Kupili ci piękny sweter, kapelusz, wstążkę czy krawat, niosą, cieszą się, ile będzie radości. Wszyscy nastawili się na radość i już wzięli z niej a conto. A tu: też mieliście co przynieść! I radość w smutek się obróciła.
Pomyślcie, ile straciliśmy w życiu czasu na likwidowanie nieporozumień? I o co właściwie nam szło? Nikt nie wie. Kto zaczął? Dawajcie go tutaj! Nie ma takich. Nie ma winowajców, bo ich w ogóle nie było. Trzeba było tylko trochę wyrozumiałości dla ludzi i cierpliwości. Trzeba było opanowania popędliwego słowa, nasmarowania gałki ocznej oliwą, aby się obracała delikatnie, na raty, a nie tak rzutowo i ze zgrzytami. Najgorsze jest bowiem „zabójcze” spojrzenie.
---
Fragment pochodzi z książki
Ojcze nasz. Niech Modlitwa Pańska stanie się naszym chlebem powszednim,
Wydawnictwo Świętego Wojciecha 2020
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.



