tradycję swoich poprzedników: Jana Pawła II i Franciszka, ale robi to z nową siłą i w zupełnie nowym kontekście. Pochodzi bowiem z kraju, który dziś bombarduje. I choć mógłby milczeć, by uniknąć politycznych oskarżeń, decyduje się mówić. Bo wierzy, że milczenie Kościoła w obliczu zbrodni byłoby współudziałem.
I choć jego głos może być zagłuszany przez huk bomb i polityczne deklaracje, tysiące X-owych wiadomości, to właśnie on może stać się punktem odniesienia dla tych, którzy zechcą odbudować świat nie na ruinach, lecz na fundamencie pokoju.
--
Ja należę do tego pokolenia, które żyło w okresie II wojny światowej i ją przeżyło. Mam obowiązek powiedzieć wszystkim młodym ludziom, młodszym ode mnie, którzy nie mają za sobą tego doświadczenia: «Nigdy więcej wojny!», posługując się słowami wypowiedzianymi przez Pawła VI w czasie jego pierwszej wizyty w siedzibie Narodów Zjednoczonych. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy! Dobrze wiemy, że nie istnieje pokój za wszelką cenę.
Jan Paweł II, 16 marca 2003 r.
Jeszcze raz chciałbym powtórzyć, że działania wojenne nie są rozwiązaniem sytuacji i że przemoc, skądkolwiek pochodzi i jakąkolwiek formę przybiera, musi zostać stanowczo potępiona.
Benedykt XVI, 8 stycznia 2009 r.
Na początku roku składaliśmy sobie życzenia pokoju, ale broń nadal zabija i niszczy. Módlmy się, aby ci, którzy mają władzę nad tymi konfliktami, zastanowili się nad faktem, że wojna nie jest sposobem na ich rozwiązanie, ponieważ sieje śmierć wśród ludności cywilnej oraz niszczy miasta i infrastrukturę. Innymi słowy, dzisiejsza wojna sama w sobie jest zbrodnią przeciwko ludzkości. Pamiętajmy o tym: wojna sama w sobie jest zbrodnią przeciwko ludzkości. Narody potrzebują pokoju! Świat potrzebuje pokoju! Musimy wychowywać dla pokoju. I widać, że nie mamy jeszcze w całej ludzkości takiej edukacji, która powstrzymałaby wszelkie wojny. Módlmy się zawsze o tę łaskę – wychowywania dla pokoju.
Franciszek, 14 stycznia 2024 r.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















