Nie trzeba dawać się zwieść religijnym akcentom podczas prezydenckiej inauguracji Donalda Trumpa, choć dla nas miła mogła być tak wyeksponowana rola katolickiego kardynała. Możliwe, że na życzenie milionera, który został prezydentem, było tego nieco więcej niż przy poprzednich inauguracjach, ale to amerykański standard. Nawet najbardziej wyzwoleni z religijnych nakazów tamtejsi politycy powołują się na Boga i uczestniczą w takich ceremoniach, pod warunkiem że są ekumeniczne. I to pomimo egzekwowanego w ostatnich dziesięcioleciach przez sądy konstytucyjnego zakazu „ustanawiania państwowej religii”, a więc czegoś w rodzaju oddzielenia Kościoła (a właściwie Kościołów) od państwa.
Owa żywiołowa religijność współistnieje w Stanach Zjednoczonych z przyzwoleniem prawnym i społecznym dla aborcji oraz z wieloma zasadami politycznej poprawności, które nie służą tradycyjnym wartościom. Trump nie prezentuje się jako polityk szczególnie zagrażający tej dziwacznej symbiozie. Wielokrotny rozwodnik, który doświadczył wszystkiego łącznie z udziałem w pornograficznym filmie, tematyką obyczajów i światopoglądów zajął się w kampanii późno i koniunkturalnie. Trzeba było zadowolić pokonane w prawyborach naprawdę konserwatywne skrzydło Partii Republikańskiej, a także wyborców, dla których to jest ważne.
A jednak kiedy ogląda się demonstracje środowisk feministycznych upatrujących w Trumpie faszystę i diabła, widać, że coś się zmieniło. One mówią o swoim prawie do aborcji, a przecież sam prezydent nic w tym względzie nie zmieni, tak jak nie zmienili występujący przeciw przerywaniu ciąży Reagan czy Bushowie. Nawet Kongres zdominowany przez republikanów nie zakwestionuje legalizującego aborcję orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie Roe versus Wade – wymagałoby to zmiany konstytucji, a więc zgody dwóch trzecich każdej z izb i jeszcze trzech czwartych stanów.
Skąd więc ta histeria? Mianowanie prokuratorem generalnym człowieka wypowiadającego się przeciw „wolnej aborcji” ma wymiar głównie symboliczny. Ale mianowanie takich sędziów Sądu Najwyższego już niekoniecznie. Możliwe, że i oni aborcji nie zakażą (jak zrobił to w Polsce Trybunał Konstytucyjny, dziś demonizowany przez prawicę), ale nie będą też blokować rozmaitych praw, które przynajmniej ten proceder utrudniają (chodzi np. o finansowanie zabiegów z funduszów federalnych). Mogą również sprzyjać prawnym rozwiązaniom pozwalającym zachować religię w przestrzeni publicznej. Władza amerykańskich sądów jest ogromna.
Ważna jest też zmiana społecznej atmosfery. Mocne uderzenie Trumpa w polityczną poprawność sprzyja także tradycyjnym wartościom, nawet jeśli on sam dokonywał obrachunków przede wszystkim w innych sferach. Stał się symbolem pewnej zmiany, choć opowieści o tym, jak to Trump uosabia tradycyjne wartości, to albo naiwność, albo propaganda. Jego prezydentura jest w wielu dziedzinach ciekawa (zakwestionowanie procesów związanych z globalizacją), w innych groźna dla naszego regionu: wizja ładu międzynarodowego jako koncertu mocarstw to nie jest dobra wiadomość dla Polski. Polscy konserwatyści mimo wszystko się cieszą, nie widząc albo udając, że nie widzą, zagrożeń, snując mocno absurdalne analogie, choćby do Reagana. Z kolei lewica i liberałowie bezsilnie wygrażają, topornie porównując Trumpa do Kaczyńskiego.
Wyłania się jakaś nowa jakość życia społecznego, mocno niedopracowana i niosąca wiele niewiadomych. Nie będzie oznaczać zawrócenia wskazówek zegara. Ale podważa też dogmat, że wiemy, czym jest postęp, i że nie możemy się przeciwstawiać jego wyrokom, gdy definiują go zawsze te same, nieomylne środowiska. Tak wcale być nie musi. Jeśli to się okaże w Ameryce, tak może się też okazać na całym świecie, a przynajmniej w kręgu cywilizacji judeochrześcijańskiej.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













