Z własnej ciekawości i potrzeby zrobiłeś niezwykły wywiad z prof. Jeanem-Michelem Oughourlianem, przyjacielem i współpracownikiem prof. René Girarda (rozmowę opublikował „Tygodnik Powszechny”). Pierwszy jest w Polsce mało znany, drugi – doskonale. Girard jest twórcą bardzo ważnej dla chrześcijan koncepcji kozła ofiarnego, o której rozmawiałam na naszych łamach z ekspertem od tematu, abp. Stanisławem Budzikiem („Przewodnik” 28/2021). Prof. Oughourlian mówi o teorii mimetyzmu, krytykuje rywalizację i przemoc. Jeśli jednak chodzi o „kozła ofiarnego”, też podziela poglądy Girarda?
– Oughourlian to czołowy francuski neuropsychiatra i popularyzator neuronauk. Zastosował teorię Girarda do psychiatrii, terapii, psychologii, stosunków międzynarodowych, a ostatnio – do zarządzania. Jeśli chodzi o mechanizm kozła ofiarnego, jego perspektywa jest ściśle socjologiczna. O ile według Girarda kozioł ofiarny jest człowiekiem (czy też grupą), na którą grupa zrzuca własną winę, o tyle Oughourlian zwraca uwagę nie tyle na kozła, ile na grupę. Kozioł ofiarny to prześladowany wyrzutek, wokół którego tworzy się wspólnota zjednoczona w nienawiści. Właśnie: zjednoczona, wszyscy przeciw jednemu. Bo wystarczy, że w murze nienawiści znajdzie się jakaś wyrwa, a nastąpi ocalenie.
Inaczej niż w perspektywie Girarda, u Oughourliana Jezus nie był kozłem ofiarnym, bo znaleźli się ludzie, którzy podważyli jedność nienawistnego tłumu. Według Oughourliana, w momencie, w którym Piłat mówi: „nie znajduję żadnej winy w tym człowieku”, Jezus na chwilę przestaje być kozłem ofiarnym. Podobnie apostołowie, którzy zgromadzili się wokół Jezusa po zmartwychwstaniu, sprawili, że Jezus nie był już kozłem ofiarnym. Ale przede wszystkim to zmartwychwstały Jezus sprawił, że oni przestali być kozłami ofiarnymi. Bóg, który był z nimi, sprawił, że nie byli już sami. Jedność wrogości przeciw nim została złamana. Taką właśnie rolę ma, powinien mieć Kościół: niszczyć jedność nienawistnego tłumu, żeby ocalić ofiarę.
Kozioł ofiarny to termin znany w języku potocznym, ale w wąskim znaczeniu. Najbardziej kojarzy się z przemocą w środowisku szkolnym. Nie ma w Polsce szkoły (podobnie jest w innych krajach), w której uczniowie nie znęcaliby się nad rówieśnikiem. Dziecko staje się kozłem ofiarnym, nikt nie staje w jego obronie. Niczym nie zawiniło: po prostu czymś się różni, brak mu pewności siebie i nie umie asertywnie bronić granic. Całą winę za jego zachowania, ale też za klimat grupy, składa się na niego! Grupa ma z tego zysk: solidarność. Przeciwko bliźniemu. Powstaje zmowa milczenia. Mechanizm kozła ofiarnego w ujęciu Girarda dotyczy natomiast kultury i życia społeczeństw. Girard uważa go za uniwersalny dla ludzkości. Na czym to polega? I co nam to mówi o ofierze Jezusa?
– Przez pierwszą część życia René Girard był ateistą. Francuskie i amerykańskie elity akademickie miały w sobie dużą niechęć do chrześcijaństwa i katolicyzmu. I Girard bardzo dobrze się w tę atmosferę wpisywał. Swoją pierwszą książkę, Prawda powieściowa i kłamstwo romantyczne, zaczął pisać – jak sam przyznawał – jako cynik i zwolennik dekonstrukcji, a zakończył ją jako wierzący katolik. Najpierw nastąpiła u niego konwersja intelektualna. Zrozumiał – dzięki swej teorii – prawdę chrześcijaństwa. A dopiero później przyjął tę prawdę jako prawdę, która jemu samemu ofiarowała nie tylko zrozumienie, ale zbawienie. W wieku 35 lat otrzymał diagnozę złośliwego raka skóry, lecz później okazało się, że znamię na skórze można było łatwo usunąć. „Nigdy nie zapomnę tego dnia. To była Wielka Środa, środa przed Wielkanocą. Wszystko było w porządku, byłem spokojny, żadnego nawrotu raka” – wspominał. W Baltimore poprosił irlandzkiego księdza o chrzest dzieci i odnowienie przysięgi małżeńskiej. „Czułem, że Bóg wyzwolił mnie w samą porę, abym mógł naprawdę przeżyć Wielkanoc – doświadczenie śmierci i zmartwychwstania” – mówił. Girard przeszedł podobny proces, który opisywał u wielkich pisarzy. Każdy z nich, jak Cervantes, Dostojewski, Stendhal czy Proust, pisząc swoje wielkie dzieła, przechodził przez proces nawrócenia.
Ale nie wszyscy z nich byli wierzący!
– To prawda. Według Girarda nawrócenie nie musi mieć jednak charakteru religijnego, ale duchowy i często będzie artykułowane w języku religijnym. Każdy z opisywanych przez Girarda pisarzy rozumiał, że dążenie do boskości, tzn. oryginalności, niezależności i wielkości, było w istocie naśladowaniem innych i że jednocześnie najbardziej ich od innych uzależniało. Jeśli chcesz być wielki, stajesz się niewolnikiem tych, którzy mają uznawać twoją wielkość. I dopiero zrozumienie, że wszystkie nasze pragnienia pochodzą od innych, dawało im prawdziwą wielkość – rozumieli bowiem, że wszyscy jesteśmy połączonymi ze sobą braćmi. Komentując Prawdę powieściową…, Girard odżegnywał się od „chrystianizowania” wielkich pisarzy.
W kolejnej książce, Sacrum i przemoc, w której zastosował teorię mimetyczną do antropologii i początków ludzkich społeczeństw, wskazał na mechanizm kozła ofiarnego, który pozwala budować nagłą jedność, gdy wszyscy najpierw nawzajem się naśladują, dążąc do tego samego, gdy wszyscy walczą ze wszystkimi, a raptem winę za ten niepokój zrzucają na jednego winnego. Ale nie ujawnił tam jeszcze, że tym, który pierwszy ujawnił i przekroczył ślepy mechanizm kozła ofiarnego, był Jezus Chrystus. To stało się dopiero w kolejnej książce, napisanej już w formie dialogu z Oughourlianem: Rzeczy ukryte od założenia świata. To tu przedstawił absolutną wyjątkowość chrześcijaństwa na tle innych religii. A jest nią Objawienie.
Jak je rozumiał?
– Objawienie to Jezus Chrystus. Jezus przyniósł nam wyzwolenie z mechanizmu odtwarzania błędnego koła przemocy. W Ewangelii według św. Mateusza ewangelista podkreśla, że Jezus wybrał mówienie w przypowieściach. Girard tłumaczy, że działo się tak dlatego, że ludzie nie mogą usłyszeć i przyjąć prawdy o własnej przemocy. Taka prawda tylko zwiększyłaby ich agresję i przemoc. Ale jeśli usłyszą przypowieści i się w nich odnajdą, być może odkryją wezwanie do nawrócenia. Jeśli ktoś pokazuje nam nasz własny grzech, możemy odwrócić głowę, ale jeśli opowiada o grzechach cudzych, tworzy psychologiczne bezpieczeństwo i przestrzeń, że my w grzechach cudzych odkryjemy własne grzechy. Ewangelista komentuje, że właśnie „tak miało się spełnić słowo Proroka: Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata”.
Stąd tytuł książki napisanej z Oughourlianem.
– Girard zżymał się na swoich krytyków, którzy twierdzili, że jest na tyle pyszny, że to on sam chce wypowiadać rzeczy ukryte od założenia świata. Ale on nie chciał być prorokiem, on był jedynie egzegetą Pisma. Nie uważał się nawet za teologa, lecz za antropologa krzyża, tj. kogoś, kto przez pryzmat Pisma próbuje zrozumieć stosunki społeczne, w których centrum znajduje się zawsze przemoc. Dla Girarda rzeczy ukryte od założenia świata to prawda o tym, że każda społeczność oparta jest na przemocy. Po grecku założenie to katabole, które oznacza także upadek albo strącenie – tak jak strąca się skazańca ze skały. Wybawienie od przemocy nie byłoby możliwe bez Jezusa Chrystusa. Jego Krzyż pokazał bowiem, że ofiary nie są winne tego, co im się zarzuca, skoro bezgrzeszny Bóg został oskarżony o najgorsze przewinienia. Jeśli niewinny Bóg cierpi, to i inne ofiary też cierpią niewinnie. Jeśli sam Bóg wszedł w miejsce największej hańby, to gdy i ja zostanę zhańbiony, nie będę w tym sam. A Jego zmartwychwstanie sprawiło, że historia o niewinnym cierpieniu mogła dotrzeć na krańce świata i do naszych dni. Bez cudu zmartwychwstania nienawistny tłum znów odzyskałby swoją jedność. Kiedy Jezus po śmierci powraca do swych uczniów, rozbija mur nienawiści i strachu, a uczniowie odnajdują w sobie odwagę bycia świadkami aż do końca.
Jakie to ma znaczenie dla nas dzisiaj?
– Girard pokazuje, że żeby zrozumieć, jak funkcjonuje dany system, musimy ustalić, kto jest kozłem ofiarnym tego systemu. Jeśli chcesz zrozumieć, na czym polega system międzynarodowy, powinieneś spojrzeć na niego z perspektywy jej ofiar. Znajdź taką osobę w swojej rodzinie, organizacji, Kościele. I ona pokaże ci, czym jest natura tego systemu.
Co od niej usłyszę?
– Taka osoba wypowie zło, które istnieje w grupie. W ten sposób narazi się, zakwestionuje jedność, ponieważ widzi i nazywa po imieniu zło w swojej grupie. System nie jest doskonały, dzieją się w nim różne niedobre rzeczy. Dlatego kozła ofiarnego próbuje się „zdjąć z mapy”, żeby przestał ujawniać jak jest. Ofiara chce wyrazić prawdę, której nikt nie chce usłyszeć!
Ale czasami mamy poczucie, że ofiara sama ściąga na siebie razy. Czy kozioł ofiarny jest choć trochę winny? I czego?
– Przemoc zawsze znajduje swoją legitymizację. Zawsze usprawiedliwiamy się, że ofiara jest sama sobie winna. Ale wybór kozła więcej mówi o samym systemie niż o ofierze. Owszem, zdarza się, że kozły ofiarne zachowują się w sposób niezgrabny, że popełniają jakieś błędy, że można im przypisać pewne winy, ale nie są odpowiedzialne za wszystkie winy, które im się przypisuje. Najbardziej skrajna forma niszczenia kozła ofiarnego polega na tym, że sama ofiara przyswaja sobie złą opinię tłumu na swój temat. W ten sposób jedność tłumu staje się całkowita, bo jej częścią staje się jej ofiara.
Kwestia kozła ofiarnego wiąże się z przemocą. W Kościele poświęcamy jej dziwnie mało miejsca. Wszystkie zachowania przemocowe i agresywne to piąte przykazanie i nie da się snuć wizji budowania cywilizacji życia, wiarygodnie potępiać kultury śmierci, jeśli nie ruszymy zabijania „na raty” przez przemoc dnia codziennego. Sprzeciw wobec przemocy i wrażliwość na cierpienie ofiar pojawiły się w naszej kulturze po II wojnie światowej. Dziś wiemy, jakie traumy ona zostawia – a wcale nie musi być fizyczna! Nie przywykliśmy natomiast do tego, żeby na Jezusa patrzeć jak na kozła ofiarnego. Na ofiarę przemocy – z wyboru. Tego, co bardzo świadomie odrzucił przemoc nawet w samoobronie, przerywając błędne koło. Bo przemoc rodzi przemoc, a miłość rodzi miłość. Jezus jest jedyną autentyczną, w stu procentach niewinną ofiarą świata. Stał się wstrząsem sumień. Uznaliśmy dzięki Niemu swoją własną winę.
– Wybór kozła więcej mówi o samym systemie niż o ofierze. Kozioł ofiarny jest obwiniany o wszystkie problemy ludzi w systemie. Zwykle mówi się w takiej sytuacji: gdyby nie on, byłoby lepiej, nie mielibyśmy pewnych kłopotów, trudności!
Mechanizm kozła ofiarnego bardzo dobrze widać też na poziomie politycznym. O ile dzieci i młodzież są dopiero w trakcie procesu socjalizacji, są więc bardziej od dorosłych spontaniczne i przypominają archaiczne systemy, to politycy już te zasady uznali za swoje. Chcąc osiągnąć sukces w dziedzinie walki o władzę, wyzwolić konkretne emocje w wyborcach i potem nimi zarządzać, sięgają po kozły ofiarne zupełnie świadomie. To im przynosi zyski polityczne. Są dużo bardziej brutalni, niż wypada zwykłemu obywatelowi. My też tak się zachowujemy, kiedy wypowiadamy się na tematy polityczne. To nas jakby usprawiedliwia ze zła, jakie wyrządzamy drugiemu człowiekowi. W naszych czasach na to nakłada się jeszcze anonimowość mediów społecznościowych, która pozwala nam tracić wszystkie hamulce. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że obwiniając zawsze drugi obóz polityczny (gdyby nie Tusk, nie Kaczyńscy, nie lewactwo, nie liberałowie, nie prawica itp.), powielamy ten sam mechanizm szukania kozła ofiarnego: szukania winnego kryzysu, jaki mamy w Polsce. My też nie jesteśmy w stanie uznać winy własnej. Dlatego tkwimy w klinczu. Nie tylko nic się więc nie zmienia na lepsze, lecz kryzys eskaluje.
Boimy się reagować w takich sytuacjach, żeby nie wejść w obszar kozła ofiarnego, narażając się na nienawiść „plemienia” wobec siebie.
– Jeśli razem obmawiamy kogoś trzeciego, uznając jego winy i oskarżając o zło, bardzo nam łatwo stworzyć choćby mikrowspólnotę. Kozioł ofiarny łączy, ludzie jednoczą się przeciw niemu. Czasem to będzie polityk, czasem znajomy, sąsiad ze wsi czy osiedla, koleżanka z pracy itd. To samo dotyczy parafii, wspólnot religijnych. Gdybyśmy zakazali stosowania mechanizmu kozła ofiarnego, nie mielibyśmy o czym rozmawiać! A nasze wspólnoty szybko by się rozpadły, bo one bardzo często nie są zjednoczone i solidarne dla dobra kogoś, w pozytywnym celu. Kiedy ludzie nie potrafią budować więzi społecznych, tworzyć głębszych relacji, to najszybciej im się zjednoczyć w niechęci. W sytuacji posiadania wroga, który jest funkcjonalny dla systemu.
Nie każda ofiara przemocy jest kozłem ofiarnym. Przemoc jest powodowana przez wiele czynników, dlatego trudno ją wykorzenić. Ale każdy kozioł ofiarny jest ofiarą przemocy – ta natomiast jest grzechem. Spis grzechów głównych sprzed ery psychologii zawiera dwie emocje: gniew i zazdrość, ale one nie mogą być grzechami, bo emocje są niezależne od woli, czyli nie podlegają ocenie moralnej. Grzechem jest zachowanie: słowa zawierające nienawiść i to, jak traktujemy drugiego. Gdybyśmy my, katolicy, mieli świadomość faktu, że antysemityzm to typowy mechanizm kozła ofiarnego, bylibyśmy przerażeni sami sobą… Żydzi, imigranci, uchodźcy, to wymarzony kozioł ofiarny – zbiorowy. Nie zgadzam się tu z Oughourlianem – aby kogoś złożyć w ofierze, nie potrzeba jednomyślności. Wystarczy tylu ludzi, ilu może dokonać linczu.
– Ale wśród nich musi panować jedność. Żydzi stali się kozłem ofiarnym, co narastało w nas przez wieki. W jednej z najbardziej konfrontacyjnych wypowiedzi Jezus odrzuca język przypowieści i wprost atakuje faryzeuszy: „Budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, i mówicie: «Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie byliśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków». Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków! Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?”. Jezus pokazuje tutaj, że pyszne wyobrażenie, że możesz nie zabijać proroków, jest jednocześnie warunkiem koniecznym, żeby ich zabijać. Prawdziwy chrześcijanin to ten, który wie, że może być zabójcą. Można to nawet powiedzieć mocniej: Prawdziwy chrześcijanin wie, że jest zabójcą Chrystusa. Dla chrześcijan taka mowa była zbyt twarda i stąd wpadając w pychę, że inaczej niż Żydzi, którzy zabili Jezusa, sami nie byliby „wspólnikami w zabójstwie proroków”. To pyszne przekonanie sprawiło, że mogli prześladować Żydów i znaleźć do tego wszelkiego rodzaju usprawiedliwienia. Żydzi z przyzwolenia Piłata zabili Jezusa, ale chrześcijanie, prześladując Żydów, powtarzali gest mordów założycielskich, „rzecz ukrytą od założenia świata”.
Jak to wypowiedzieć?
– Żeby zobaczyć swój grzech, potrzebujemy łaski. Nie potrafimy być sprawiedliwi względem siebie, jeśli nie doświadczyliśmy miłosierdzia. Tylko w miłości możemy rozpoznać zło, które jest w nas. Na tym polega wspaniały, ignacjański rachunek sumienia. Zanim przejdziemy do grzechów, wychwalamy Boga za dobro, które nas spotkało. Każdego wieczoru mamy z czego zdać sprawę przed miłosiernym Bogiem. Jeśli nie umiesz znaleźć swoich kozłów ofiarnych, to może znaczyć, że sam jesteś częścią przemocy, albo… że sam jesteś kozłem ofiarnym. W momencie, kiedy zdasz sobie sprawę, że ktoś jest twoim kozłem ofiarnym, przestanie nim być. Bo to ty czynisz wyrwę w złej jedności grupy. Pod wpływem słów Jezusa pierwszy odkładasz kamień. Bierzesz odpowiedzialność za swą nienawiść, uprzedzenia i własne winy. Co ważne, samo powiedzenie, że ktoś jest kozłem ofiarnym, jest możliwe wyłącznie w naszej chrześcijańskiej kulturze. Poza nią ten termin jest w ogóle nieczytelny. Nie ma sensu. Bo my, uczniowie Chrystusa, powtarzamy za Nim: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.
MICHAŁ ŁUCZEWSKI
Profesor socjologii UW, psycholog specjalizujący się w grupowych formatach Systemu Wewnętrznej Rodziny, metodolog, współzałożyciel IDEAS LAB na UW i LEAD. School of Experiences. Autor doświadczeniowych programów przywódczych realizowanych na wiodących polskich uczelniach, a także w Granadzie i na Uniwersytecie Oksfordzkim. Certyfikowany praktyk IFS i Polarity Management. Autor monografii Odwieczny naród. Polak i katolik w Żmiącej (2012) oraz Kapitał moralny. Polityki historyczne w późnej nowoczesności (2017)
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















