Logo Przewdonik Katolicki

Cela klasztoru San Marco

Remigiusz Ciesielski

Niemożliwe zdarza się wtedy, gdy ufność na to pozwala

Wigilia i Pasterka. W kulturze polskiej trudno znaleźć moment bardziej czuły od nocy z 24 na 25 grudnia. Kiedy myślimy o tej chwili, każdy ma w pamięci własne smaki, zapachy, zwyczaje, które odnoszą do rodzinnego domu. Co napisać o tej Nocy w roku 2016?
W tym roku w „Przewodniku” często opisywaliśmy świat prześladowanego Kościoła, który też będzie przeżywał narodziny Jezusa. Myśląc o tym tekście, sięgnąłem do często przeze mnie wertowanego dziennika br. Christophe’a, mnicha z Tibhirine Tchnienie daru. Jak on opisuje święta bohaterów Ludzi Boga? W 1994 r. zanotował: „Niemożliwe zdarza się wtedy, gdy ufność na to pozwala”. W czasie świąt nie powinniśmy zapominać, że możemy być źródłem spełnienia się tego, co wydaje się niemożliwe dla prześladowanych chrześcijan w Egipcie, Syrii i innych miejscach świata. Wiem, że w cieple wigilijnej wieczerzy, w czasie obdarowywania prezentami trudno o takie myśli. R. Guardini zauważył, że w czasie kiedy rodził się Jezus, naprawdę oczekiwano Zbawiciela. Jednak Jego obraz w woli oczekujących ludzi był bardzo odmienny od tego, kim był Jezus. W Wigilię 1994 r. br. Christophe dodaje: „Nie, wypowiedziane przez Elżbietę do członków jej rodu, robi na mnie wielkie wrażenie: nie, ma otrzymać imię Jan”. Dzisiaj mówienie słowa „nie” jest często usprawiedliwiane. Możemy je mówić asertywnie, bardzo egoistycznie. Tu nie o taką łatwość zaprzeczania chodzi.
Na fresku Fra Angelico Boże Narodzenie z celi klasztoru San Marco we Florencji Jezus leży nagi na słomie, na klepisku, poniżony od samego początku. W tym jest zawarty sens prawdziwego mówienia „nie”. „Nie”, które ma sens, to takie, które nie jest przedmiotem gry, uzgodnień. Ale ma ono swoją cenę. Nie martwmy się, na tym fresku też jest ciepło, tworzone pokorną modlitwą Maryi, Józefa, Katarzyny ze Sieny, Piotra Męczennika i aniołów. Warto zastanowić się, czy jest w nas siła, by wypowiedzieć „nie” przeciw prześladowaniu naszych braci w wierze.
Za chwilę usiądziemy przy wigilijnym stole, pamiętajmy o osobach, które ten stół tworzą i o tych, których przy nim już nie ma. To pierwsza wigilia po Roku Miłosierdzia, to najlepszy czas, by jego owoce były odczuwane podczas rodzinnej wieczerzy. A dla mnie to będzie pierwsza wigilia bez fizycznej obecności rodziców, bez Mamy. Przygotowując się do świąt, zaledwie parę dni po Jej pogrzebie, przypomniałem sobie słowa A. Tarkowskiego o filmie Zwierciadło. „Mamy dług w stosunku do tych, którzy dali nam życie i miłość: my musimy wyznać im naszą miłość”. Nie zapomnijmy o tym najważniejszym zadaniu podczas dzielenia się opłatkiem. Niech to będą dobre święta Bożego Narodzenia.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki