Logo Przewdonik Katolicki

Proces cywilizowania na obraz Chrystusa

Małgorzata Bilska
Strajk okupacyjny w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. fot. Stanisław Markowski/PAP

W Polakach było dużo wrażliwości na przemoc. Trudno sobie wyobrazić tak masowy ruch społeczny, jakim była „Solidarność”, działający bez przemocy. A my go stworzyliśmy! Rozmowa z dr. hab. Michałem Łuczewskim.

Dopiero w drugiej połowie XX wieku, w latach 60., przemoc stała się jednym z głównych problemów społecznych w naszej chrześcijańskiej kulturze  – choć była przecież od początku świata. Przeciwko przemocy organizują się ruchy społeczne, autorytety dyskutują o niej w przestrzeni publicznej. Skąd taka nagła wrażliwość na zło przemocy?
– Ten kult ofiar coraz częściej wydaje się szaleńczy, bo dziś wszędzie widzimy przemoc. To nasze szaleństwo ma jednak bardzo głębokie uzasadnienie. Myślę, że z jednej strony jest związane z traumą Holokaustu i totalitaryzmów. Zobaczyliśmy, czym naprawdę jest przemoc, jak jest niebezpieczna i że może doprowadzić nas dosłownie do zagłady. Z drugiej strony, po wojnie, w momencie, kiedy chrześcijaństwo i chrześcijańska cywilizacja, w której jakoś żyliśmy, legły w gruzach, powrócono do fundamentalnej idei chrześcijaństwa, tj. niewinności ofiary. Chrześcijaństwo jako kultura umierało, ale jego jedna idea opętała nowoczesny świat, stała dziś się ideą hegemoniczną, naszym jedynym dogmatem. „Jeśli ktoś jest ofiarą, jest niewinny” – myślimy.
Współczesny świat to radykalizacja chrześcijaństwa. Żeby uciec od morderczej przemocy, musi być nieustannie czujny i wszędzie jej się doszukiwać. Tak bardzo ucieka od przemocy, że na samym końcu odrzuca samo chrześcijaństwo, Kościół jako Ciało Chrystusa i samego Chrystusa. Dla ludzi nowoczesnych Chrystus nie jest już Niewinną Ofiarą, ale praźródłem wszelkiego zła: systemu kościelnego, rasizmu, patriarchatu, a nawet totalitaryzmów. Odrzucając Chrystusa, paradoksalnie na jego miejsce – miejsce Niewinnej Ofiary – podstawiają mniejszości i każdego z nas. W tym sensie wszyscy stajemy się Chrystusami. To dziwne zwycięstwo chrześcijaństwa zza grobu. Wzięto z niego jedną myśl, odrzucając całe jego ciało. Bez Kościoła zaś przejmująca idea niewinności staje się jakimś upiorem, zombie.

Pk-29.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 29/2021, na stronie dostępna od 08.09.2021

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki