Logo Przewdonik Katolicki

Nie możemy żyć w złudzeniu, że nas to nie dotyczy

Małgorzata Bilska
il. A. Robakowska/PK

Rozmowa z Adamem Żakiem SJ - koordynator Konferencji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, dyrektor Centrum Ochrony Dziecka w Krakowie

W dniach 19–22 września w Warszawie odbyła się międzynarodowa konferencja dotycząca przemocy seksualnej wobec dzieci i młodzieży w Kościele. Uczestniczyli w niej przedstawiciele Stolicy Apostolskiej i Kościołów Europy Środkowo-Wschodniej. Co było jej głównym celem?
– Chodziło o to, żeby się spotkać i wymienić doświadczeniami. Zobaczyć, jak w różnych Kościołach działa ochrona dzieci, osób bezradnych i tych, które są podatne na zranienia, na jakie napotykamy trudności itd. Podzielić się dobrymi praktykami w towarzyszeniu ofiarom, w prowadzeniu szkoleń. W konferencji brały udział osoby z krajów z byłego bloku sowieckiego – zarówno tych, które w czasach komunizmu miały pewną suwerenność, jak i tych, które były częścią Związku Radzieckiego, a Kościoły praktycznie w nich nie istniały.

Przykładem jest Ukraina. Opowiadał o tym na łamach „Przewodnika” abp Mieczysław Mokrzycki – metropolita lwowski i przewodniczący episkopatu Ukrainy.
– A także Litwa, Łotwa itd. W krajach komunistycznych nie było katolickich przedszkoli i szkół, internatów ani żadnej zorganizowanej pracy z dziećmi i młodzieżą. Może trochę inna sytuacja była w Chorwacji, która stanowiła część Jugosławii. Ale już Albania była zdeklarowanym państwem ateistycznym. W Związku Radzieckim Kościoły były w podziemiu lub działały w minimalnym zakresie. W takich krajach jak Czechy, Słowacja, Węgry czy Rumunia życie zakonne i dzieła pomocy socjalnej były obecne szczątkowo. Kościoły dopiero się tam odbudowują od około 30 lat. Poza tym były odizolowane od Kościoła powszechnego. Dlatego mamy różne prędkości w podejściu do problemu wykorzystania seksualnego – nawet w kwestii przekonania, że on istnieje… Robimy to nie tyle dla wiarygodności Kościoła, ile – co chcę podkreślić – dla ochrony dzieci, osób bezradnych itd.

Z tak zwanych grup ryzyka?
– Tak. Musimy działać i być jednego Ducha. Rozumieć, że ochrona tych osób należy do misji Kościoła.

Organizatorem konferencji była przede wszystkim Papieska Komisja ds. Ochrony Małoletnich?
– Tak, ale inicjatywa doszła do skutku, gdyż w naszych krajach usłyszeliśmy głosy ludzi, którzy są przekonani o konieczności współpracy. Nie możemy żyć w złudzeniu, że nas to nie dotyczy; że to problem bogatego, hedonistycznego Zachodu. On realnie występuje w naszych społeczeństwach – nawet jeżeli nie było żadnego przypadku wykorzystania dziecka w Kościele lokalnym. Nam katolikom musi zależeć na dobru wszystkich dzieci. Ich życie, godność, integralność i rozwój muszą być wszędzie chronione.

Czytałam niedawno wypowiedź ofiary, która – jak twierdzi – nie uzyskała właściwej pomocy od terapeuty z telefonu zaufania „Zranionych w Kościele”, gdyż skrzywdził ją świecki, a nie ksiądz. Jak przełamać klerykalizację w podejściu do sprawców i ofiar?
– Ten problem nie został stworzony przez nas. Wynika on z faktu, że media koncentrują się głównie na Kościele… Odbiorcy mają zatem wrażenie, że problem dotyczy Kościoła, a nie całego społeczeństwa. Potrzebny jest nam wielki przewrót mentalnościowy, aby zrozumieć, że problem wykorzystywania seksualnego, jaki uwidocznił się w Kościele, jest lustrzanym odbiciem problemu społecznego, który nadal nie jest w pełni rozpoznany. Nie jest też zaadresowany do wszystkich w zakresie prewencji i opieki nad ofiarami (prawo karne to za mało). Poprzedni rzecznik praw dziecka wzywał do tego, aby usiąść razem do stołu i zbudować strategię ochrony dzieci i młodzieży w całej Polsce – przed każdą przemocą, nie tylko seksualną. Spotkał się z murem niezrozumienia.
Nawet jeśli w Kościele jest coraz lepiej w zakresie profilaktyki i ochrony dzieci, to nie wystarczy! One doświadczają przemocy wszędzie tam, gdzie przebywają: w rodzinie, w szkole, w drużynach harcerskich, grupach artystycznych, klubach sportowych. Musimy to uświadamiać społeczeństwu. Nie dla obrony Kościoła, czyli siebie, lecz obrony dzieci.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki