Logo Przewdonik Katolicki

Telefon dla Zranionych jest potrzebny

Małgorzata Bilska
il. A. Robakowska/PK

Rozmowa z dr Barbarą Smolińską - jedna z inicjatorek telefonu zaufania dla ofiar przemocy „Zranieni w Kościele”. Psychoterapeutka i superwizor Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, dyrektor Pracowni Dialogu

Jak po dwóch latach ocenia Pani działanie telefonu zaufania „Zranieni w Kościele”?
– Mam pewność, że pomysł był bardzo dobry, a telefon – potrzebny. W czasie każdego dyżuru ktoś dzwoni, żeby opowiedzieć o swojej krzywdzie.

To są sprawy zgłaszane od razu czy raczej po latach, dzięki odwadze wyzwolonej przez dyskurs medialny i zmianę prawa w Kościele?
– Dzwonią przede wszystkim osoby, które mówią o sprawach dawnych. Ekstremalnym przykładem była pani po osiemdziesiątce, wykorzystana seksualnie jako nastolatka. Nigdy nikomu o tym nie powiedziała. Często krzywda miała miejsce 20–30 lat temu. Osoby albo nikomu o niej nie mówiły, albo powiedziały i to nie spotkało się z dobrym przyjęciem.
Są też sprawy świeższe, zgłoszone już nawet w Kościele. Osoby proszą o pomoc, bo nie mogą uzyskać informacji, co się ze zgłoszeniem dzieje: proces stoi w miejscu itp.

Podała Pani przykład ekstremalny. Jaki jest „typowy”?
– To osoby w wieku średnim, częściej kobiety, niekiedy samotne, niekiedy żyjące w małżeństwie. Czasami małżonek też nie wie o tym, co się w dzieciństwie wydarzyło. Było to zwykle wykorzystanie przez księdza w parafii, katechetę, moderatora…. Szczególnie trudne jest to, że sprawca ksiądz to dla dziecka ktoś ważny emocjonalnie. Zaprzyjaźnił się z nim. Był mentorem. Troskliwie pomagał i wspierał – głównie w przypadku dzieci z rodzin zaniedbanych, dysfunkcyjnych. Potem następowało przekroczenie granicy. Molestowanie seksualne, wykorzystanie – historie są różne. Czasem doszło do pełnego współżycia, czasem nie. Te rozmowy zawsze są trudne, niejednokrotnie osoby płaczą, ciężko im opowiadać o tych traumatycznych wydarzeniach.

Długo tłumiły to w środku.
– Zaufanie tych dzieci zostało zniszczone. Bardzo trudno komuś potem zaufać. Zmienia się obraz Boga, relacja z Nim. Osoby zranione doświadczają problemów w relacjach z ludźmi, w każdym wymiarze – bliskości emocjonalnej, fizycznej itd. Jak mają się w pełni otworzyć na głęboką relację? Zmagają się ze stanami depresji, z lękami, brakiem sensu, autodestrukcją. Konsekwencje są ogromne. Długofalowe.

Kiedy rozmawiałam z Agatą Baraniecką-Kłos, ofiarą wieloletniego wykorzystania seksualnego przez ojczyma, odkryłam, czym ta przemoc różni się od innych. Nie ma bólu fizycznego, bezpośredniego przymusu. To cyniczne uwiedzenie, które bardziej przypomina okradanie ufającej nam babci niż brutalne wyrwanie torebki na ulicy. Jak Pani to widzi?
– Podobnie. Gwałt, kiedy obcy mężczyzna napada na kobietę w ciemnej uliczce, jest czymś zupełnie innym. Łatwiej się z tym od razu skonfrontować. Pobiec do domu po pomoc, opowiedzieć o tym innym, policji. Ma się na sobie poszarpaną odzież… Najbardziej dramatyczne sytuacje to te, gdy dziecko po cichu wykorzystuje ktoś z członków rodziny lub spoza rodziny, ale bliski emocjonalnie. Uwiedzenie sprawia, że ofiarom tak trudno się z tego potem wyplątać.

Dzieci z reguły chronią obraz „dobrego rodzica”, a ksiądz wchodzi tu w rolę opiekuna, ojca.
– Dlatego pojawia się poczucie winy. Mieliśmy przykłady tego w filmach Sekielskich. Nastolatek przychodzi do księdza „dobrowolnie”, nikt go siłą nie ciągnie. Tyle że sprawca najpierw zbudował z nim silne więzi emocjonalne. Ich nie widać, a są dla tej relacji kluczowe. Dziecku, nastolatkowi, strasznie trudno jest się w tym wszystkim rozeznać. Czuje, że dorosły przekracza granicę cielesności, ale z drugiej strony… Ksiądz nie może przecież robić rzeczy złych! Myśli – może czegoś nie rozumiem? Często sprawca zobowiązuje je do tajemnicy. Szantażuje. Dziecko jest za słabe, żeby samo mogło się wydostać z uwikłania. Sprawcy często wybierają tych, którzy nie mają wsparcia u innych dorosłych.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki