Księża, osoby zakonne i świeckie, które biorą udział w tych spotkaniach, chwalą sobie ich praktyczny charakter. Mogą przedstawić konkretne trudności, z jakimi się borykają, i otrzymać wsparcie zarówno doświadczonych spowiedników, jak i psychologów zaangażowanych w towarzyszenie duchowe.
– Aby być dobrym spowiednikiem, to trzeba przede wszystkim mieć kontakt ze sobą – mówi współprowadząca sesje doktor psychologii Monika Guzewicz. Zachęca uczestników zajęć do odbycia rekolekcji ignacjańskich, które „pomagają wejść w kontakt ze sobą, aby człowiek nie moralizował jedynie, lecz potrafił być przy człowieku, słuchać go, towarzyszyć mu bez narzucania niczego”. I podkreśla, że rolą spowiednika jest przede wszystkim „niesienie człowiekowi nadziei i stworzenie okazji, by doświadczył miłości, której dzisiaj ludziom bardzo brakuje, również w konfesjonale”. Jej zdaniem „trzeba mieć pewien poziom wrażliwości na człowieka, żeby móc iść spowiadać”. Ponadto uważa, że spowiednikowi „niezbędna jest wiedza na temat kondycji dzisiejszego człowieka”.
Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie
Paweł Szpyrka SJ, doświadczony spowiednik i rekolekcjonista, również zaangażowany w spotkania formacyjne, opowiada o swoim doświadczeniu spowiadania dzieci.
– Jestem bardzo zbudowany, gdy do spowiedzi przychodzi cała rodzina. Czasem ojciec przystępuje do spowiedzi jako pierwszy, robiąc swego rodzaju rekonesans. I myślę, że słusznie, bo skąd wiadomo, co to za człowiek siedzi w konfesjonale, z jakim księdzem będą miały do czynienia jego dzieci. Potem podchodzą dzieci, a na końcu spowiada się mama. Myślę, że to jest dobra opcja, jeśli chodzi o spowiedź dzieci. Rodzice mają je cały czas w swojej pieczy, ale oczywiście nie słuchają tego, co mówią dzieci w konfesjonale. Wydaje mi się, że w takim procesie dorastania, dojrzewania, poszerza się młodemu człowiekowi swego rodzaju przestrzeń intymności. Nie musi wszystkim opowiadać o tym, co przeżywa. To jest ważna część procesu rozwoju człowieka i dzieci też mają do tego prawo, by z kimś porozmawiać o swoich trudnych sytuacjach pod sekretem. Zwierzają się księdzu, mając pewność, że nikt inny się o tym nie dowie i że one nie poniosą żadnych przykrych konsekwencji. Ważny jest w tym zarówno dyskretny udział rodziców, jak i danie dziecku możliwości, by mogło powiedzieć w tajemnicy o czymś, co jest dla niego trudne, i ta tajemnica zostanie uszanowana. Czasem zachęcam dzieci, by porozmawiały o niektórych sprawach z rodzicem, ale oczywiście nie wywieram na nich żadnej presji. A jeśli mają trudność porozmawiania o tym z rodzicami, no to może chciałyby podzielić się tym z rodzeństwem czy z kimś innym z rodziny, do kogo mają zaufanie.
Serdeczna rozmowa
– Dziecko bywa nieraz zestresowane wyuczonymi formułkami – mówi o. Paweł. – Wtedy pomagam mu, by sobie je przypomniało, a gdy już mnie bardziej pozna i jest bardziej śmiałe, to czasami mówię: „Słuchaj, to może powiedz po prostu, własnymi słowami”. Spowiedź przybiera wtedy formę serdeczniej, życzliwej rozmowy i dziecko mniej się stresuje.
– Czasem dzieci spowiadają się z grzechów, które nie są ich grzechami, bo – na przykład – jeżeli dziecko nie było w kościele na Mszy św., to nie jest grzech tego dziecka, tylko zaniedbanie rodzica, który go nie zaprowadził do kościoła. To delikatna sprawa. Jak o tym z dzieckiem rozmawiać? Staram się zdjąć z dziecka tę odpowiedzialność, nie stawiając jednak rodziców w złym świetle. Rodzic powinien zdawać sobie sprawę, że dziecko może mieć potrzeby religijne, choćby pragnienie pójścia do spowiedzi czy porozmawiania z księdzem. Tutaj ksiądz naprawdę niewiele może i jego wpływ na dzieci jest nieraz wyolbrzymiany. Rozmowa z dzieckiem w konfesjonale nie jest żadnym zagrożeniem dla dziecka. Więcej szkód w rozwoju duchowym mogą wyrządzić mu osoby, z którymi żyje na co dzień, a które często w swojej nadgorliwości, zamiast towarzyszyć dziecku w odkrywaniu miłosiernego Boga, narzucają mu schematy, do których sami przywykli.
Zagrożenia duchowego ojcostwa
Mówiąc o błędach spowiedników, Monika Guzewicz tłumaczy: – Jeśli jest się samemu ułożonym, to wie się doskonale, jakie się ma braki. Jeśli ksiądz dobrze przeżywa swój celibat, swoje ojcostwo duchowe, to nie będzie potrzebował zagarniać pod siebie ludzi. Jeśli będąc wstrzemięźliwym seksualnie, widzi, że kobiety do niego lgną i nie wchodzi w takie kontakty, to znaczy, że umie to kontrolować. Nawet jeśli ma wiele kobiet wokół siebie, a wiemy, że Kościół składa się jednak głównie z kobiet, to umie stawiać granice. Nie wykorzystuje tego. Gdy był na przykład synem, któremu mama wszystko w życiu robiła, pomagała mu, dogadzała i lubi tego oczekiwać od kobiet, powinien być tego świadomy i stawiać granice w takich relacjach, bo kobiety lubią być pomocne. Czyli wiem, jakie mam głody, i gdy ludzie odpowiadają na te moje głody, umiem postawić granice.
– Spowiednik powinien chronić się przed osobami, które chcą go zawłaszczyć w jakiś sposób, zmuszają do częstych spotkań, uzależniają się od niego… Musi zdawać sobie sprawę, że ktoś go zaczyna oplatać. Podobnie jak w innych trudnych sytuacjach, wszystko zaczyna się od świadomości siebie i swoich ograniczeń. Niezbędna jest również podstawowa wiedza o tym, jak ludzie manipulują, jak nieraz szantażują, jakie są dzisiaj patologie duchowości… Bez tego trudno być dobrym spowiednikiem lub towarzyszem duchowym. A wzorce tych zachowań są wszędzie bardzo do siebie podobne.
Słuchać przede wszystkim
Pani Guzewicz tłumaczy, że spowiednik i towarzysz duchowy powinni się ciągle doskonalić w sztuce słuchania drugiego człowieka, by usłyszeć, czego pragnie, czego poszukuje nieraz w desperacji. – Niezbędna jest tu podstawowa wiedza o tym, czego ludzie dzisiaj szukają, jak to robią, jak objawia się nerwica, pewne natręctwa, bo wszędzie mechanizmy są takie same. Jeśli uda mi się w miarę szybko zorientować, że ktoś na przykład ma ogromny głód miłości i dlatego tak mocno na mnie wisi, to będę wiedział, jak tę osobą przekierować na wspólnotę, na dobre relacje, czy po prostu powiedzieć: dobrze, spotykajmy się raz w miesiącu, nie częściej. Przede wszystkim jest to jednak wiedza. Bez wiedzy bardzo szybko popełnia się błędy.
– Podczas naszych spotkań formacyjnych rozmawiamy o tym, z czym ludzie się dzisiaj zmagają, na co chorują, i jak do tego dostosować towarzyszenie czy bycie przy drugim człowieku w świetle współczesnych norm i przepisów prawnych, bo to też jest bardzo ważne. Dajemy w pigułce podstawową wiedzę i zachęcamy do jej poszerzania. Dzisiaj księża spotykają w konfesjonale osoby chorujące na depresję, na zaburzenia lękowe. Taka osoba jest często na lekach i trzeba wiedzieć, jak z nią rozmawiać. Czego można od niej wymagać, by mogła rozwijać się duchowo, a nie zamknęła się w sobie. Wymiana doświadczeń jest na tych spotkaniach bardzo cenna. Jako prowadzący staramy się udzielić praktycznych wskazówek. Nie ograniczamy się do teorii, lecz pomagamy zrozumieć, jak dzisiaj towarzyszyć człowiekowi w różnym wieku i z różnymi potrzebami – mówi psycholog.
Dzisiaj mówi się coraz częściej o towarzyszeniu duchowym, a nie o kierownictwie duchowym. Nie bez powodu. Dr Guzewicz: – Zdecydowanie idziemy w kierunku towarzyszenia, czyli wspieramy człowieka, a nie kierujemy nim i rozliczamy. Dzisiaj ludzie chcą funkcjonować w niezależności, lubią być zaradni i szukają często wsparcia pod tytułem: nie pokazuj mi konkretnej drogi, nie prowadź mnie, nie pokazuj mi palcem, jak mama czy tato, tylko podpowiedz, wskaż kierunek, pomóż mi wymienić myśli, bądź dla mnie lustrem, w którym mogę się przejrzeć. Bądź przyjacielem, który stoi obok, a nie kimś, kto stoi za przeproszeniem z batem i mówi, że tylko ta droga jest słuszna. Dlatego mówimy o towarzyszeniu, a nie o kierowaniu, żeby podkreślić, że człowiek musi być odpowiedzialny za swoje życie.
Dzisiaj ludzie szukają fachowej pomocy i oczekują profesjonalnego podejścia nie tylko od towarzyszy duchowych, ale również od spowiedników. Nie znaczy to, że każdy z nich ma być terapeutą, ale powinien umieć słuchać, stawiać granice, a nieraz pokierować do kogoś, kto pomoże zmierzyć się z problemami wykraczającymi poza sferę duchową. Mądry spowiednik umie przyznać, że w pewnych kwestiach nie jest kompetentny. Moi rozmówcy zachęcają spowiedników, by mieli zawsze przy sobie aktualne kontakty do specjalistów, którzy są gotowi wesprzeć ich penitentów.
Czy każdy ksiądz powinien być spowiednikiem?
– Uważam, że nie każdy ksiądz powinien spowiadać – mówi Paweł Szpyrka SJ. – To że wszyscy księża spowiadają, to jest praktyka wprowadzona dopiero po Soborze Watykańskim II. Wydaje się mi, że to nie jest roztropne. Zwłaszcza młody kapłan zaraz po święceniach nie powinien otrzymywać pozwolenia do spowiadania automatycznie. Same święcenia nie upoważniają do spowiadania. To ordynariusz miejsca musi udzielić takiego pozwolenia konkretnemu księdzu. Moim zdaniem nie wszyscy muszą je otrzymywać. Dużo zależy od osobistej dojrzałości księdza i od tego, jak sam przeżywa swoją grzeszność, bo czasami skrupulanci lub osoby, które wyolbrzymiają jakoś grzech, mogą podczas spowiedzi ludziom zaszkodzić. Dawniej to było przywiązane do urzędu. Był też obowiązek dorocznej spowiedzi u swojego proboszcza. Oczywiście w tę stronę też bym nie szedł, bo to różnie z proboszczami bywa, ale odradzałbym, aby dawać takie pozwolenie każdemu księdzu automatycznie”.
Paweł Szpyrka SJ: – Na podstawie świadectw różnych penitentów muszę też przyznać, że wrażliwość spowiedników bardzo się poprawiła. Myślę, że to jest związane z tym, że bardziej powszechne jest nauczanie o miłosierdziu Bożym, więcej się o tym mówi. Coraz mniej jest księży, którzy – jak mówi papież Franciszek – zamieniają konfesjonał w salę tortur. To się coraz rzadziej zdarza. Księża więcej słuchają, są bardziej wrażliwi na różne życiowe sytuacje ludzi.
Do ekipy prowadzącej spotkania w Warszawie Falenicy należy również ks. dr Tomasz Liszewski, psycholog i psychoterapeuta, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi, autor poradnika Spowiednik wobec dramatu wykorzystania seksualnego. Podczas sesji wyjaśnia księżom, jak powinni postępować w przypadku spowiedzi osób, które doświadczyły przemocy seksualnej, i czego oczekuje osoba zraniona przystępująca do spowiedzi. Mimo tak trudnego tematu wspólna refleksja i udzielane porady, w atmosferze dalekiej od akademickiej, tworzą klimat nadziei i wiary w to, że dzięki kompetentnym spowiednikom i towarzyszom duchowym Kościół będzie coraz bardziej miejscem uzdrowienia, a nie tylko umoralniania.
Spowiedników i towarzyszy duchowych zainteresowanych krótkimi spotkaniami w ramach formacji ciągłej, regularną superwizją i wymianą doświadczeń odsyłam na stronę internetową www.eccc.pl.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













