To Jezus jako pierwszy zauważył i nazwał problem: ludzie są głodni, trzeba ich nakarmić. Pytając Filipa, gdzie kupić chleb, wiedział doskonale, że uczniowie nie mają tylu pieniędzy, by zaspokoić głód tysięcy podążających za nimi słuchaczy. Wystawił go na próbę, ale to nie znaczy, że sobie z niego kpił. Przeciwnie. Jezus chciał, by Jego uczniowie zastanowili się nad swoimi zasobami, uświadomili sobie, ile posiadają i co mogą z tym zrobić. Chciał, by pomyśleli o tym, jak wielkie są potrzeby, i zaczęli szukać sposobów na to, jak im zaradzić. Po co? Nikt z nich nie był przecież cudotwórcą, żaden nie miał też tylu bogactw, by kupić pożywienie dla tak wielkich tłumów. Uczniowie w gruncie rzeczy byli po ludzku bezradni wobec problemu, który przed nimi stanął. Przejęli się nim, bo czuli odpowiedzialność za zdrowie i bezpieczeństwo ludzi, którzy szli za Jezusem. Dwieście denarów, pięć jęczmiennych chlebków i dwie ryby nie mogły zaspokoić potrzeb zgromadzonego tłumu.
Nie jest rzeczą łatwą ujawniać własne braki i wynikającą z nich bezradność. Ludzie wolą pokazywać swoją niezależność, przebojowość, wytrwałe dążenie do sukcesu. Taka postawa wkrada się niestety także w nasze życie duchowe i wspólnotowe. Jak trudno nam otwarcie powiedzieć: niewiele mam, nie potrafię temu zaradzić, nie jestem wystarczająco kompetentny, mądry, silny, by rozwiązać problemy, wskazać drogę, wyjść z kryzysu czy duchowej zapaści.
Są dwie pokusy, które rodzą się w takiej sytuacji. Pierwsza to poddanie się rezygnacji. Nie mamy chleba? Trudno, niech głodują! Borykamy się z problemami? Trudno, widać takie czasy nastały dla Kościoła, może więc lepiej odejść, zdystansować się, zrezygnować z prób zaradzenia kryzysom, które potęgują duchowy głód ludzi i skazują ich na cierpienie. Łatwo wtedy usprawiedliwić własną inercję. „A co ja mam zrobić? Nie mam wpływu na to, co się dzieje!” – mówi wielu dystansujących się, wytykających zło, pogubionych i sfrustrowanych. Zatrzymali się oni na etapie dostrzegania braków i swojej bezsilności. Sparaliżowała ich niemoc. Nie są w stanie podjąć żadnych działań.
Druga pokusa to nieracjonalna wiara we własne możliwości i zasoby. Wprawdzie dostrzegamy podstawowy brak, wyliczamy, że mamy zbyt mało, by nakarmić tłumy, ale próbujemy na własną rękę i starymi sposobami szukać rozwiązań problemu, co prowadzi tylko do jego spotęgowania. Można to nazwać zuchwałością lub pychą. Zawsze jest to jednak przede wszystkim działanie szkodliwe i niebezpieczne, które jeszcze bardziej pogrąża w kryzysie, zamiast z niego wydobywać.
Co na to wszystko Jezus? Odmawia dziękczynienie i rozdaje chleb potrzebującym. Pan uczy nas, że nikt z nas nie ma wystarczająco wiele, by zaradzić wszystkim biedom, ale warto docenić to „niewiele”, wziąć swoje braki i oddać w Jego ręce. Warto być wdzięcznym za nawet najmniejsze dobro, jakim dysponujemy, i z zaufaniem zanieść je Jezusowi, bo On będzie wiedział, co z tym maleńkim dobrem zrobić, jak je pomnożyć, jak sprawić, by zadziałało. Czasem wszystkim, co mamy, jest zaufanie do Niego. Jeśli zaprosimy Jezusa i dopuścimy Go do tego, co w nas jest brakiem, poczuciem bezsiły, pustką i rozczarowaniem, On sobie z tym poradzi.
Jezus uczy nas jeszcze jednego. Gdy mówi „Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło”, wykazuje troskę o nawet najmniejsze okruchy dobra, często przez nas lekceważone i niedoceniane. Okazuje się, że nasza zwykła bezinteresowność, dobroć serca, skromne gesty serdeczności, choć spektakularnie nie zmieniają świata, mają sens. Zebrane razem są tym „niewiele”, które stanowi wielki potencjał dobra.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.









