Logo Przewdonik Katolicki

Szukamy właściwej drogi

ks. Wojciech Nowicki
Fot. Piotr Łysakowski

Na tym polega dyskusja: każdy ma prawo zabrać głos, przedstawić swoje stanowisko. Konkluzja całości musi jednak uwzględniać spójność z całym Magisterium

List abp. Stanisława Gądeckiego do papieża, który stał się w pewnym momencie publiczny, wywołał gorące komentarze nie tylko nad Wisłą, ale również nad Renem.
Poznański metropolita zdecydował się napisać do papieża, ponieważ na początku rzymskiej sesji synodu niemieccy biskupi rozesłali do wszystkich ojców i matek synodalnych wnioski z prac niemieckiej drogi synodalnej. Ten ruch można było odczytać jako podzielenie się z zebranymi własnym doświadczeniem, ale również jako próbę narzucenia kierunku, w jakim zgromadzeni w Rzymie mają zmierzać.
Skoro list stał się publiczny, a abp Gądecki polemizuje z niemiecką drogą synodalną, trudno się dziwić, że ze strony niemieckiego episkopatu przyszła odpowiedź, opublikowana oficjalnie na stronie i Facebooku Deutsche Bischofskonferenz. I znów, list podpisany przez bp. Georga Bätzinga, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Niemiec, wywołał sporo komentarzy i emocji.
W środę 29 listopada na Facebooku niemieckiego episkopatu pojawiło się zdjęcie obu biskupów: Gądeckiego i Bätzinga. Spotkali się oni na Malcie przy okazji dorocznego posiedzenia plenarnego Rady Konferencji Biskupów Europejskich. W poście umieszczono komentarz, w którym przewodniczący niemieckiego episkopatu informuje o szczerej rozmowie, jaką obaj biskupi przeprowadzili, zanim wspólnie celebrowali Eucharystię. – W przyszłości pojawiające się pytania i ewentualne nieporozumienia we wzajemnym postrzeganiu będą rozwiązywane i przekazywane sobie wzajemnie w niemiecko-polskiej grupie kontaktowej. To jest dobre miejsce do rozmawiania ze sobą – czytamy w poście cytowanego bp. Bätzinga.
Post z profilu Deutsche Bischofskonferenz został tego samego dnia udostępniony na profilu Konferencji Episkopatu Polski. Abp Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP, potwierdził w nim fakt spotkania. Powiedział przy tym słowa bardzo podobne do tych, zamieszczonych przez swego niemieckiego odpowiednika: – Mamy świadomość, że żyjemy w czasach trudnych dla Kościoła w Europie, jednakże pomimo różnic kulturowych będziemy szukać dobra i właściwej drogi dla Kościoła w Polsce i w Niemczech.
Zostawiając na boku emocje i komentarze, chcemy w tym numerze opowiedzieć czytelnikom o procesie, który ma miejsce u naszych zachodnich sąsiadów. Na ile zainicjowana przez nich droga synodalna jest zbieżna z procesem, który później ogłosił dla całego Kościoła papież Franciszek? Z jednej strony uczestnicy niemieckiej drogi synodalnej dziwią się, że niektórzy komentatorzy piszą o specyficznej drodze, jaką idą Niemcy. A jednak nie wszyscy niemieccy biskupi podzielają entuzjazm chociażby cytowanego wyżej bp. Bätzinga, czołowego promotora Der Synodale Weg. Katolicy w Niemczech – i tu sądzę, że podobnie jak w Polsce  – mają poczucie konieczności zmian w funkcjonowaniu Kościoła. Różnią się jednak w ocenie, jakie to powinny być zmiany. Być może różnica między naszymi krajami jest taka, że w Niemczech rzeczywiście dyskutuje się na różne tematy i są to dyskusje publiczne, angażujące zarówno duchownych, jak i świeckich (a może zwłaszcza tych drugich) – na konferencjach, w prasie, na uniwersytetach, w różnych grupach roboczych. W tych dyskusjach wybrzmiewają nieraz tezy kontrowersyjne, a nawet sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Na tym jednak zasadniczo polega dyskusja: każdy ma prawo zabrać głos, przedstawić swoje stanowisko. Konkluzja całości musi jednak uwzględniać spójność z całym Magisterium.
Trzech autorów pisze dla nas opowieść o niemieckiej drodze synodalnej. Każdy patrzy z nieco innej perspektywy. Mieszkający w Poznaniu prof. Tomasz Budnikowski od lat z zaciekawieniem śledzi niemiecką drogę. Patrick Schwendinger, niemiecki seminarzysta, który przytacza kilka wypowiedzi niemieckich dziennikarzy i profesorów, to głos człowieka z wewnątrz, który zna sposób, w jaki rozmawia się w Kościele w Niemczech. Wreszcie komentarze z całego świata zbiera dla nas Michał Kłosowski, mieszkający od jakiegoś czasu w Rzymie, który wie, jak sytuację nad Renem postrzegają watykaniści nad Tybrem.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki