Leon XIV faktycznie jest. Nie tylko fizycznie, gdy zatrzymuje się, by porozmawiać z pielgrzymami, żartuje z pracownikami Domu św. Marty czy przysiada na chwilę w Ogrodach Watykańskich z ogrodnikiem, czy jedną ręką łapie rzuconą mu maskotkę na placu św. Piotra. Jest też duchowo, jako pasterz, który nie zbudował dystansu, lecz most. Codzienne gesty prostoty, takie jak wspólna kawa z kucharzami w stołówce, śpiew Salve Regina z siostrami zakonnymi po komplecie czy krótka modlitwa w ogrodach już teraz budują wokół jego osoby aurę czułości i autentyczności, której tak wielu dziś szuka w Kościele. Leon XIV jest trochę jak trener, którego potrzebował Kościół – taki, którego pierwszym zadaniem jest konsolidacja i przypomnienie graczom o ich własnej wartości.
Bliski i rodzinny
W centrum przesłania papieża znajduje się rodzina. Leon XIV mówi o niej ciepło i konkretnie, rozmawia często ze swoim bratem. Publicznie przyznaje, że to właśnie on, człowiek świecki, ojciec rodziny, jest dla niego „najlepszym teologiem miłości codziennej”. Zresztą, rozmowa z samym bratem papieża, przeprowadzona niedawno w Rzymie, ujawnia wiele z tej prostej, rodzinnej mądrości. Luis Prevost mówi o tym, że Leon XIV zawsze był opiekuńczy, jakby chciał powiedzieć, że nawet teraz, choć nosi białą sutannę, to w głosie dalej ma tę samą czułość co wtedy, gdy wieczorami czytał bajki dzieciom.
Papież nie poprzestaje jednak na słowach. Z jego inicjatywy już po tygodniu pontyfikatu pracownicy Watykanu otrzymali specjalne premie uznaniowe. Niektórzy płakali ze wzruszenia, gdy podziękował im za cichą, codzienną służbę. Leon XIV spotyka się też regularnie z rodzinami watykańskich funkcjonariuszy, słucha ich historii, błogosławi dzieciom. Bo w Kościele musi być miejsce dla każdego – zwłaszcza dla tych, którzy noszą jego ciężar na barkach.
Ale nowy papież nie zaczyna od zera. W bieli papieskiej sutanny Leon XIV niesie również bagaż wdzięczności i pamięci. W dniu inauguracji pontyfikatu wspomniał papieża Franciszka. Od tamtego czasu powraca do tego regularnie. W jego słowach nie ma rewolucji, ale jest coś mocniejszego – duchowa ciągłość. Misja Kościoła to nie eksperyment, lecz droga, którą idzie się razem, ręka w rękę z tymi, którzy byli przed nami, i z tymi, którzy dopiero przyjdą. Leon XIV, papież, który już teraz jest dla wielu jak ojciec i brat, nie zmienia kierunku, ale pokazuje, że miłość i prostota są drogowskazem najpewniejszym.
Miesiąc na Stolicy Piotrowej
Od chwili wyboru na Stolicę Piotrową minął zaledwie miesiąc, a papież Leon XIV zdążył już wyraźnie zaznaczyć swoją obecność: cichą, bliską, prostą. Widać to w jego popularności w mediach społecznościowych, tłumach wiernych, ciągnących na audiencje i wspólne z papieżem modlitwy. Papież wybiera gesty bardzo ludzkie: śpiewa modlitwy z pielgrzymami, błogosławi dzieci, rozmawia, żartuje. A wszystko to z uśmiechem. Dla wielu stał się uosobieniem tego, czym powinien być pasterz – bliski, uważny i serdeczny. Od pierwszego dnia sprawia wrażenie nie tyle następcy, ile obecnego, kogoś, kto nie wynosi się ponad, lecz idzie razem. To synodalność w praktyce.
Obserwatorzy zauważają też wyraźną kontynuację stylu papieża Franciszka, ale i nową, osobistą linię. Jakby papież teraz przede wszystkim słuchał i robił notatki. Trochę jak wybitny trener, Jose Mourinho, którego słynny notatnik miał być kluczem do sukcesu kolejnych drużyn, które prowadził. Może to doświadczenie misyjne papieża oraz dwanaście lat pracy jako przełożony generalny augustianów „bardzo dobrze przygotowały go do sterowania barką Piotrową”, jak słychać w różnych zakamarkach Stolicy Apostolskiej.
Choć nie ogłoszono jeszcze żadnych istotnych nominacji ani reform, to już teraz widać pierwsze sygnały kierunku, jaki obierze jego pontyfikat. Leon XIV mówi o pokoju Zmartwychwstałego, którego świat dziś tak bardzo potrzebuje; o potrzebie głoszenia Jezusa jako odpowiedzi na niepokój ludzkiego serca; o Kościele jako sakramencie komunii w świecie pełnym podziałów. Wspomina także o wyzwaniach związanych z rewolucją technologiczną, w tym zwłaszcza ze sztuczną inteligencją, i jasno przypomina o katolickim nauczaniu w kwestiach płci, małżeństwa, seksualności i nienaruszalnej godności ludzkiego życia.
Nominacje
Papież na razie zachował nominacje ustanowione jeszcze za poprzedniego pontyfikatu, w tym mianowanie przez Franciszka siostry Tiziany Merletti OFM na stanowisko sekretarza Dykasterii ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Odejście zaś arcybiskupa Vincenzo Paglii z Papieskiej Akademii Życia oraz z funkcji kanclerza Papieskiego Instytutu Teologicznego Jana Pawła II ds. Studiów nad Małżeństwem i Rodziną było również spodziewane, ponieważ ukończył 80 lat. Papież powierzył funkcję kanclerza instytutu kardynałowi Baldassare Reina, wikariuszowi diecezji rzymskiej, a zatem również kanclerzowi Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego, co może zapowiadać zbliżenie między instytutem a uniwersytetem. Potwierdził także na kolejną czteroletnią kadencję msgr. Philippe’a Bordeyne jako przewodniczącego instytutu. W Akademii Życia Leon XIV również postawił na kontynuację, awansując dotychczasowego kanclerza, msgr. Renzo Pegoraro.
Nadchodzi jednak zmiana pokoleniowa. Oprócz konieczności wyznaczenia następcy w Dykasterii ds. Biskupów papież będzie musiał powołać nowych prefektów dla dykasterii: Spraw Kanonizacyjnych, Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Popierania Jedności Chrześcijan, Integralnego Rozwoju Człowieka oraz Świeckich, Rodziny i Życia. Wszyscy obecni kierujący tymi urzędami przekroczyli bowiem wiek emerytalny, wynoszący 75 lat. Tworząc swój zespół, Leon XIV musi zmierzyć się z koniecznością wprowadzenia w Kościele własnego sposobu działania i rządzenia.
Jednak tym, co szczególnie rzuca się w oczy, to prorodzinne podejście. I tu trzeba szukać wszelkich kluczy także do przyszłych decyzji papieża. Leon XIV wielokrotnie mówił o swoim bracie – mężu i ojcu czworga dzieci – jako o kimś, kto „zna miłość codzienną lepiej niż niejeden teolog”. Ten zaś zawsze mówił o Leonie z rozbrajającą prostotą.
Ustanawiając jedenastu prezbiterów dla diecezji rzymskiej 31 maja, Leon XIV wezwał do „życia, które jest znane, życia, które można odczytać, życia wiarygodnego!”. Mówił: „Wspólnie więc odbudujemy wiarygodność zranionego Kościoła, posłanego do zranionej ludzkości w zranionym stworzeniu. Nie jesteśmy jeszcze doskonali, ale musimy być wiarygodni”. W ten sposób nie tyle wytknął coś duchownym, ile wezwał wszystkich do wierności. I także w tym rozpoznajemy jego sposób sprawowania rządów w Kościele: najpierw wiara, a dopiero potem struktura.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















