Piotr i Paweł. Nielukrowane braterstwo

Byli różni. Spotkali się tylko trzy razy. Połączyło ich jednak doświadczenie przebaczającej i wyzwalającej miłości, za którą ostatecznie oddali życie. Potrafili też, mimo konfliktu, zachować jedność Kościoła.
Czyta się kilka minut
Litografia przedstawiająca Świętych Piotra i Pawła w Missale Romanum autorstwa nieznanego artysty o inicjałach F.M.S. (XIX w.), wydana przez Typis Friderici Pustet | fot. Renáta Sedmáková/Adobe Stock
Litografia przedstawiająca Świętych Piotra i Pawła w Missale Romanum autorstwa nieznanego artysty o inicjałach F.M.S. (XIX w.), wydana przez Typis Friderici Pustet | fot. Renáta Sedmáková/Adobe Stock

Już w 258 roku obchodzono wspólnie uroczystość obu apostołów. Niewykluczone, że zaważyło o tym błędne wówczas przekonanie, że Piotr i Paweł ponieśli męczeńską śmierć tego samego dnia. Z całą pewnością, jak Remusa i Romulusa uważa się za założycieli miasta Rzym, tak Piotra i Pawła uważa się za założycieli Kościoła w Rzymie. Stąd w hymnie na I nieszpory uroczystości Świętych Piotra i Pawła śpiewamy: „O Rzymie szczęśliwy, co chwałą jaśniejesz/ Przez krew drogocenną tak potężnych wodzów;/ Nie własną potęgą, lecz ich zasługami/ Przewyższasz daleko wszelkie piękno świata”.

Dwa spotkania w Jerozolimie
Do pierwszego spotkania Pawła z Piotrem doszło w Jerozolimie po tym, jak w drodze do Damaszku Szaweł doświadczył nawrócenia. Dyszący dotąd żądzą zabijania chrześcijan, jak o nim napisze Łukasz Ewangelista w Dziejach Apostolskich, zostanie powołany na świadka zmartwychwstania Chrystusa. De facto stanie się apostołem, tak też będzie się nazywał we wstępach do niektórych listów. Skoro Paweł miał się stać apostołem żyjącego Pana, nie dziwi, że postanowił udać się do Jerozolimy, by spotkać się z Piotrem, najważniejszym świadkiem Zmartwychwstałego, i pozostałymi z grona Dwunastu. Jego przybycie wzbudziło zresztą wśród chrześcijan nieufność. „Próbował przyłączyć się do uczniów, lecz wszyscy się go bali, nie wierząc, że jest także uczniem. Dopiero Barnaba przygarnął go i zaprowadził do Apostołów” – odnotowują Dzieje Apostolskie.
Piotr i Paweł spotkali się ponownie w Jerozolimie przy okazji tak zwanego soboru apostolskiego. Było to ok. 50 roku. Problemem, jaki apostołowie mieli rozstrzygnąć, była kwestia zwolnienia pogan z przestrzegania żydowskich zwyczajów, zwłaszcza obrzezania. W gruncie rzeczy było to pierwsze zgromadzenie, podczas którego zastanawiano się nad strategią ewangelizacyjną ludzi nienależących do narodu pierwszego wybrania. O swoim wystąpieniu na tym soborze opowiada Paweł w Liście do Galatów, konkludując: „Jakub, Kefas i Jan, uważani za filary Kościoła, uznawszy daną mi łaskę, podali mnie i Barnabie prawicę, na znak wspólnoty, abyśmy szli do pogan”.

Spór Pawła z Piotrem
Niedługo po soborze jerozolimskim miał miejsce w Antiochii Syryjskiej pewien incydent, o którym Paweł również pisze w Liście do Galatów. Chodziło o adaptację dopiero co przyjętych postanowień. W Antiochii Piotr jadał posiłki wspólnie z chrześcijanami wywodzącymi się z pogaństwa, ale zaczął się z nich wycofywać, gdy przybyli sprzeciwiający się tym praktykom chrześcijanie z Jerozolimy, ochrzczeni żydzi. Piotr prawdopodobnie nie chciał dawać powodów do kolejnych nieporozumień. To samo zresztą uczynili Barnaba i inni chrześcijanie antiocheńscy. Paweł wystąpił przeciwko brakowi konsekwencji w ich postępowaniu. Sam zanotował to w następujących słowach: „Gdy Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył”.

Śmierć w Rzymie
Nie wiemy, czy apostołowie spotkali się w Rzymie. Nie ma na to świadectw. Trudno też dokładnie ustalić, kiedy pojawili się w Wiecznym Mieście. 
Starożytna tradycja podaje, że Piotr mógł być z Rzymem związany od 42 roku, ale prawdopodobnie wielokrotnie opuszczał miasto, by głosić Ewangelię w innych miejscach. Niewykluczone, że będąc w Rzymie, mieszkał na Zatybrzu, ponieważ tam żyło najwięcej chrześcijan. Mógł też mieszkać u małżonków Pryscylli i Akwili. Inne podania wskazują na dom Marka przy Kapitolu lub willę zamożnego przyjaciela – Pudensa. Z Drugiego Listu św. Piotra wiemy, że pisząc list do chrześcijan w Azji Mniejszej, przebywał w stolicy cesarstwa. Piotr został ukrzyżowany głową w dół w dzielnicy, która obejmowała cyrk Nerona (dzisiaj znajduje się tu plac św. Piotra) oraz wzgórza Montorio i Gianicolo. W miejscu, gdzie wznosi się bazylika św. Piotra, był w starożytności cmentarz, na którym – według badań naukowych i poświadczonej kultem tradycji – pochowano apostoła Piotra.
Paweł przybył do Rzymu jako więzień w 60 roku. Z Dziejów Apostolskich wiemy, że przez dwa lata mieszkał w wynajętym przez siebie mieszkaniu, które było jego więzieniem domowym. Tam przyjmował gości. Prawdopodobnie mieszkanie znajdowało się między teatrami Marcellusa i Pompejusza, w dzielnicy żydowskiej nad Tybrem. Później Paweł miał mieszkać w innym więzieniu, mieszczącym się między Forum Romanum i Kapitolem. Został skazany na śmierć, a ponieważ był obywatelem rzymskim, wyrok wykonano przez ścięcie mieczem, w miejscu zwanym Tre Fontane. Ciało pochowano przy drodze ostyjskiej, poza murami miasta. Nad grobem Pawła od czasów konstantyńskich wznosi się poświęcona mu bazylika.
Z listów Klemensa Rzymskiego oraz Ignacego Antiocheńskiego do Rzymian, pisanych w II w. wynika, że i Piotr, i Paweł przebywali w Rzymie za panowania Nerona i przed wykonaniem wyroku byli więzieni. Według starożytnych świadectw obaj zginęli w czasie prześladowania chrześcijan przez cesarza Nerona w latach 64–67. 

Dwa filary, jeden Kościół
Można by zaryzykować tezę, że obu apostołów więcej dzieliło, niż łączyło. Inne charyzmaty, inne wykształcenie, inna osobowość. W końcu zupełnie inna historia powołania i wiary. Zadziwiające jest też to, że choć tak niewiele się znali, pozostają dla Kościoła – wspólnie – ważnym znakiem jedności i miłości.
„W centrum ich historii nie są ich umiejętności, ale w centrum jest spotkanie z Chrystusem, które odmieniło ich życie. Doświadczyli miłości, która ich uzdrowiła i wyzwoliła, a dzięki temu stali się apostołami i sługami wyzwolenia dla innych” – mówił w 2020 roku Franciszek. Snując refleksję nad postacią obu apostołów, zmarły przed dwoma miesiącami papież zauważa: „Piotr, rybak z Galilei, został przede wszystkim wyzwolony z poczucia niegodności i goryczy porażki, a stało się to dzięki bezwarunkowej miłości Jezusa” oraz: „Apostoł Paweł również doświadczył wyzwolenia przez Chrystusa. Został wyzwolony z niewoli najbardziej przytłaczającej, z niewoli swego ‘ja’. (…) Został też uwolniony od religijnej żarliwości, która czyniła go zapaleńcem w zachowywaniu tradycji, jakie otrzymał, i brutalnym w prześladowaniu chrześcijan”. 
Zdaniem Franciszka, Piotr i Paweł mogli wyzwolić moc Ewangelii w świecie jedynie dlatego, że sami zostali wyzwoleni przez spotkanie z Chrystusem. Przekazują obraz Kościoła powierzonego w ręce człowieka, ale jednocześnie wiernie i czule prowadzonego przez Pana: „obraz Kościoła słabego, ale mocnego obecnością Boga; obraz Kościoła wyzwolonego, który może ofiarować światu to wyzwolenie, jakiego nie może sobie dać o własnych siłach: wyzwolenia od grzechu, od śmierci, od rezygnacji, od poczucia niesprawiedliwości, od utraty nadziei, które tak bardzo upadla życie kobiet i mężczyzn naszych czasów”.

Jedność i różnorodność
Odmienna historia życia obu apostołów, ale też odmienne środowiska, w których przyszło im ewangelizować, rodzące się przez to napięcia i sposoby poszukiwania rozwiązań, pomagają lepiej zrozumieć, co oznacza jedność i powszechność Kościoła.
W 2005 roku Benedykt XVI powiedział: „Katolickość oznacza powszechność – różnorodność, która staje się jednością; jedność, która pozostaje wszak różnorodna”. Jego słowa korespondują z tym, co dwadzieścia lat później na placu św. Piotra wypowie kolejny pontifex. „Jesteśmy wezwani, aby nieść wszystkim miłość Boga, aby mogła się urzeczywistniać ta jedność, która nie zaciera różnic, lecz docenia wartość osobistej historii każdego człowieka, oraz społecznej i religijnej kultury każdego narodu” – mówił Leon XIV podczas inauguracji swego pontyfikatu.
Papież zwróci uwagę, że Piotrowi powierzone jest zadanie, by miłował więcej, by oddał swoje życia za powierzoną mu owczarnię. „Posługa Piotra jest naznaczona właśnie tą miłością ofiarną, ponieważ Kościół rzymski przewodniczy w miłości, a jego prawdziwą władzę stanowi miłość Chrystusa. Nigdy nie chodzi o zdobywanie innych poprzez dominację, religijną propagandę czy za pomocą narzędzi władzy, lecz chodzi zawsze i wyłącznie o to, by miłować tak, jak czynił to Jezus” – mówił Leon XIV.
W historii Kościoła nie zawsze to rozumiano, a niemal spontaniczne sięgnięcie przez Piotra po miecz w ogrodzie Getsemani, powraca nieustannie w próbie naszego zaprowadzania christianitas siłą, niekoniecznie za pomocą militarnego oręża. Czasem będzie to język i postawa, budujące mury i uniemożliwiające spotkanie. Nakaz Jezusa, by schować miecz, nie jest zwykłym pacyfistycznym wezwaniem, ale ukazaniem nowej drogi, którą On sam za chwilę objawi z wysokości krzyża. Jeśli coś ma przemawiać do świata, to tylko miłość i to tylko taka, która jest naśladowaniem miłości samego Boga. Z pewnością nie jest nią uprawiany przez niektórych chrześcijan, szczególnie w mediach społecznościowych, przekaz naznaczony pogardą, stygmatyzującymi i wykluczającymi słowami, przepełnionym agresją językiem, obliczonym bardziej na zwiększanie zasięgów niż poszukiwanie prawdy. Jeśli używać miecza, to tylko tak, jak symbolizuje to miecz w rękach apostoła Pawła – objawiać i objaśniać słowo Boga, które stało się ciałem, aby jak miecz obosieczny mogło przenikać do głębi serca człowieka.

Kościół dla wszystkich
Zejście się Piotra i Pawła w Rzymie to jakby zejście się w jedno różnych światów, które nie tracą niczego ze swej indywidualności. Piotr, jak zauważy Benedykt XVI w homilii z 2008 roku, odda się posłudze jednoczenia, stworzenia jedności Kościoła powszechnego, złożonego z żydów i pogan. Papież wyprowadza z tego interesujący wniosek: „I taka jest stała misja Piotra: zabiegać o to, by Kościół nie utożsamiał się nigdy z jednym tylko narodem, z jedną tylko kulturą lub jednym tylko państwem. By był zawsze Kościołem wszystkich”.
Jeśli jego następca, Franciszek, wprowadzając Kościół na drogę ku synodalności, mówił o inkluzji, miał właśnie to na myśli. Kościół nie jest powołany, by dzielić, lecz by jednoczyć. Zadaniem, którego uczą nas apostołowie Piotr i Paweł, jest szukanie sposobów na to, by móc ludzi do Kościoła włączać, by szukać sposobów, aby czuli się w Kościele jak w domu. Nie wykluczać, a zapraszać; nie wyłączać, a włączać.
Istnieje zawsze niebezpieczeństwo uczynienia z Kościoła jakiejś jego narodowej afiliacji. Kościół odgrywał w historii wielu narodów i państw ważną rolę, ale nigdy jego rolą nie było i nie jest bycie Kościołem narodowym ani państwowym. Kościół bowiem nie może stać po czyjejś stronie, nie może reprezentować czyichś interesów, ponieważ jedyna strona, po której może stać, to strona człowieka, zwłaszcza tego najbardziej skrzywdzonego, odrzuconego, zmarginalizowanego i poranionego (także własnym grzechem), ponieważ z tymi najmniejszymi utożsamił się szczególnie Chrystus. Próba zawłaszczenia Kościoła przez jakiekolwiek środowiska, ale też zgoda na to, by był przez nie zawłaszczany, jest zaprzeczeniem jego powszechności. Kościół nie może reprezentować tego, co jest tylko częściowe, ponieważ różne części mogą stać w sprzeczności, a zadaniem Kościoła jest objęcie całości, wszystkich, ponieważ jest posłany do wszystkich. Ewangelia nie ma barw politycznych ani narodowych i takich nie może mieć również Kościół, ponieważ jego misja przekracza jakiekolwiek granice, co wyraził Jan Paweł II podczas inauguracji swego pontyfikatu w słowach: „Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! (…) Pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka!”.

Nowe braterstwo
„Podczas gdy pierwsza biblijna para braci ukazuje nam skutek grzechu, z powodu którego Kain zabija Abla, to Piotr i Paweł, choć po ludzku bardzo różnią się od siebie i pomimo że w ich relacji nie brakowało konfliktów, ukazali konkretnie nowy sposób bycia braćmi, przeżywany zgodnie z Ewangelią, w sposób autentyczny, co było możliwe właśnie dzięki działającej w nich łasce Chrystusowej Ewangelii” – powiedział w 2012 roku Benedykt XVI.
Nie trzeba bać się różnorodności. Nie trzeba bać się tego, co inne. Nie trzeba bać się tych, którzy myślą inaczej. Nie trzeba bać się różnicy zdań. Nie jesteśmy powołani do braterstwa z tymi, z którymi się zgadzamy, ale ze wszystkimi. I do poszukiwania dróg pokoju i pojednania. Do tego nas zachęcają apostołowie Piotr i Paweł. I do tego nas szczególnie zachęca dziś ich następca, Leon XIV. W przemówieni do dziennikarzy powiedział: „Burzmy mury obojętności i nienawiści. Niech Duch Pokoju zstąpi na nas, poszerzy nasze serca i pomoże budować świat oparty na braterstwie”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2025