Logo Przewdonik Katolicki

Teraz Afryka?

Sebastian Wojciechowski
fot NIC BOTHMA/PAP/EPA

Kontynent afrykański może być kolejnym epicentrum pandemii. Według optymistycznej prognozy koronawirus może doprowadzić do śmierci 300 tys. osób. Najgorszy scenariusz mówi o 3 milionach ofiar śmiertelnych.

Na razie nie jest źle. Do 24 kwietnia w Afryce zdiagnozowano niespełna 17 tys. przypadków zakażenia COVID-19, z których około 800 zakończyło się śmiercią. W porównaniu z innymi kontynentami wskaźniki te są wyjątkowo niskie. Specjaliści zwracają jednak uwagę na bardzo ograniczone dane, w tym niewielką dostępność testów, podkreślając równocześnie dużą dynamikę zachodzących tam procesów.
 
Oaza spokoju?
Zdaniem ekspertów obecna eskalacja pandemii w Afryce przypomina sytuację, która miała miejsce kilka tygodni temu w Europie. Do tej pory, jak informuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), największą liczbę zachorowań w tej części świata odnotowano w RPA (ponad 3 tys. chorych i około 50 zgonów), Algierii (ponad 2,5 tys. chorych i ponad 300 zmarłych) i Kamerunie (ponad tysiąc chorych i około 40 zgonów). Sukcesywnie jednak pojawiają się coraz to nowe przypadki, a wzrost zachorowań w drugim tygodniu kwietnia był wyższy o ponad 50 proc.
Sprzyja temu zarówno niski poziom świadomości, brak odpowiednich zabezpieczeń, bieda i słabość tamtejszej służby zdrowia, jak i także duża populacja – ponad 1,3 mld ludzi – oraz jej znaczące zagęszczenie (prawie 60 proc. mieszkańców miast żyje w przeludnionych slumsach, w których panują idealne warunki do szybkiego rozprzestrzeniania się wirusa).
Stąd też szczególnie groźnie brzmią informacje zamieszczone w raporcie przygotowanym przez ekspertów Komisji Gospodarczej Narodów Zjednoczonych ds. Afryki. Według zamieszczonej tam ,,optymistycznej” prognozy epidemia może spowodować śmierć około 300 tys. osób, a koronawirusem zakazi się ponad 120 mln mieszkańców Afryki. Jeśli jednak środki zaradcze nie zostaną skutecznie wprowadzone, dojdzie do zachorowania nawet miliarda osób, z których ponad 3 mln umrą.
Powyższe informacje mogą być sporym zaskoczeniem. Do tej pory ze względu na niską liczbę zakażonych Afryka była często postrzegana jako swoista oaza spokoju. Co więcej, pojawiały się uspokajające opinie, że wirus zostanie ,,pokonany przez afrykańskie słońce”. A jeśli nawet wystąpi, to i tak kontynent jest bezpieczny m.in. ze względu na niską średnią wieku wynoszącą 24 lata i fakt, że najbardziej narażone osoby powyżej 65. roku życia stanowią tam tylko 3 proc. populacji.
Były to jednak płonne nadzieje. Co gorsza, niebezpieczna sytuacja może trwać znacznie dłużej, niż pierwotnie przypuszczano, ponieważ jak zapowiadają niektórzy eksperci, choćby przedstawiciel Włoch przy WHO Walter Ricciardi, „druga fala pandemii będzie miała miejsce na świecie na pewno jesienią”.
 
Afrykańska czara goryczy
Z danych zgromadzonych przez WHO wynika, że kontynent afrykański nie jest przygotowanym na walkę z COVID-19 i wirus może doprowadzić tam do wystąpienia ,,katastroficznego scenariusza”. W wielu państwach brakuje prawie wszystkiego, począwszy od personelu medycznego, poprzez środki zabezpieczające w postaci maseczek czy płynów odkażających, a kończąc na specjalistycznym sprzęcie. Co gorsza, często towarzyszy temu chaos, brak koordynacji działań, a przede wszystkim niedobór środków finansowych.
Z takimi problemami borykają się nawet relatywnie „zamożniejsze” państwa, np. Maroko czy Tunezja. Zwraca na to uwagę na łamach miesięcznika ,,Causeur” Cyril Garcia, zaznaczając, że brakuje tak środków technicznych, jak i ludzi choćby ze względu na fakt, iż wielu miejscowych lekarzy pracuje za granicą, przede wszystkim we Francji (tylko z Algierii, Maroka i Tunezji wyjechało ich prawie 20 tys.). Jeszcze gorsze realia można zaobserwować w wielu innych państwach afrykańskich, które oprócz koronawirusa muszą borykać się z całym szeregiem różnorakich problemów w postaci: wojen i konfliktów, fundamentalizmu, ubóstwa, bezrobocia, głodu (dotyczy on około 60 mln dzieci), analfabetyzmu, deficytu wody (prawie 30 proc. ludności nie ma dostępu do jej wystarczających zasobów), braku elektryczności oraz toalet, migracji ludności czy wielu chorób (malaria, gruźlica, trąd, AIDS, ebola itd.).
 
Nie zapominajmy o potrzebach Afryki
Pomoc dla Afryki, co podkreśla wielokrotnie sekretarz generalny ONZ Antόnio Guterres, musi stać się priorytetem dla wspólnoty międzynarodowej, także i z tego względu, iż w przeciwnym razie istnieje groźba, że „im więcej będzie zachorowań, tym większe ryzyko mutacji wirusa. A wtedy wszystkie inwestycje na szczepionkę będą stracone i choroba z Południa powróci na Północ”. Na inny wymiar obecnej sytuacji, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, zwrócił uwagę papież Franciszek, ostrzegając, że światu grozi „jeszcze gorszy wirus: obojętnego egoizmu”.
Eksperci niezbędną pomoc finansową dla najbiedniejszych państw afrykańskich szacują na kwotę aż 3 bln dolarów, nie wskazując jednak dokładnie, w jaki sposób zgromadzić tak olbrzymie środki. Zdaniem francuskiego ministra gospodarki i finansów Bruno Le Maire’a, pomocy powinna udzielić Europa. Jedną z proponowanych metod działania jest ogłoszenie moratorium na spłatę zadłużenia zagranicznego. Le Maire poparł również projekt Międzynarodowego Funduszu Walutowego, polegający m.in. na „szybkiej linii kredytowej” dla banków centralnych poszczególnych państw afrykańskich. Z kolei ONZ rozpoczęła w Afryce dystrybucję środków ochrony osobistej i sprzętu medycznego, zachęcając równocześnie poszczególne rządy do podjęcia działań zapobiegawczych i zwiększenia efektywności służby zdrowia. Na apel ten odpowiedziały jednak tylko nieliczne spośród nich, wprowadzając np. godzinę policyjną celem ograniczenia zgromadzeń czy przekształcając szkoły w dodatkowe placówki opieki zdrowotnej.
Działania podejmowane w tym zakresie przez społeczność międzynarodową, choć niewystarczające, są nawiązaniem do słów św. Jana Pawła II wypowiedzianych 23 marca 1998 r. na lotnisku Abudża w Nigerii: „Chciałbym też zwrócić się do społeczności międzynarodowej z apelem, który kierowałem do niej już wielokrotnie, aby nie zapominała o potrzebach Afryki, ale coraz ściślej współpracowała z wami, wspierając wszelkie wysiłki zmierzające do zapewnienia kontynentowi pokojowego rozwoju i wzrostu”.
 
Sebastian Wojciechowski
Prof. zw. dr hab., pracownik Instytutu Zachodniego oraz kierownik Zakładu Studiów Strategicznych UAM. Ekspert OBWE ds. bezpieczeństwa. Redaktor naczelny czasopisma ,,Przegląd Strategiczny”

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki