Logo Przewdonik Katolicki

Kościół na pomoc uchodźcom

Marta Brzezińska-Waleszczyk
Fot. Waldrin Xhemaj/EPA-PAP

Kościołowi zarzuca się, że robi niewiele dla uchodźców. Gdyby inne organizacje pomagały im choćby w połowie tak jak katolickie, to skala problemu byłaby zdecydowanie mniejsza.


Polską opinię publiczną do czerwoności rozgrzewa dyskusja o uchodźcach. Media, zwłaszcza te lewicowe, epatują chwytającymi za serce fotografiami głodnych dzieci, które szukając schronienia w europejskich krajach, umierają wycieńczone nużącą przeprawą. W odpowiedzi na to radykalnie konserwatywne portale zamieszczają filmiki przedstawiające zamieszki z udziałem uchodźców, nie chcących się asymilować w lokalnych społecznościach krajów, które je przyjęły, albo zdjęcia zdewastowanych przystanków, autobusów i ulic.
 
„Nie jesteśmy chrześcijanami”
W dyskusji pojawia się także poważny zarzut pod adresem Kościoła, jakoby nie przejmował się losem cierpiących uchodźców. Kilkanaście dni temu senator Józef Pinior, działacz „Solidarności”, ubolewał w radiu RDC, że Kościół w Polsce w ogóle nie zajmuje się sprawą uchodźców. „W Polsce mamy histerię wszystkich, że nie możemy przyjąć uchodźców (…). Patrzę przerażony na to, co robi Kościół (…). Nie ma nikogo w Kościele, kto na ten temat chciałby zabrać głos, stąd mówiłem o pogaństwie Kościoła” – mówił na antenie rozgłośni. Jeszcze dalej poszedł Tomasz Lis, który krytykując postawę Polaków, sprzeciwiających się przyjmowaniu imigrantów, stwierdził, że mając takie poglądy, nie powinniśmy nazywać się chrześcijanami. Krytykujący Kościół za rzekomą opieszałość wobec problemu imigrantów, zwykle domagają się nie tylko zdecydowanego głosu hierarchów, ale wręcz pewnej formy nacisku na polityków, by zaczęli działać w tej sprawie. „Jeśli Kościół ma takie mocne narzędzia nacisku (…) to niech ich używa. Dlaczego nie było żadnego oświadczenia publicznego? Dlaczego nie można apelować do władz jako głos sumienia?” – pytał na antenie RDC Mateusz Luft z Magazynu Kontakt. Oczekiwanie, a nawet żądanie takiego nacisku pojawia się kilkanaście dni po tym, jak apele hierarchów ws. in vitro były uznawane przez lewicowych komentatorów za niedopuszczalne formy wywierania presji na politykach. To znaczy, że w sprawie uchodźców formy nacisku są już dopuszczalne?
 
Zdecydowane apele
Nie jest prawdą, że Kościół w Polsce nie dostrzega dramatu uchodźców i nie formułuje apeli w kwestii ich przyjęcia. Dwa tygodnie temu abp Wojciech Polak napisał na Twitterze: „Jesteśmy wezwani, by rozpoznać twarz Chrystusa w uchodźcach, bo byłem przybyszem, mówił, a przyjęliście mnie”. Jeszcze mocniejszych słów użył bp Krzysztof Zadarko, delegat KEP ds. Imigracji, który zaapelował o to, by organizować pomoc dla wszystkich uchodźców, bez względu na religię i wyznanie. „Powtarzam z całą mocą: dziś Chrystus ma twarz uchodźcy” – stwierdził biskup, jednocześnie nazywając tych, którzy pomagają uchodźcom, „błogosławionymi przez Boga”.O niedzielenie ludzi na lepszych i gorszych zaapelował z kolei abp Józef Kupny, przewodniczący Rady ds. Społecznych Konferencji Episkopatu Polski. Hierarcha przypomniał, że Jezus potępia zaniechanie czynienia dobra i jednoznacznie podkreślił, że nie wolno nam „zatrzasnąć drzwi przed braćmi i siostrami, tylko dlatego, że wierzą inaczej niż my”. W specjalnym Komunikacie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydanym 8 września biskupi stwierdzili, że ze strony Kościoła katolickiego w naszym kraju odpowiedzialną za pomoc uchodźcom  powinna być Caritas Polska. Caritas deklaruje, że jest gotowa podjąć się tego zadania.  

Konkretne działania
Troska Kościoła o los uchodźców nie sprowadza się oczywiście tylko do słów. We Włoszech 7 tys. imigrantów trafiło do klasztorów i innych zakonnych struktur. Była to odpowiedź na apel Franciszka z 2013 r., by zakonnice i zakonnicy udostępniali uchodźcom opustoszałe klasztory. Z danych włoskiego episkopatu wynika, że diecezje i parafie zaopiekowały się aż 15 tys. imigrantów, zaś kolejne 20 tys. znalazło schronienie w obiektach włoskiej Caritas. Nie brak także oddolnych inicjatyw – niedawno na łamach włoskiego tygodnika „L’Espresso” czterej księża katoliccy zaapelowali do Watykanu, aby zgodził się na wystawianie wiz przez swoje placówki dyplomatyczne, umożliwiając w ten sposób uchodźcom legalny wjazd do Europy. W Austrii pod opieką Caritas znajduje się 17 tys. osób (30 proc. przebywających w tym kraju uchodźców). Kolejne 2 tys. imigrantów zostało przyjętych pod opiekę parafii i klasztorów. Austriaccy katolicy stworzyli także specjalną stronę internetową z informacjami na temat wszystkich możliwości kościelnej pomocy dla uchodźców. W sposób szczególny z napływem imigrantów muszą zmierzyć się Niemcy – obecnie w kraju tym przebywa 413 tys. uchodźców (dane do sierpnia 2015), zaś do końca roku może ich być nawet dwa razy więcej. Sekretarz episkopatu Niemiec ks. Hans Langendörfer zapewnił, że „nie ma diecezji w Niemczech, która zamknęłaby się na ten problem”. Przebywający za naszą zachodnią granicą uchodźcy otrzymują bardzo wszechstronną pomoc – materialną, duszpasterską, prawną, psychologiczną, medyczną. W samym roku 2014 niemieckie diecezje i katolickie organizacje na pomoc uchodźcom przeznaczyły aż 73 mln euro. W bieżącym roku kwota ta zostanie znacznie zwiększona. Katolickie diecezje i ewangelickie kościoły krajowe utworzyły też specjalne budżety przeznaczone dla imigrantów ubiegających się o azyl. Łotysze, mieszkańcy jednego z najbiedniejszych krajów UE, zadeklarowali przyjęcie 250 uchodźców. Tylko w ciągu jednego weekendu ponad 11 tys. mieszkańców Islandii zaoferowało przyjęcie syryjskich uchodźców we własnych domach. Swoje pomieszczenia oferują imigrantom także kościelni hierarchowie – w Luksemburgu dwie ubiegające się o azyl osoby z Erytrei zamieszkały u abp Jeana-Claude’a Hollericha. W Turynie uchodźcy mają do dyspozycji część pomieszczeń pałacu arcybiskupiego, a luterański biskup Hanoweru Ralf Meister oddał imigrantom dwa pokoje gościnne w swej rezydencji. W Portugalii zgromadzenia zakonne, stowarzyszenia katolickie oraz kilka diecezji, a także sanktuarium w Fatimie zadeklarowało przyjęcie uchodźców. Z kolei liderzy katolickich i anglikańskich kościołów Nowej Zelandii zapewnili, że posiadają środki do podjęcia 300 syryjskich rodzin. Kościół katolicki podejmuje także kampanie społeczne, które mają zachęcić do otwartości wobec imigrantów – na Słowacji rozpoczął na przykład akcję informacyjną, której celem jest przekonanie Słowaków, że uchodźcy to nie są terroryści. Ulotki na ten temat pojawią się we wszystkich słowackich parafiach. Blisko 3,5 tys. parafii Anglii i Walii zostało poproszonych o udzielenie schronienia choćby jednej imigranckiej rodzinie.

Polska nie zostaje w tyle
Mogłoby się wydawać, że lokalne wspólnoty na zachodzie Europy są bardziej otwarte i chętne do pomocy uchodźców, zaś ksenofobiczni Polacy (jak portretują nasze społeczeństwo lewicowe media) pozostają pod tym względem daleko w tyle. Nic bardziej mylnego. Także polski Kościół może się pochwalić licznymi działaniami na rzecz imigrantów. Sekcja Polska Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP) przekazała aż 6 mln zł na pomoc ludziom z Syrii i Iraku. PKWP wraz z Konferencją Episkopatu Polski otacza pomocą obozy w Erbilu, Ankawie, Dohuk (Irak), wysyłając do nich żywność, lekarstwa oraz artykuły pierwszej potrzeby. Udało się wybudować tam „Wioskę im. Ojca Werenfrieda”, czyli 150 kontenerów mieszkalnych, które pomieszczą około 1000 osób. W obozach powstały także cztery szkoły. Podobną pomocą PKWP otoczyła Syryjczyków. Z kolei Konferencja Episkopatu Polski dwukrotnie zarządziła zbiórkę pieniędzy dla uchodźców. Tylko w 2014 r. polskie diecezje przekazały na pomoc uchodźcom ponad 5 mln zł.  Chociaż pomoc polskich organizacji katolickich i diecezji skupia się przede wszystkim na wsparciu finansowym, wysyłaniu niezbędnych środków i tworzeniu ośrodków na miejscu (przede wszystkim w krajach Bliskiego Wschodu), to nie brak także chęci, jeśli chodzi o przyjmowanie uchodźców w naszych parafiach i domach. Pierwszą diecezją w Polsce, deklarującą przyjęcie imigrantów, była diecezja opolska, do której trafiło 50 syryjskich rodzin. Jedna z chrześcijańskich wspólnot z archidiecezji wrocławskiej przyjęła kolejne cztery rodziny. Z kolei Caritas Polska tworzy Centra Pomocy Migrantom i Uchodźcom, które od 2014 r. pomogły już ponad 3 tys. uchodźców.

Co dalej?
Powyższe liczby, choć robią duże wrażenie, to zaledwie kropla w morzu potrzeb. A tych, jak wskazują prognozy, będzie jeszcze więcej. Trzeba zastanowić się nie tylko, w jaki sposób zorganizować konkretną pomoc, ale też jak radzić sobie z takimi dylematami, jak np. ten, że imigranci są dla nas rzeczywiście obcy kulturowo, wyznają inną religię, której zasady często stoją w opozycji do wartości, jakimi się kierujemy. Dylematami takimi jak ten, że pod pojęciem „uchodźcy” często kryją się młodzi, roszczeniowi (a bywa, że i agresywni) mężczyźni, którzy chętnie przedostaną się do europejskich państw, by korzystać z licznych socjalnych wygód, a nie całe rodziny, nie kobiety z dziećmi, o których przyjmowanie apelują kościelni hierarchowie. Dylematami takimi jak ten, że pomocna dłoń bywa przez uchodźców odrzucana (Węgry). Być może stąd pewna powściągliwość Polaków w przyjmowaniu imigrantów – z najnowszego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że tylko co szósty Polak uważa za słuszne bezwarunkowe przyjmowanie uchodźców. Z drugiej jednak strony da się zaobserwować ogromne poruszenie wśród katolików, którzy chętnie przyjmą rodziny imigrantów do swoich wspólnot i parafii. O to przecież zaapelował papież Franciszek – by każdy klasztor, sanktuarium i parafia przyjęły choć po jednej rodzinie uchodźców. Oddolną chęć i poruszenie widać – parafia pw. Najświętszego Serca Jezusa i św. Floriana w Poznaniu zebrała już 20 tys. zł na pomoc uchodźcom. Jak na to zareagują polscy proboszczowie, przełożeni zakonnych wspólnot i kustosze sanktuariów? Czy wyjdą im naprzeciw?


Przygotowując opracowanie na temat pomocy dla uchodźców w Europie i Polsce, korzystałam m.in. z raportu KAI „Kościół w Europie pomaga uchodźcom” (ekai.pl) oraz raportu PKWP „Kościół w Polsce blisko uchodźców”

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki