Logo Przewdonik Katolicki

Zwyczajny niezwyczajny

bp. Damian Muskus
il. A. Robakowska/PK

J 21, 1–14 - …wiedzieli, że to jest Pan

Przecież dobrze znamy tę scenę. Kiedyś już, nad tym samym jeziorem, Jezus namawiał rybaków, by po nieudanym połowie jeszcze raz zarzucili sieci. Również wtedy zadziwiła ich obfitość złowionych ryb. Między tymi dwoma wydarzeniami upłynęły trzy lata, które w życiu tych prostych mężczyzn zmieniły wszystko. Trzy lata towarzyszenia Nauczycielowi, poznawania Jego nauki, przypatrywania się Jego spotkaniom z ludźmi, żarliwego oddania i miłości, chwil słabości, a nawet gniewu i rywalizacji o względy Mistrza. Trzy lata ludzkiej przyjaźni i wspólnoty. Trzy lata zakończone dramatycznymi dniami męki i umierania umiłowanego Pana, po których wrócili do dawnego życia i codziennych obowiązków, ale byli już zupełnie innymi ludźmi.
Ewangelista Jan zapisał, że na wezwanie Zmartwychwstałego uczniowie złowili 153 ryby. Od wieków liczba ta jest interpretowana jako symbol przyszłego Kościoła. Można więc odczytywać tę opowieść jako charakterystykę wspólnoty założonej przez Chrystusa. Co ją wyróżnia?
Początkiem jest spotkanie. Więź między członkami wspólnoty Pana budowana jest na doświadczeniu spotkania z Jezusem. Każdy z nich ma swoją historię pierwszej fascynacji, decyzji o pójściu za Nim, przemiany życia. W życie każdego z uczniów Zmartwychwstały wszedł tak, by go poruszyć: jedni potrzebowali niemal cudu, inni wstrząsu, są jednak i tacy, którzy obecność Pana i działanie Jego miłości odkryli w subtelnych znakach zwyczajnej codzienności. Ilu ludzi, tyle doświadczeń, bo Bóg jest nieskończony w swojej inwencji i szanuje odmienne wrażliwości swoich dzieci.
Z tego początku rodzi się relacja. Jedną z największych bolączek współczesnych wspólnot parafialnych jest formalizm i anonimowość. Istotą wspólnoty jest miłość, a ona stanowi zaprzeczenie wszelkich schematów i rygoryzmu. Bez miłości nie ma wspólnoty. Uczniowie Pana, pomimo wszystkich różnic i sporów, byli przyjaciółmi. Łączyła ich pasja Ewangelii, miłość do Pana, nadzieja dająca siłę i nieustanne zadziwienie Jezusem, wyrażające się w Janowym okrzyku: „To jest Pan!” i Piotrowym spontanicznym rzuceniu się w morze, by jak najszybciej dopłynąć do Umiłowanego. Czy taki opis żarliwej miłości odpowiada życiu naszych wspólnot?
Trzeba zauważyć przede wszystkim to, że spoiwem tej wspólnoty jest sam Jezus. Bez Niego uczniowie, nawet pamiętający Jego słowa i przechowujący w sercach wspomnienie Jego czynów, są tylko pogubionymi, słabymi ludźmi. Wezwanie Pana nadaje kierunek ich życiu, pójście za Nim zmienia serca, a Jego obecność jest centrum i fundamentem, dzięki któremu odnajdują sens nawet tam, gdzie po ludzku trudno upatrywać nadziei. Ta obecność ujawnia się nie tyle w spektakularnych, wywołujących zdumienie znakach, ile w prostych, zwyczajnych gestach, jak ognisko rozpalone na brzegu jeziora, upieczona ryba czy łamanie chleba.
Żywotność wspólnoty Pana rozpoznać można po owocach, jakie przynosi. Obfity połów jest znakiem Bożej hojności, ale równie ważne jest zaangażowanie rybaków posłusznych słowom Pana, który nakazuje zarzucenie sieci. Kościół Chrystusowy ma być więc hojny w głoszeniu Ewangelii i zaangażowany w troskę o bliźnich, niestrudzenie wyruszający na morze, by wyłowić ich z żywiołu. Kościół ten ma być wpatrzony w Jezusa, który jest jego spoiwem i fundamentem, nieustannie Nim zadziwiony i z odwagą dzielący się tą fascynacją. Kościół, którego zapragnął Zmartwychwstały, to wspólnota przyjaciół, ludzi darzących się wzajemnie miłością. To wspólnota jedności i pokoju, którego źródłem jest Najwyższy. Kościół, którego zapowiedź czytamy w opisie spotkania uczniów ze Zmartwychwstałym, jest zwyczajny w swojej niezwyczajności, ludzki a zarazem sięgający do nieba. Choć są w nim grzesznicy, ludzie słabi i błądzący, taki Kościół jest cudem nadziei dla świata, bo sam Bóg jest w nim obecny.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki