Logo Przewdonik Katolicki

Duch Święty "na poważnie"

Ks. Piotr Gąsior
Fot.

Duch Boży nadal Wielki Nieobecny czy już mój kochany Pan i Pocieszyciel? Zesłanie Ducha Świętego kilka starych zwyczajów czy żywe Święto Miłości?

Duch Boży – nadal Wielki Nieobecny czy już mój kochany Pan i Pocieszyciel? Zesłanie Ducha Świętego – kilka starych zwyczajów czy żywe Święto Miłości?

Pełna, czyli dojrzała duchowość każdego chrześcijanina, to duchowość trynitarna. Nie tylko Boga Ojca. Nie samego Boga Jezusa Chrystusa. Lecz wspólnie z Nimi również Ducha Świętego.

 

Po co ogniska?

Same obrzędy, choćby nawet najpiękniejsze, nie wystarczą. Nie musimy ich wprawdzie zwalczać, ale trzeba się zapytać, po co je w ogóle kultywujemy? Kto dziś z okazji tzw. Zielonych Świąt wkłada jeszcze między szpary okienne jesionowe gałązki albo ozdabia framugi drzwi i okien liśćmi czarnej olchy, sądząc, że mają one moc odpędzania nawałnic, gradu i... kretów? Kto się zastanawia, robiąc wianki z listowia brzozy, że to symbol przyjaźni, albo z dębu – że chodzi o długie życie czy z klonu oznaczającego krzepkie zdrowie? Niewielu z nas nawet zapalane z okazji świąt Zesłania Ducha Świętego pochodnie i ogniska odnosi do płomieni języków symbolizujących siedem darów, które otrzymujemy od Trzeciej Osoby Boskiej. Tak więc same zwyczaje bez ich zrozumienia nie niosą już właściwego im przesłania i nie pomagają nam w oddawaniu należnej Bogu czci.

 

Zbyt pobieżnie

Kiedy zaczynamy Ducha Świętego traktować „na poważnie”? Czy już wtedy, gdy odkrywamy, jaki jest sens znaku i słów „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”? Czy dopiero, gdy z pełną świadomością bierzemy udział w Eucharystii i modlimy się wraz z kapłanem przed konsekracją „Święty jesteś, Boże, źródło wszelkiej świętości. Uświęć te dary mocą Twojego Ducha...”. A może od chwili, gdy w dniu bierzmowania słyszymy nad sobą słowa biskupa: „Przyjmij znamię Ducha Świętego”? Czy raczej dopiero wówczas, gdy stojąc przed ołtarzem, zabrzmi nam w uszach i zapisze się w pamięci Hymn do Ducha Świętego śpiewany z okazji przyjmowanego sakramentu małżeństwa? Tak czy owak, okazji do spotkania z Duchem Świętym podczas całego naszego życia nie brakuje. Czasem tylko wydaje się, jakby te spotkania miały charakter przelotny i były zbyt pobieżne czy wręcz niewiele znaczące. Dlaczego?

 

„Niewcielony”

O Panu Jezusie opowiada nam Ewangelia jako o dziecku, młodzieńcu, dorosłym mężczyźnie, który żył pośród Jemu współczesnych. Ludzie mogli z nim rozmawiać, wędrować, pracować i odpoczywać. W każdym razie poznawali Go jako konkretną osobę, która ma swoje korzenie, poglądy i sposób bycia. O Bogu Ojcu myślimy od dzieciństwa jako o stwórcy i najlepszym ojcu zarówno dla Jezusa, jak i nas wszystkich. Wprawdzie, i to całkiem niepotrzebnie, ikonografia chrześcijańska, w przeważającej swej części, przedstawia Go nam jako starca, ale i tak każdy jest jakoś przekonany o Jego osobowym charakterze. Najtrudniej jest z Duchem Świętym. On też jest Osobą Bożą, tylko sposób, w jaki się nam ujawnił na kartach Pisma Świętego i ukazuje nadal, nie pozwala nam na jakąś formę wizualnego „uplastycznienia” Go na kształt ludzki. A nieliczne próby podjęte przez artystów w tej materii – powiedzmy to otwarcie – nie przebiły się do ogólnej świadomości wierzących. I może dobrze...

 

Zawsze obecny

Przede wszystkim nigdy nie wolno zapominać, że nasza wiara to wiara w Boga, który jest Duchem. Przyjęcie przez Jezusa ciała było nam potrzebne, ale przecież odwiecznie Syn Boży przebywał w jedności z Bogiem Ojcem również jako Duch. I po wniebowstąpieniu – jak tłumaczy to w jednym ze swych kazań św. Leon Wielki, papież – „Syn Człowieczy dał się poznać doskonalej i w sposób bardziej święty jako Syn Boży, gdy powrócił do chwały majestatu Ojca”. Z kolei Duch Święty to trzecia Osoba, całkowicie równa i Bogu Ojcu, i Bogu Jezusowi. On też nigdy nie powstał ani nie był – mówiąc po ludzku – „w trzeciej kolejności”. Uczestniczył w pełni w akcie stwarzania świata. Działał, zanim Pan Jezus przyszedł na ziemię. Brał udział w zwiastowaniu. Towarzyszył Chrystusowi w Jego nauczaniu. Nie opuścił Go ani na chwilę podczas dni męki. I został z nami w Kościele aż do końca świata jako Pocieszyciel, abyśmy nie cierpieli na chorobę sierocą.

 

Najpierw relacja

Dużo łatwiej przeżywa się kontakt z Trzecią Osobą Boską, jeśli Ducha Świętego zaczyna się rozumieć zgodnie z prawdą naszej wiary jako Osobową Miłość. Tak zresztą omawiali Go najwięksi teologowie. Dla przykładu św. Tomasz z Akwinu mówił i pisał o Nim wprost jako Darze lub Miłości. I zawsze wielką literą, aby nikt nie śmiał nawet pomyśleć o Duchu Świętym jako o jakiejś „rzeczy”. Owszem, Duch Święty przynosi nam rozmaite dary, obdarza charyzmatami, cieszymy się owocami Jego działania, ale zawsze najważniejsze dla nas winno być to, Kim On jest jako taki. A jest – powtórzmy to raz jeszcze – Osobową Miłością istniejącą pomiędzy Ojcem i Synem Bożym. Cała Trójca Święta jest Miłością. Dlatego kto wchodzi w żywy, osobowy kontakt z Panem Bogiem, odkrywa z wypiekami na twarzy, że w naszej relacji z Panem Bogiem nie chodzi o to, co od Niego dostajemy, ale z Kim jesteśmy. Relacja z Duchem Świętym – Osobą będzie oczywiście skutkować także rozmaitymi czynami, ale nie one tutaj są najistotniejsze.

 

Predysponowani do nieba

Czy każdy chrześcijanin jest w stanie przejść w swoim rozwoju duchowym od postawy dziecka nastawionego na branie i wygodę do postawy dojrzałej miłości, która chce coś od siebie bezinteresownie dawać i jest gotowa do ofiary? Duch Święty pragnie nam w tym pomóc. On wie, że człowiek, który został stworzony na obraz i podobieństwo Miłości – Boga w Trójcy Jedynego, nie spełni się jako człowiek inaczej jak tylko przez dobrowolny dar z samego siebie. Owa inspiracja do miłości, której bezustannie udziela nam Duch Święty i nigdy się w tej „pracy” nie męczy, sprawia, że – o ile jej posłuchamy – zaczynamy żyć życiem szczęśliwym. Poddając się Jego natchnieniom, odsuwamy od siebie to, co zamyka nas w naszych egoizmach. Staramy się budować wspólnoty. Stajemy się ludźmi komunii i jedności. I ostatecznie mamy nadzieję, że przez takie postępowanie zostaniemy uznani za godnych wejścia w Komunię Bożą: Ojca, Syna i Ducha Świętego, czyli do nieba. 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki