Logo Przewdonik Katolicki

Sztuka na murach

Natalia Budzyńska
Fot.

Miesiąc temu wszystkie agencje prasowe publikowały zdjęcie muralu przedstawiającego papieża Franciszka w pozie lecącego Supermana. Chyba żaden inny rysunek na ścianie budynku nie zdobył tak ogromnej popularności. Graffiti oraz murale już dawno przestały być traktowane jako akt wandalizmu i stały się sposobem na ubarwienie miasta.

Miesiąc temu wszystkie agencje prasowe publikowały zdjęcie muralu przedstawiającego papieża Franciszka w pozie lecącego Supermana. Chyba żaden inny rysunek na ścianie budynku nie zdobył tak ogromnej popularności. Graffiti oraz murale już dawno przestały być traktowane jako akt wandalizmu i  stały się sposobem na ubarwienie miasta.

„Superpope”, bo tak nazwał swoją pracę jej twórca Mauro Pallota, niestety zbyt długo na murze nie pozostał. Nie uznali go za sztukę urzędnicy specjalnej komórki zakładu komunalnego troszczącej się o porządek oraz przyzwoity wygląd Rzymu. Mimo że praca wzbudzała same pozytywne komentarze, została usunięta. Kiedy rok temu usunięto graffiti z murów budynku w dzielnicy Nowego Jorku Queens, uważanej za mekkę graffiti, gazety ogłosiły to „jednym z największych przestępstw przeciw sztuce”, jakkolwiek kontrowersyjnie to brzmi. Budynek 5 Pointz uważany był za największą na świecie ekspozycję sztuki graffiti na świecie. Przed olimpiadą wojnę grafficiarzom wypowiedział Londyn, mekka street artu. Specjalna grupa brytyjskiej policji zamalowała prace artystów uważanych za wybitnych, w tym między innymi najważniejszego artysty w świecie street artu – Banksy’ego. Kilka lat przedtem zamalowano jego graffiti w Bristolu, co potem uważano za wielki błąd – jego prace osiągają przecież wartość rzędu setek tysięcy dolarów. Przede wszystkim jednak trzeba pamiętać, że wielkie ściany budynków to doskonałe miejsce do przekazywania treści. Doskonale zdają sobie z tego sprawę wielkie komercyjne firmy, zawieszając w tych miejscach  wielkoformatowe płachty z reklamami. Ostatnie akcje, mające na celu działanie na rzecz upiększania miast, nawołują do ściągania w większości nielegalnych reklam, tzw. szmat. O wiele atrakcyjniej wyglądają murale: wielkoformatowe malowidła. Mogą przecież także reklamować i najczęściej to robią, tyle że dziś najczęściej reklamują idee i wartości.

 

Na murach miast

Szczytowe ściany budynków idealnie nadają się do malowideł. Znacznie większą siłę oddziaływania ma ogromne malowidło niż reklamowy billboard, zresztą przede wszystkim ich przeznaczenie jest zupełnie inne. Murale są wrogiem komercyjnej reklamy, niosą ze sobą treść, a nie komercyjne ogłupienie. Inna sprawa, że treści bywają różne. Twórca meksykańskich murali Diego Rivera był przecież zaangażowanym komunistą. W latach 30. murale powstające w krajach Ameryki Łacińskiej miały pokazać historię kraju, kulturę oraz potrzebę zmian społecznych. Czasami możemy jeszcze zauważyć na zniszczonych tynkach jakiś blady kolor – to pamiątki po muralach z czasów PRL-u. Najczęściej tematyka PRL-owskich murali związana była z etosem robotniczym i państwową przedsiębiorczością. Mam w pamięci murale zachęcające do wpłacania na konta banku PKO lub do ubezpieczania się w PZU i oczywiście do zakupów w Peweksie. Niektóre z tych murali mimo wszystko przetrwały do dziś i – o dziwo – lokalna społeczność wcale nie chciałaby, aby je usuwano. Stylistyka z lat 70. jest tak egzotyczna, że aż atrakcyjna. Po 1989 r. murale zostały pozbawione ideologicznej podpory i stały się po prostu nową formą artystycznej ekspresji. Mają ozdobić i rozweselić szarą i ponurą tkankę miasta. Na świecie w tej dziedzinie przoduje miasto Lyon, gdzie działa grupa artystyczna Cité de la Création. Na murach jej członkowie bawią się iluzją poprzez domalowywanie elementów architektonicznych. W ciągu ostatnich lat murale stają się obecne także w polskich miastach. Podczas pierwszej edycji Festiwalu Monumental Art w Gdańsku powstały murale poświęcone 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej, 20. rocznicy pierwszych wolnych wyborów w Polsce czy 50. rocznicy pierwszego koncertu rockowego. W Krakowie działa artysta Jerzy Rojkowski, który jest twórcą wielu murales, między innymi słynnego realistycznego portretu Jana Pawła II na ścianie domu przy ul. Głowackiego. Rojkowski dostał ciekawe zamówienie od księży z krakowskiej parafii NMP: we wnętrzu kościoła stworzył mural przedstawiający stworzenie światła, który był elementem rekolekcji wielkopostnych. Interesującym polskim twórcą jest M-City – jego przemyślane i ciekawe prace można oglądać na murach kilku miast, także za granicą. To kompozycje przeróżnych budynków, które tworzą panoramy nowoczesnych miast. Nie można też zapomnieć o twórczości grupy „Twożywo”. Polską stolicą murali jest bez wątpienia Wrocław. Około 30 wrocławskich malowideł ściennych opisuje wydana przez wrocławskie BWA mapa murali.

 

W rozmiarze XXL

Polskie murale stały się jednak popularne niedawno za sprawą zdjęcia opublikowanego przez portal CNN, jednej z największych stacji informacyjnych świata. W ciągu jednego dnia zdjęcie łódzkiego muralu polubiło kilkadziesiąt tysięcy osób, a materiał zatytułowany został: „Bigger than Banksy” („Większy niż Banksy”). W Łodzi od czterech lat odbywa się festiwal Galeria Urban Forms, w ramach którego powstało przez ten czas niemal 30 wielkoformatowych malowideł w mieście. Ich autorami są najlepsi artyści street artu na świecie. Władze miasta widzą w muralach ogromny potencjał i chcą wykorzystać go do promocji miasta. Łódzkie murale sfilmowała również telewizja ABC News i zamierza je pokazać w filmie wyemitowanym w kwietniu. Właśnie w Łodzi znajduje się jeden z największych murali w Polsce. Jego twórcą jest znany chilijski artysta streetartowy o pseudonimie INTI. Swoje dzieło namalował na szczytowej ścianie 11-piętrowego wieżowca. Największy mural powstał jednak w Warszawie na ścianie naziemnego parkingu za hotelem Novotel – malunek ma powierzchnię 2 tys. mkw. i robi oszałamiające wrażenie. To owoc polskiej edycji Dulux Let’s Colour – akcji społecznej, która ma na celu zaangażowanie mieszkańców polskich miast do odmieniania szarej przestrzeni miejskiej. Parking, który wcześniej straszył zaniedbanym wyglądem, dziś może stać się streetartową wizytówką stolicy. Rekordem może pochwalić się Berlin – największy mural na świecie ma 20 tys. mkw. i został namalowany na ścianie długiego bloku mieszkalnego.

Murale wchodzą w związki nie tylko z historią, ale także z literaturą. W czasie międzynarodowego festiwalu literackiego „Conrad” w Krakowie powstał pomysł wprowadzenia poezji w przestrzeń publiczną poprzez murale. W ramach projektu stworzono największy w Krakowie mural na odrestaurowanej fasadzie Składu Solnego w pobliżu pl. Bohaterów Getta. Składają się na niego wypisy z poetów polskich i islandzkich.

 

Gdzie jest „Superpope”?

Sztuka tworzona na murach miast choć atrakcyjna nie jest trwała. Zdarza się, że malowidła są niszczone przez wandali, ale także przez nadgorliwych stróżów prawa i porządku. Zamalowany „Superpope” jest tego najlepszym przykładem. Artysta o pseudonimie Maupal, znany z wielu graffiti w Rzymie, przedstawił papieża Franciszka w pozie superbohatera z prawą pięścią uniesioną w powietrzu i białą peleryną łopoczącą na wietrze. W lewej ręce trzyma aktówkę, na której widnieje napis „Valores” czyli „wartości”. Graffiti umieszczone było na murze domu przy Borgo Pio, małej brukowanej ulicy w pobliżu placu św. Piotra. Dzieło zostało opublikowane przez Papieską Radę ds. Środków Społecznego Przekazu na jednym z portali społecznościowych z podpisem: „Pokazujemy wam graffiti znalezione przy rzymskiej ulicy niedaleko Watykanu”. Od chwili pojawienia się na murze praca ta stała się największą atrakcją miasta. Tysiące ludzi robiły zdjęcia, w sieci pojawiło się mnóstwo fotografii muralu. I całe szczęście, bo praca została po prostu zamalowana. Media podały informację, że artysta przygotowuje się do stworzenia większej pracy na sąsiedniej kamienicy, na co będzie miał pozwolenie jej mieszkańców. Tymczasem dzięki bazom w internecie możemy oglądać tysiące murali z całego świata, także tych, które już dziś nie istnieją. Strony grupujące i porządkujące murale zaczęły pojawiać się w internecie dosyć szybko. Na szczególną uwagę zasługuje Fundacja Urban Forms, która skrzętnie kataloguje pojawiające się w przestrzeni polskich miast murale.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki