Chciał zakończyć efektownie. „Koniec świata coraz bliżej” – oświadczył. „Księże, słyszymy to co roku. I co? Nic. Świat kręci się dalej” – zareagował natychmiast jeden ze słuchaczy zgromadzonych w salce.
Papież Benedykt XVI czytaną w przedostatnią niedzielę roku liturgicznego część nauczania Jezusa o czasach ostatecznych określił jako „prawdopodobnie najtrudniejszy tekst Ewangelii”, zarówno pod względem treści, jak i języka. Chrystus mówi o przyszłości, która wykracza poza nasze kategorie myślenia. Mamy wrażenie, że zapowiada coś, co się zdarzy lada chwila. Tymczasem stulecia mijają i dzisiaj czytamy te same zapowiedzi z perspektywy dwóch tysięcy lat.
U niektórych to pozorne „opóźnienie” w realizacji słów Jezusa może powodować narastanie obaw i niecierpliwe wyglądanie apokaliptycznych znaków końca świata. Inni mogą popaść w zniechęcenie i zacząć wątpić, czy rzeczywiście nastąpi finał czasów oraz sąd ostateczny, a skoro tak, to „hulaj dusza”.
Jezus mówiąc o końcowych wydarzeniach ludzkiej historii, nikogo nie straszy. Mówi o czymś bardzo pozytywnym i pożądanym – o swoim powtórnym przyjściu w chwale. Dlatego przywołuje przykład wypuszczającego liście drzewa figowego. Ono zwiastuje dobry czas, czas rozkwitu życia, a nie triumfu śmierci i zniszczenia.
Jest pewne, że Chrystus ponownie przyjdzie. Nie wiadomo kiedy, więc trzeba czuwać, tzn. być gotowym. Nie na jakieś straszne katastrofy, lecz na radosne spotkanie.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











