Kompozytor wyobraźni

Ścieżki dźwiękowe, które komponował do filmów, stały się na tyle kultowe, że wykorzystywaliśmy je przy różnych okazjach. Muzyka Ennio Morricone sprawia, że wszystko dookoła wydaje się bardziej wzniosłe.
Czyta się kilka minut
fot. Tony McDonough/AAP/PAP/EPA
fot. Tony McDonough/AAP/PAP/EPA

Nieraz z uśmiechem prostowałem się w ławce, kiedy słyszałem w jakimś kościele organistę, który dziarsko rozpoczynał wszystkim znany temat z filmu Misja i tym bardziej teraz, gdy odszedł wielki włoski kompozytor tej melodii, przypomniałem sobie, że motyw ten wykorzystywano i na ślubach, i na pogrzebach, właściwie niemal na każdym rodzaju uroczystości. Rozkwitający niczym pąk kwiatu temat muzyczny, nawet wykonany na jednym instrumencie, a co dopiero z pełną orkiestrą, zapiera zawsze dech w piersiach. Co ciekawe, dzieje się tak dzięki bardzo prostym zabiegom, nie są to przytłaczające dźwięki wykonane forte, ale rozpoczynające się od lekkich wibracji, niemal na granicy słyszenia, przechodzące w niezwykłą harmonię. To dzięki harmonii dajemy ponieść się dziełom muzycznym zmarłego włoskiego kompozytora.

Zaczęło się na Dzikim Zachodzie
Miłość do muzyki miał on praktycznie we krwi – gdy przychodzi na świat w Rzymie w roku 1928, jego ojciec gra w orkiestrach, głównie na trąbce. Umiejętności gry na tym instrumencie przekazuje swojemu synowi, mały Ennio uczy się od razu paru innych instrumentów. To sprawia, że naturalny muzyczny talent może się rozwijać, także w kierunku kompozycji. Nim jednak rozpocznie własne pisanie muzyki, Ennio pozna bardzo dobrze utwory innych wielkich twórców. Stanie się to dzięki nauce w prestiżowym Narodowym Konwersatorium imienia św. Cecylii, gdzie oprócz doskonalenia gry na trąbce nauczy się także orkiestracji i kompozycji. Sam będzie grał na instrumencie dętym blaszanym i to w orkiestrze specjalizującej się w… graniu muzyki filmowej. Gdy skończy edukację w latach 50., dokładnie w tym kierunku pójdzie jego kariera. Zanim jednak będzie można usłyszeć jego utwory w filmie, Morricone będzie aranżował muzykę, pisał ją lub kompilował m.in. do słuchowisk we włoskim radiu.
Pierwszą w pełni samodzielną kompozycją filmową był Faszysta Luciano Salce z 1961 r. Podejmuje on ważny temat przebiegu wojny we Włoszech, ale z początkiem lat 60. włoskie kino dostaje finansowej zadyszki i potrzebuje świeżego tematu, czegoś, co przyciągnie widzów. Wpada na niego kolega z podstawówki naszego bohatera – Sergio Leone – wymyślając tzw. spaghetti westerny, czyli włoskie filmy o Dzikim Zachodzie. W detalach są to produkcje nawet lepsze od amerykańskich, bo reżyser z uporem maniaka chce odtwarzać realia westernowe. Niezwykły klimat pierwszych trzech – tak zwanej dolarowej trylogii zbudowany jest także dzięki oryginalnej muzyce. W tym dzięki kultowemu motywowi muzycznemu z trzeciego z nich: Dobry, zły i brzydki, który gdy słyszymy, od razu mamy przed oczami rewolwerowców na prerii. To dzięki westernom staje się popularny, choć później w wywiadach będzie żartobliwie podkreślał, że stanowiły tylko 8 procent jego twórczości.

„Nie skomponuję tej muzyki”
Po obejrzeniu pierwszych zdjęć do tego filmu muzyk opanował wzruszenie i stwierdził: „Nie skomponuję tej muzyki”, wprawiając w osłupienie reżysera Rolanda Joffe i producenta filmu. –„Te obrazy są piękne same w sobie”– kontynuował, podkreślając dramatyzm misji jezuickiej, przemianę bohatera, walkę nowej kultury z zastaną w Ameryce Południowej. Muzyka jednak na szczęście powstała, a soundtrack z filmu Misja jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów kompozytora.
Nie zdobył jednak Oscara – tego Włoch otrzymał najpierw za całokształt twórczości w 2007 r., a następnie za muzykę do Nienawistnej Ósemki w 2016 r. Nie ukrywał, że były nagrody, na które cicho wyczekiwał, ale jednak nie klasyfikował też swoich kompozycji. Twierdził, że w każdą wkłada tyle samo pracy i serca. Jak musiało ich być wiele, możemy stwierdzić wiedząc, że nazwisko Morricone pojawia się w napisach w około 500 filmach. A oprócz muzyki filmowej komponował przecież także muzykę klasyczną – to mniej znany element jego twórczości, ale dla niego samego bardzo ważny: koncerty fortepianowe, pieśni a nawet opera – bez dwóch zdań był on tytanem pracy.
Miał w niej jednak ogromne wsparcie swojej małżonki – Marii Travii, z którą tworzył przez ponad 60 lat szczęśliwe małżeństwo. W pewnym momencie komponowaną muzykę konsultował tylko z nią – to ona podpowiadała co warto zachować, a z czego zrezygnować. Do produkcji wysyłał już niemal gotowe kompozycje.
Trzeba tu wspomnieć o reżyserze Giuseppe Tornatore. To rzadko spotykany przykład artystycznej przyjaźni – Morricone zawsze określał go jako wspaniałego, niezwykłego twórcę, z którym łączy go wyjątkowa więź. Chyba tylko taka przyjaźń mogą sprawić, że powstał (i dostał Oscara z najlepszy nieanglojęzyczny film) chyba najpiękniejszy obraz o miłości do kina Cinema paradiso.
Odważny, eklektyczny, korzystał z ogromnej ilości różnego rodzaju środków muzycznych, często wydawałoby się że do siebie nie pasujących. Na tym polega jednak jego geniusz, że wszystko potrafił zręcznie skomponować. Mawiał, że w młodości pragnął zostać mistrzem gry w szachy – precyzja, którą słyszymy w jego muzyce, nieco przypomina elegancję i dokładność tej królewskiej gry. Geniusz w szachach gra jednak zaskakująco. Ennio Morricone także zaskakująco komponował naszą wyobraźnię.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2020