Zapalasz świeczkę, otwierasz Pismo Święte, klękasz na stołeczku modlitewnym lub siadasz na macie. Czynisz znak krzyża, prosisz o dar Ducha Świętego i szepcząc delikatnie czytasz Ewangelię. Zamykasz oczy, uspokajasz oddech, powtarzasz święte imię Jezus, trwasz w bezruchu. Po jakimś czasie, częściej krótszym niż dłuższym, otwiera się wielka szafa naszego niespokojnego umysłu i mnóstwo kolorowych motyli swobodnie zaczyna fruwać w przestrzeni naszej modlitwy. Rozproszenia na modlitwie – któż ich nie doświadczył? Oto nasze motyle. Piękne, kolorowe, niespokojne. Szybkie i nieprzewidywalne w swoim locie. Fascynują i zachwycają. Ale również jak każdy owad, zwyczajnie przeszkadzają. Ludzie często pytają, jak radzić sobie z rozproszeniami na modlitwie. Jak się ich pozbyć, jak je opanować? Jaką postawę przyjąć wobec tego duchowego świata lepidopterologii?
1. Polowanie na motyle
Bierzesz się za bezpośrednią walkę z rozproszeniami. Chwytasz siatkę i próbujesz złapać wszystkie motyle. Chcesz je na powrót umieścić w szafie. Im bardziej za nimi gonisz, tym bardziej motyle stają się niespokojne. Jedne motyle schowasz do szafy, łapiesz kolejne, a te pierwsze ukradkiem ci uciekają i cieszą się na powrót nieskrępowaną wolnością. Tracisz siły, frustrujesz się, a czas modlitwy ucieka. Zapewniam cię, to nie ma sensu. Proszę, odłóż siatkę bezpośredniej walki z motylami.
2. Piękne skrzydełka
Nie walczysz, wręcz przeciwnie, zaczynasz przyglądać się fruwającym owadom. Dostrzegasz ich piękne kształty, zachwycają cię kolory i wzory motylich skrzydełek. Wodzą cię za nos i podążasz za nimi bezwiednie po bezkresnych polach swojego umysłu. Rozproszenia wyciągnęły cię z Obecności. Poszedłeś za swoją wyobraźnią. Czas modlitwy minął, a ty pozostałeś z paroma motylkami, które możesz jedynie zasuszyć sobie na pamiątkę. Zostaw je, ich piękno przemija. Czyż zapomniałeś już, że niegdyś były pełzającymi gąsienicami?
3. Cisza
Nie walcz z motylami, nie zwracaj na nie uwagi. Im częściej będziesz się nimi zajmować, tym bardziej będą ci uprzykrzać życie. A im bardziej będziesz skupiał się na Panu i Jego Obecności, tym szybciej motyle się uspokoją. Osiądą, przestaną niespokojnie latać. Nie oznacza to, że znikną. Nie! Będą obecne, lecz to nie oznacza, że będą przeszkadzać twojej modlitwie. Zaakceptuj ich obecność. Pozwól im być, a ty dalej trwaj w Obecności Pana. Skupiaj się tylko na Nim! Pamiętaj, że jest to bardzo proste, co nie oznacza, że łatwe! W modlitwie wszyscy jesteśmy nowicjuszami! Będą dni, że wstąpisz w modlitwę tak cicho i delikatnie, że drzwi szafy niespokojnego umysłu w ogóle się nie otworzą. Częściej jednak przyjdzie ci cierpliwie czekać, aż motyle delikatnie osiądą.
Prawda o nas
Ojciec John Chapman, angielski benedyktyn, pisze, że droga modlitwy jest: „bardzo zwyczajna i stale będziesz się czuł na niej upokorzony, przede wszystkim z wrażenia, że twoja modlitwa jest do niczego. Ale nie rezygnuj z niej”. Tak, rozproszenia nas upokarzają. Jeżeli bowiem klękamy do modlitwy i pragniemy oddać naszemu Panu czas, to pragniemy, aby był on czysty i wolny od rozproszeń. Motyle jednak są „nieśmiertelne”, a to sprawia w nas potworne upokorzenie. Lecz co to znaczy, że rozproszenia nas upokarzają? Upokarzają, czyli upokarniają; upokarniają, czyli stawiają w pokorze. W pokorze, czyli w prawdzie, jak powie św. Teresa od Jezusa. W prawdzie, czyli blisko Pana Jezusa – wszak On sam powiedział o sobie, że jest Drogą, Prawdą i Życiem.
Rozproszenia, choć niezwykle uciążliwe, mają jednak swoją funkcję. Można wręcz rzec, że są święte! Święte rozproszenia? Któż w to uwierzy? Rozproszenia są święte, dlatego że stawiają nas w świetle i prawdzie. Pokazują nam, jacy jesteśmy, są odbiciem naszego wewnętrznego świata. Ukazują, czym żyjemy w danym momencie naszego życia. Z czym się zmagamy, co zajmuje nasz umysł i serce. Ukazują nam, że wewnątrz nas mieszkają nadal grzeszne, ciemne, kruche i słabe gąsienice. Przeobrażają się one w motyle i mówią nam prawdę o naszej ludzkiej kondycji. Jednak z modlitwy nie możemy rezygnować! Ona jedna dobiera się do świata gąsienic. Ona jedna jest w stanie uporządkować nasz wewnętrzny świat.
Źródła rozproszeń
Niemniej warto sobie uświadomić, że źródłem rozproszeń jestem ja, mój umysł, moje serce, moje ego. Część z tych rozproszeń jest niezawiniona. Wynika na przykład z naszego temperamentu lub aktualnej sytuacji życiowej, na którą nie mamy wpływu. Część zaś rozproszeń może rodzić się z rzeczywistości, na które mamy wpływ. Możemy zadbać o pewnego rodzaju higienę życia, która pomoże nam zredukować lub uporządkować wewnętrzny chaos, z którym przychodzimy na modlitwę. Przyjrzyjmy się niektórym czynnikom odpowiedzialnym za rozproszenia, które moje ego produkuje, czasem świadomie, a czasem nie, w sposób zawiniony lub też nie.
Jedną z rzeczywistości, która nas oddziela od Boga jest grzech. Wydarzyło się coś, co sprawiło, że nasza relacja została nadszarpnięta lub radykalnie zerwana. I właśnie ta rzeczywistość może mi nie pozwalać w skupieniu, w wewnętrznej ciszy się modlić. Dlatego Teresa do Jezusa podpowiada, abyśmy na początku każdej modlitwy uczynili krótki rachunek sumienia. Ażeby dokonać wewnętrznego przeglądu, czy coś mnie od Boga nie oddziela, czy nie zaistniała jakaś rzeczywistość, która nadszarpnęła moją relację z Bogiem.
A co, jeśli wydarzył się grzech w moim życiu? I w nim jest możliwa nasza modlitwa. Modlitwa pokornego celnika, który stał z daleka i nie śmiał podnieść nawet swoich oczu ku Bogu. Do takiej modlitwy jednak jest potrzebny akt pokory, przyznania się, że zgrzeszyłem. Św. Teresa podkreśla, żeby w grzechu nie rezygnować z modlitwy, choć czasem pokusa uciekania przed Bogiem będzie silna, ponieważ może się okazać, że będzie to jedna z najbardziej owocnych i przełomowych modlitw w naszym życiu. Dlaczego? Ponieważ będzie wydobywać się z głębin własnej bezradności i słabości. Będzie modlitwą, w której nie ma żadnej mojej zasługi. Albowiem tylko to, co objawione i wyjawione na światło dziennie, może być przez łaskę przyjęte i przemienione. Grzech rozprasza, jeśli pozostaje w ukryciu i w ciemnościach naszego zranionego ego.
Kolejną rzeczywistością wpływająca na jakość przeżywanej modlitwy kontemplacyjnej jest czas bezpośrednio poprzedzający moją modlitwę. Co robiłem przed modlitwą? Jeśli przez kilka godzin oglądałem telewizję, scrollowałem Facebooka lub TikToka, to nie powinniśmy się dziwić, że nasz umysł w momencie zatrzymania i ciszy zaczyna wirować od nadmiaru przyjętych i jeszcze nieprzetrawionych treści. Dziś coraz więcej wiemy na temat neurobiologii naszego mózgu. Mamy coraz większą świadomość, że potrzebujemy higieny cyfrowej, nie tylko dla samej jakości naszego życia duchowego, ale również dla całego życia.
Na koniec, warto przyglądać się temu, co naturalne w nas. Jako ludzie jesteśmy duchowo-psychofizyczną jednością. Wszystko, co dotyka naszego ciała i psychiki, będzie miało również wpływ na stan naszego ducha. Zanim zaczniemy się frustrować na jakość naszej modlitwy, może warto najpierw przyjrzeć się temu, jak żyjemy. Czy nie dręczą nas jakieś niezbadane kwestie zdrowotne, czy prawidłowo się odżywiamy, czy zadbaliśmy o stan naszego dziennego nawodnienia, dostatecznie się wyspaliśmy, zadbaliśmy o ruch i świeże powietrze lub w przypadku kobiety, w jakiej akurat fazie cyklu znajduje się moje ciało. To wszystko ma na nas wpływ. Higiena życia codziennego sprzężona jest z higieną życia wewnętrznego bardziej, niż myślimy.
Są rzeczywistości, na które będziemy mieli wpływ, i może warto się nimi zająć, aby odciążyć nasz umysł i serce. Będą również rzeczywistości, które wynikają z natury, zarówno naszego człowieczeństwa, jak i ze specyfiki życia duchowego. Pozostaje nam to z delikatnością wobec samego siebie przyjmować i akceptować, z modlitwy zaś nigdy nie rezygnować.
Ojciec Johna Chapmana napisał o modlitwie pełnej motyli: „Modlitwa w sensie zjednoczenia z Bogiem jest czymś, co powoduje największe udręczenie. Musimy to robić dla Boga, lecz nie znajdziemy w tym, żadnej satysfakcji, czegoś w rodzaju poczucia: ‘jestem dobry na modlitwie’, ‘mam niezawodną metodę’. Takie przekonanie byłoby zresztą katastrofalne, gdyż to, czego mamy się nauczyć, to nasza własna słabość, niemoc, bezwartościowość. Nie należy też oczekiwać ‘odczucia rzeczywistości’ tego, co nadprzyrodzone. Nie powinniśmy pragnąć żadnej innej modlitwy, jak tyko takiej, jaką Bóg nam daje – a prawdopodobnie będzie ona pełna roztargnień i niezadowalająca pod każdym względem! Jedyny sposób na modlitwę to modlitwa. A sposób na to, żeby modlić się dobrze, to dużo się modlić. Jeśli nie mamy na to czasu, to przynajmniej musimy modlić się regularnie. Im mniej się modlimy, tym gorzej nam to idzie”.
Poniżej ostatni artykuł z cyklu Mateusza Filipowskiego OCD o modlitwie kontemplacyjnej w duchu Karmelu.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















