Logo Przewdonik Katolicki

Lato z książkami

Szymon Bojdo
Próba pobicia rekordu świata w jednoczesnym czytaniu pod gołym niebem odbyła się 12 czerwca 2016 r., w ostatnim dniu trwającego w Warszawie Big Book Festiwalu fot. Jacek Turczyk/PAP

Podróże kształcą – może także dlatego, że podróżując, czytamy. Tak bardzo lato kojarzy nam się z książkami, że mamy całe festiwale im poświęcone.

Czy mają Państwo tak, że na początku lata weryfikują swój stosik książek do przeczytania? Każdy oczywiście ma różne strategie, ale ja, mimo że wakacji w sensie ścisłym nie mam już od wielu lat, zawsze przygotowuję sobie wakacyjny zestaw lektur. Nawet gdy musimy chodzić w upalne dni do pracy, a tylko parę z nich można wyrwać na beztroski wypoczynek, to jest to jednak niezwykły czas. Kto może, urywa się na łono przyrody, a wtedy czyta się inaczej: gdy żar leje się z nieba, śpiewają ptaki, a wieczorami Polska jak długa i szeroka pachnie grillem. Tak, lato to czas kryminałów, powieści przygodowych i romansów, i nie potrzebujemy w celu weryfikacji tych słów przeprowadzać szeroko zakrojonych badań – wystarczy przejść się brzegiem plaży, gdzie na szczęście wciąż pojawiają się książki wraz z ich właścicielami, by zobaczyć całą paletę najlepiej sprzedających się gatunków. Znamienne, że jednym z najbardziej poczytnych w ogromnych upałach jest jegomość o nazwisku Mróz.

Książka z podróżą
Podróżowanie, tak nierozerwalnie złączone z latem, diametralnie się zmieniło. Pierwszy i najpoważniejszy powód to oczywiście pandemia koronawirusa – wylicza się, że większość z nas zostanie w Polsce, tylko niewielu zdecyduje się na wyjazd za granicę, a nawet jeśli, to nie będą to długo planowane wyjazdy, skorzystamy prędzej z oferty last minute. To jedna zmiana, druga widoczna jest już od dłuższego czasu. Mam na myśli podróżowanie z książką, a mianowicie z konkretnym jej rodzajem – przewodnikiem turystycznym. Tysiące ciekawostek dostępnych w internecie, na bieżąco aktualizowanych, sprawia, że przewodnik turystyczny mamy ciągle pod ręką. Co więcej – sami możemy go tworzyć, bo dodawane tu i tam opinie o miejscach, które odwiedziliśmy, stają się wskazówką dla innych. Swoją rolę spełniają jeszcze przewodniki „specjalistyczne”: najlepsze wyprawy rowerowe w Europie, najciekawsze trasy do jazdy samochodem (chodzi pewnie o zapierające dech w piersiach widoki), doskonałe trasy do biegania (tu widać z kolei pójście wydawców za aktualnymi modami), a nawet najbardziej interesujące trasy do autostopowania (czego w dobie pandemii raczej byśmy nie polecali). Garść danych, które podałem wcześniej, wskazała jednak głównie na Polskę jako cel naszych podróży. Tu przewodniki pomagają, by nie zakopać się w korku do Zakopanego ani nie utknąć w tłumie przy brzegu w Kołobrzegu. Można wybrać się do lasu z Adamem Wajrakiem i wraz ze swoimi pociechami stać się przyrodniczym detektywem – Wielka księga prawdziwych tropicieli to taki przewodnik rozłożony na cały rok, ze zdjęciami autora i pomysłami na przyrodnicze wycieczki, nie tylko w głuszy, ale też w mieście, gdzie można zaobserwować, parafrazując, sekretne życie zwierząt. Dla mniej cierpliwych są gotowe propozycje wycieczek – po sto i więcej propozycji, z rozpisanymi trasami. Tu warto polecić książkę Katarzyny Węgrzyn Gdzie w Polsce na weekend? – w każdym z 16 województw autorka znajduje coś ciekawego do zobaczenia: nie tylko góry, lasy, plaże i zabytki, ale też miejsca nietypowe, niezwykłe muzea, twierdze i militaria. Tak na koniec mojego zamyślenia o przewodnikach zauważam właściwie dwie sytuacje. Pierwsza, to że posiadanie przewodnika nie musi wcale oznaczać wyruszenia w drogę. Można go czasami nabyć, żeby podróżować tylko w wyobraźni, jak to się mówi „palcem po mapie”. Pomagają w tym pozycje złożone z pięknych zdjęć, jak np. Bucket list Polska. 365 nieoczywistych miejsc Mikołaja Gospodarka. To dobra opcja dla tych, którzy z różnych powodów nie mogą wyrwać się choćby na weekendowy wypad – udać się na podróż w marzeniach. Sytuacja druga to z kolei inne ćwiczenie na wyobraźnię. Zabrać stary przewodnik, sprzed kilku lat czy nawet dekad, i zobaczyć, co się w danym miejscu zmieniło. I czy zmieniło się na lepsze, czy jednak pamięć książki zaklęła w fotografiach coś ładniejszego?

Podróż z książką
Nasze wyjazdy z książkami mogą nabrać też innego wymiaru. Jako student polonistyki wybierałem się swego czasu raz po raz w różne miejsca, by szukać w nich śladów bohaterów czy akcji literackich. Nie byłem wprawdzie na tyle romantyczny, by sprawdzać, czy zmierzchem złotym ta sama cisza trwa wrześniowa w Tomaszowie, ale jedno miejsce odwiedziłem wyłącznie ze względu na jedno opowiadanie. Zaczyna się ono tak:
„Mój ojciec przechowywał w dolnej szufladzie swego głębokiego biurka starą i piękną mapę naszego miasta. Był to cały wolumen in folio pergaminowych kart, które, pierwotnie spojone skrawkami płótna, tworzyły ogromną mapę ścienną w kształcie panoramy z ptasiej perspektywy. Zawieszona na ścianie, zajmowała niemal przestrzeń całego pokoju i otwierała daleki widok na całą dolinę Tyśmienicy (…)”.
Nazwa rzeki kieruje nas od razu do naszych wschodnich sąsiadów i Ulicy Krokodyli w Drohobyczu. Jerzy Ficowski zlokalizował ją jako część ówczesnych ulic Piłsudskiego i Stryjskiej. Obecnie są to ulice Mazepy i Stryjska. Teraz to już zupełnie inne miasto, z pewną wschodnią energią, dość wspomnieć, że pół dnia spędziliśmy tam na targu, bo wręcz hipnotyzujące jest na wschodzie targować się, smakować i przyglądać życiu w takich miejscach. Czy da się jeszcze znaleźć Drohobycz Schulza? Są pewne ślady, między innymi właśnie tytułowa ulica, którą opisywał on tak:
„Pseudoamerykanizm, zaszczepiony na starym, zmurszałym gruncie miasta, wystrzelił tu bujną, lecz pustą i bezbarwną wegetacją tandetnej, lichej pretensjonalności. Widziało się tam tanie, marnie budowane kamienice o karykaturalnych fasadach, oblepione monstrualnymi sztukateriami z popękanego gipsu. Stare, krzywe domki podmiejskie otrzymały szybko sklecone portale, które dopiero bliższe przyjrzenie demaskowało jako nędzne imitacje wielkomiejskich urządzeń”.
Taki opis swojego miasta wydaje się wręcz okrutny, ale rzeczywiście, choć nie bez trudu, odnaleźć można to miejsce. Mimo że czasy sowieckie przeorały także architekturę Ukrainy, to jednak można odnaleźć wciąż fasady kamieniczek, o których pisał Schulz. Literatura może stać się dla nas – jak wielka mapa w biurku ojca bohatera opowiadania – sposobem na zupełnie inne odczytanie pewnych tekstów. To, co na mapie oznaczone jest szeregiem linii, kropek i kolorowych pól, w rzeczywistości niesie dużo więcej wrażeń, szczególnie dlatego, że odbieramy je przez pryzmat własnego doświadczenia.

Podróż po książkę
Wreszcie na koniec kolejna odblokowana po lockodwnie atrakcja, jaką jest festiwal literacki. Książki i spotkania z ich miłośnikami stać się mogą głównym celem naszej podróży. Całe lato wypełnione jest różnymi wydarzeniami, których twórcy współpracują nawet ze sobą, by wydarzenia się nie nakładały. Festiwalowy maraton zaczął się już w czerwcu (np. Big Book Festival w Warszawie). W lipcu możemy wybrać się na spotkania z autorami literatury dziecięcej w Rabce (Rabka Festival 7–10 lipca), a na spotkanie m.in.  z poetką Ewą Lipską zaprasza organizowany przez fundację naszej noblistki Olgi Tokarczuk Festiwal Góry Literatury w Nowej Rudzie, Wałbrzychu i Ścinawce Górnej (16–24 lipca), w tym miesiącu też spotkają się fani reportażu na festiwalu Non-fiction w Krakowie. Od 1 do 8 sierpnia stolicą języka polskiego staną się Szczebrzeszyn i Zamość, gdzie odbywa się impreza pod taką nazwą, poświęcona w tym roku Tadeuszowi Różewiczowi, z takimi gośćmi jak Joanna Bator, Wojciech Bonowicz, Szczepan Twardoch, Anna Dymna i kilkudziesięciu innych autorów. I choć część festiwali z powodu niepewnej sytuacji została odwołana, to wciąż można odbyć podróż po książkę, porozmawiać z ulubionym autorem albo poznać twórców książek na co dzień nieco schowanych w cieniu autora, jak ilustratorzy czy tłumacze. To wszystko jest i tak dobrym wynikiem jak na społeczeństwo, które w różnych badaniach wypada słabo w rankingach czytelniczych. Może to lato będzie okazją, by namówić kogoś na rozpoczęcie przygody z książką?

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki