Skazany kardynał jest od lat znany ze swojego bardzo stanowczego sprzeciwu wobec liberalizacji prawa australijskiego dotyczącego „małżeństw” homoseksualnych, aborcji czy edukacji seksualnej. Z tego też powodu nieraz był już przedmiotem ostrej krytyki medialnej. Niektórym udało się w ostatnich latach zrobić naprawdę wiele, żeby kardynałowi wszelką osobistą wiarygodność odebrać. I to od samego początku, jeszcze wtedy, gdy orzeczenie sądu pierwszej instancji nie było nawet ogłoszone, i kolejny raz przed decyzją o odrzuceniu odwołania od tego orzeczenia. A mówię to także po zasięgnięciu opinii moich bliskich znajomych, którzy bardzo aktywnie uczestniczą w życiu Kościoła w Australii i dla których medialny nacisk, jaki dało się odczuć podczas całego procesu, miał również znaczenie. I posiadał ich zdaniem znamiona ideologicznej propagandy. Nie tyle w kontekście rzeczywiście istniejącego problemu pedofilii w Kościele, o którym media mają prawo, a nawet powinny mówić, ale w zupełnie bezkrytycznym odniesieniu tych samych mediów do rewolucji obyczajowej, jaka ma miejsce. Zderzenie poglądów kardynała z propagowaną w społeczeństwie australijskim nową koncepcją małżeństwa i rodziny, okazało się światopoglądowym starciem.
Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w Polsce, kiedy okazało się, że sprawa oskarżeń o wykorzystanie nieletnich przez Krzysztofa Sadowskiego długo nie znajdowała się w centrum uwagi takich mediów jak TVN czy „Gazeta Wyborcza”. Musieliśmy poczekać, aż sprawa zostanie szczegółowo przez dziennikarzy zbadana. Jeśli zadecydowała o tym rzetelność dziennikarskiego śledztwa, jestem za takim czekaniem. Tylko dlaczego tej samej staranności o rzetelność i obiektywność nie było widać w informowaniu o przypadkach wykorzystania nieletnich przez duchownych? Dlaczego w ich przypadku wydaje się opinie także wtedy, gdy konkretna sprawa nie została jeszcze wystarczająco zbadana?
W sprawie kardynała Pella Stolica Apostolska postępuje uczciwie: respektuje orzeczenia sądownictwa świeckiego, ale jednocześnie rozpoczyna własny proces kościelny. Powtarza też opinię samego kardynała, który uważa się za osobę niewinną, choć tej opinii oczywiście nie autoryzuje. Przypadek kardynała Pella jasno jednak pokazuje, że Kościół nie chce ulec medialnej presji: że jeśli oskarżenia o wykorzystanie seksualne dotyczą duchownego, to on na pewno jest winny. Jeden z trzech sędziów, którzy wspólnie orzekli o odrzuceniu odwołania, przyznał, że dowody potwierdzające winę kardynała nie są wystarczająco przekonujące. Zagłosował on przeciw odrzuceniu odwołania, został jednak przez dwóch innych przegłosowany.
Ostrożność Stolicy Apostolskiej w tej sprawie nie wynika jednak z faktu, że mamy do czynienia z osobą pełniącą ważne funkcje w Kościele, ale że trudno jest nie widzieć wspomnianego powyżej kontekstu tej sprawy.
Czy podzielam styl, w jakim kardynał Pell przekonuje Australię do wartości chrześcijańskich? Mnie on nie odpowiada, jest zbyt konfrontacyjny. Tylko czy to oznacza, że gdyby był on inny, nie budziłoby to podobnego sprzeciwu? Nie mam tej pewności. Prawda, która wyzwala, czasami bardzo boli. A że z tego powodu rodzi gniew? Niestety, tak też bywa. Właśnie dlatego poczekam na zakończenie kościelnego procesu w tej sprawie. Może nie jest ona wcale taka oczywista.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












