Logo Przewdonik Katolicki

Radosna destrukcja publicystyki katolickiej

ks. Mirosław Tykfer
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Ks. Mirosław Tykfer redaktor naczelny.

Rozpocznę jak scenariusz filmowy. Otóż redaktor naczelny włoskiego dziennika La Relubblica Eugenio Scalfari przyszedł 27 marca do Domu św. Marty na Watykanie, aby spotkać się z Franciszkiem.

Scalfari, ateista i zdecydowanie człowiek obyczajowej lewicy, twierdzi, że z papieżem łączy go przyjaźń. Nie wiem, czy to prawda, ale faktem jest, że Franciszek wielokrotnie się kontaktował ze Scalfarim, także z własnej inicjatywy. Zazwyczaj jednak ich spotkania kończyły się niemałymi kontrowersjami w kręgach watykańskich. A wszystko dlatego, że naczelny La Repubblica zdawał publicznie relację z tych rozmów, cytując wypowiedzi papieża bez jego autoryzacji. Po pierwszym takim zdarzeniu, pod naciskiem Watykanu, Scalfari miał dać sobie spokój. Jakoś mu jednak to nie wyszło i brnął dalej w autopromocji, którą miała mu zapewnić publikacja zniekształconych wypowiedzi Franciszka. A wspominam szczególnie o tym ostatnim marcowym spotkaniu, ponieważ według relacji Scaflariego papież miał stwierdzić, że piekła nie ma, a „złe dusze” po prostu znikają. Nie może więc dziwić fakt, że wszystko skończyło się irytacją Kurii Rzymskiej. Natomiast rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej zdementował słowa rzekomo wypowiedziane przez papieża.
Mimo publikacji watykańskiego oświadczenia Portal „PCH24” na swojej stronie nadal promuje artykuł prof. Roberto De Mattei, który oskarża papieża o herezję. W tym samym kontekście, do oskarżeń o „radosną destrukcję doktryny” dołączył nasz lokalny publicysta katolicki, Tomasz Terlikowski. I naprawdę trudno w to uwierzyć, ale opublikowała ten tekst „Rzeczpospolita”. To dla mnie niemały zawód dziennikarski…
Cóż na to wszystko powiedzieć? Początkowo chciałem odnaleźć kilka cytatów, w których Franciszek mówi wprost o diable i piekle. Ale uznałem, że to byłoby wpisanie się w polemikę, która zasługuje raczej na zażenowanie niż odpieranie argumentów. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak obwieścić pierwsze objawy radosnej destrukcji publicystyki katolickiej w Polsce.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki