W kierunku zakonu

Początek pontyfikatu Leona XIV upływa pod znakiem ciszy. Mimo to wokół Watykanu coraz częściej słyszy się o pełzającej za Spiżową Bramą rewolucji. Papież, który w styczniu przeniesie się do Pałacu Apostolskiego, wprowadza porządki, które zdaniem niektórych zmieniają Watykan w zakon z jasnymi regułami, organizacją dnia i duchowością.
Czyta się kilka minut
Spotkanie Leona XIV z augustianami podczas otwarcia kapituły generalnej, Rzym, 1 września 2025 r. Papież wywodzi się z tego zakonu fot. Francesco Sforza/Vatican Media/ Vatican Pool/Getty Images
Spotkanie Leona XIV z augustianami podczas otwarcia kapituły generalnej, Rzym, 1 września 2025 r. Papież wywodzi się z tego zakonu fot. Francesco Sforza/Vatican Media/ Vatican Pool/Getty Images

Uliczki prowadzące do Bazyliki św. Piotra nie mają wiele wspólnego z ciszą. To chaos i harmider w najczystszej postaci. Wszystko zmienia się jednak, kiedy przekroczy się granice najmniejszego państwa świata, gdzie w ciszy papież Leon XIV układa swoje otoczenie na nowo. Jeśli bowiem pontyfikat Franciszka był epoką gestu, symbolu i prorockiego niepokoju, a może nawet odpowiedzią na dynamikę mediów społecznościowych, to Leon XIV jawi się jako papież porządku i czytania z kartki, powrotu do źródeł. Nie w sensie ideologicznym, lecz instytucjonalnym, z przygotowanymi materiałami i mapą drogową, bez przypadkowości.

To porządkowanie zastanej rzeczywistości nie dokonuje się jednak w próżni. Jest ono bezpośrednią kontynuacją reform rozpoczętych przez poprzednika, ale zarazem ich korektą, miejscami nawet chłodnym dopowiedzeniem tego, czego Franciszek nie chciał lub nie mógł zrobić. Leon XIV nie burzy, a domyka.

Przede wszystkim instytucja

Symbolem tej strategii jest objęcie bezpośrednim nadzorem Rady ds. Gospodarki dwóch najważniejszych bazylik chrześcijaństwa: św. Piotra oraz Matki Bożej Większej. Fabbrica di San Pietro, przez stulecia niemal autonomiczne „państwo w państwie”, z własną logiką finansową i symboliczną nietykalnością, a nawet strukturą komunikacyjno-medialną, została włączona w system kontroli, który od 2022 roku obejmuje inne instytucje Kurii Rzymskiej. To decyzja techniczna, ale jej znaczenie jest teologiczne: nie ma już w Kościele miejsc „zbyt świętych”, by podlegały rozliczalności.

Leon XIV zdaje się mówić, ze sacrum nie chroni przed przejrzystością. Przeciwnie, sacrum jej wymaga. Podobną logikę widać w reformie zarządzania Państwem Watykańskim. Zniesienie wymogu, by przewodniczącym Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego był kardynał, nie jest jedynie gestem otwarcia na świeckich. To sygnał zmiany modelu władzy: kompetencja przed purpurą, zdolności zarządcze przed zasługami dla wiary. Kościół – przynajmniej w warstwie administracyjnej – ma być zarządzany jak odpowiedzialna instytucja publiczna, a nie jak dwór oparty na hierarchicznej symbolice. Oczywiście Watykan pozostaje monarchią, Leon XIV nie jest rewolucjonistą, raczej papieżem postrewolucyjnym. Przychodzi po czasie przesunięć, napięć i eksperymentów Franciszka.

Znamienna jest też zapowiedź pełnej neutralności klimatycznej Watykanu do 2030 roku. „Zielony Watykan” nie jest już tylko moralnym apelem, lecz projektem administracyjnym: z budżetem, harmonogramem i odpowiedzialnością konkretnych osób. W tym sensie ekologia integralna przestaje być językiem encyklik, a staje się językiem działań i procedur. Dla części katolików może to być rozczarowujące, bo brakuje w tym profetycznego ognia. Ale być może właśnie tu kryje się sens tej zmiany: proroctwo zostało wypowiedziane, teraz czas na jego wdrożenie.

Najwięcej emocji budzą jednak decyzje mniej spektakularne, lecz kulturowo brzemienne: odchodzenie od łaciny jako języka roboczego dokumentów watykańskich czy promowanie bardziej inkluzywnego języka modlitwy, w tym stopniowe wprowadzanie angielskiego podczas audiencji, spotkań, konferencji czy modlitw. Leon XIV nie robi z tego manifestu. Po prostu zatwierdza zmiany, które dojrzewały od lat. To styl, który można nazwać technokratycznym, ale który ma jedną zasadniczą zaletę: obniża temperaturę konfliktu. Franciszek był papieżem sporów, czasem koniecznych, czasem wyczerpujących, nadmuchiwał wewnątrzkościelny balonik do granic możliwości, patrząc, gdzie uchodzi powietrze. Leon XIV zdaje się papieżem stabilizacji. Nie dlatego, że rezygnuje z reform, ale dlatego, że uważa je za etap zamknięty. Jego pontyfikat to pytanie nie o to, dokąd Kościół zmierza, lecz jak ma funkcjonować, skoro już tam doszedł.

Osoba ponad wszystko

W Watykanie dzieje się też nie tylko zmiana instytucjonalna, ale i personalna. To przemyślany proces przebudowy watykańskiego otoczenia w duchu, który można określić jako bardziej spójny, zdyscyplinowany i bliski osobistemu, zakonnemu doświadczeniu papieża. Watykaniści zwracają uwagę, że Leon XIV nie działa impulsywnie, lecz „układa elementy na planszy”, stopniowo wymieniając osoby kluczowe dla funkcjonowania kurii i Kościoła powszechnego, jednocześnie nadając temu procesowi wyraźny rys generacyjny i duchowy, który wyniósł z zakonnego doświadczenia. Zmiana ta ma charakter cichy, lecz konsekwentny. Leon XIV krok po kroku ogranicza wpływy środowisk ukształtowanych jeszcze w poprzedniej dekadzie i zastępuje je osobami młodszymi, bardziej jednorodnymi pod względem wizji Kościoła i sposobu sprawowania władzy. Watykan zaczyna przypominać środowisko o cechach quasizakonnych: mniej medialne, bardziej skupione na pracy wewnętrznej, relacjach osobistych i lojalności wobec papieża.

Jednym z najbardziej symbolicznych przykładów tej zmiany była decyzja o zastąpieniu abp. Vincenzo Paglii na stanowisku wielkiego kanclerza Papieskiego Instytutu Teologicznego Jana Pawła II ds. Małżeństwa i Rodziny. Ruch ten miał znaczenie szersze niż korekta personalna. Oznaczał chęć przywrócenia Instytutowi wyraźniejszej tożsamości zakorzenionej w myśli Jana Pawła II oraz ograniczenia eksperymentów teologicznych i instytucjonalnych, które w ostatnich latach budziły kontrowersje. Jednocześnie decyzja ta wpisuje się w szerszy proces centralizacji i porządkowania struktur, w których kluczowe stanowiska obejmują osoby cieszące się bezpośrednim zaufaniem papieża. Podobną logikę widać w decyzjach personalnych dotyczących Kościoła poza Rzymem, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Nominacje biskupie Leona XIV pokazują, że papież preferuje pasterzy mniej zaangażowanych w konflikty ideologiczne i medialne, a bardziej skoncentrowanych na pracy duszpasterskiej i zarządzaniu wspólnotą. To kolejny sygnał, że nowy pontyfikat stawia na stabilność, przewidywalność i wewnętrzną spójność, nawet kosztem medialnej widoczności czy politycznego znaczenia niektórych diecezji.

Szczególnie istotnym elementem tej układanki jest jednak najbliższe otoczenie papieża, a zwłaszcza jego osobisty sekretarz, ks. Edgard Iván Rimaycuna Inga. Leon XIV przywiązuje wyjątkową wagę do relacji osobistych i do stylu codziennej pracy, a sekretarz papieski nie jest w tym modelu jedynie urzędnikiem czy administratorem kalendarza, lecz współuczestnikiem rytmu życia papieża, strażnikiem jego czasu, a pośrednio także filtrem decyzyjnym. Fakt, że Leon XIV otacza się współpracownikami wywodzącymi się z tego samego kręgu duchowego i formacyjnego, wzmacnia wrażenie, iż Watykan coraz bardziej funkcjonuje jak wspólnota, a nie wyłącznie aparat administracyjny.

Leon XIV zdaje się preferować styl znany z życia zakonnego: bliskość, dyskrecję i osobiste zaufanie. Całość tych decyzji pozwala sądzić, że pontyfikat Leona XIV zmierza w stronę Kościoła mniej rozproszonego, bardziej zdyscyplinowanego i wyraźnie zakorzenionego w określonej wizji duchowej. Watykan staje się przestrzenią bliższą papieżowi nie tylko geograficznie, lecz także mentalnie i duchowo; miejscem, w którym relacje, formacja i wspólnota mają pierwszeństwo przed autonomią i indywidualną grą wpływów. To proces rozłożony w czasie, ale jego kierunek jest jasno zarysowany.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł
Michał Kłosowski

Artykuł pochodzi z numeru 1/2026