Logo Przewdonik Katolicki

Udział w Męce Jezusa

S. Małgorzata Krupecka urszulanka SJK
Fot.

W skarbcu polskiej mistyki mamy nieodkryte bogactwa, nieustępujące wizjom najpopularniejszych objawień takich jak np. wizje Anny Katarzyny Emmerich. Należą do nich m.in. objawienia pasyjne Wandy Malczewskiej. Warto je przypomnieć.

Wanda Malczewska, stryjenka znanego malarza Jacka Malczewskiego, doświadczała przeżyć mistycznych przez całe życie. Pan Jezus dał jej łaskę kilkakrotnego uczestniczenia, jako świadka, w Jego męce, od Ostatniej Wieczerzy do ukrzyżowania.

 

Objawienia

Szczególne nasilenie objawień  przypadło na lata 1871–1879. Rozmawiając z nią wówczas, Pan Jezus odnosił się do sytuacji Polski, której niewolę tłumaczył niemoralnością i sprzedajnością wielu rodaków. W niektórych scenach męki Pańskiej Wanda uczestniczyła wspólnie z Maryją, która wówczas zapewniała ją o miłości do Polski, a nawet zapowiedziała, kilkadziesiąt lat przed cudem nad Wisłą, ustanowienie 15 sierpnia świętem narodowym, upamiętniającym „świetne zwycięstwo nad wrogiem, dążącym do zagłady waszej”. W każdy piątek Wielkiego Postu, zwłaszcza w roku 1872, Wanda od rana odczuwała cierpienia duchowe, a po południu, od godz. 15.00, także silne cierpienia fizyczne, jakby wewnętrzne stygmaty. Były to bóle w okolicy serca, bóle głowy, dłoni i stóp. Kapłan, który był tego świadkiem, zanotował, że padała wówczas na wznak, wyprężona, jakby umarła, ale niezmiernie cierpiąca. Ku jego zdziwieniu, o godz. 17.00 odzyskiwała przytomność i w pełni sił, jakby nic się nie wydarzyło, wracała do codziennych zajęć. Kim była ta niezwykła wizjonerka?

 

Objawienia

Szczególne nasilenie objawień  przypadło na lata 1871–1879. Rozmawiając z nią wówczas, Pan Jezus odnosił się do sytuacji Polski, której niewolę tłumaczył niemoralnością i sprzedajnością wielu rodaków. W niektórych scenach męki Pańskiej Wanda uczestniczyła wspólnie z Maryją, która wówczas zapewniała ją o miłości do Polski, a nawet zapowiedziała, kilkadziesiąt lat przed cudem nad Wisłą, ustanowienie 15 sierpnia świętem narodowym, upamiętniającym „świetne zwycięstwo nad wrogiem, dążącym do zagłady waszej”. W każdy piątek Wielkiego Postu, zwłaszcza w roku 1872, Wanda od rana odczuwała cierpienia duchowe, a po południu, od godz. 15.00, także silne cierpienia fizyczne, jakby wewnętrzne stygmaty. Były to bóle w okolicy serca, bóle głowy, dłoni i stóp. Kapłan, który był tego świadkiem, zanotował, że padała wówczas na wznak, wyprężona, jakby umarła, ale niezmiernie cierpiąca. Ku jego zdziwieniu, o godz. 17.00 odzyskiwała przytomność i w pełni sił, jakby nic się nie wydarzyło, wracała do codziennych zajęć. Kim była ta niezwykła wizjonerka?

 

 

„Dziecko moje, ty będziesz moją zawsze!”

Wanda Justyna Nepomucena Malczewska herbu Tarnawa urodziła się 15 maja 1822 r. w Radomiu. Z 74 lat, jakie przeżyła, najbardziej beztroskich było pierwszych dziesięć, do śmierci matki i szybkiego powtórnego ożenku ojca. Matka była pierwszą powiernicą wewnętrznych przeżyć nad wiek dojrzałej duchowo dziewczynki, takich jak choćby to: „Gdy ustroiłam ołtarzyk Panu Jezusowi i modliłam się, żeby Pan Jezus przyjął tę ofiarę, usłyszałam głos: «Dziecko moje, ty będziesz moją zawsze!». Obejrzałam się, by zobaczyć, kto do mnie mówi, a nie widząc nikogo, domyśliłam się, że to Pan Jezus do mojej duszy przemówił”.

W dniu Pierwszej Komunii Świętej zawarła mistyczne zaślubiny z Jezusem. Otoczyły ją chóry aniołów, Matka Boża poprawiła jej krzywo założony wianek, z otwartego tabernakulum biła taka jasność, jakby kościół stanął w ogniu, a Pan Jezus powiedział: „Od tej chwili jesteś moją. Będziesz żyć długo na świecie, ale nie dla świata, tylko dla Mnie. Światowe zabawy ani choroby i bieda nie oderwą cię ode Mnie”. Ośmioletnia dziewczynka odpowiedziała: „Panie, gdy Ciebie będę miała, szczęśliwą będę, choćby mnie wszyscy opuścili, choćby wszystkie biedy na mnie spadły. Przyrzekam Ci, mój Jezu, i ślubuję Ci, że Twoją pozostanę na wieki”.

Dla 10-letniej Wandy śmierć matki była tak trudnym doświadczeniem, że osierocona dziewczynka postanowiła poprosić Jezusa o możliwość spotkania ze zmarłą. W dzień zaduszny ukryła się wieczorem w kościele – i otrzymała tę łaskę. A gdy dziękowała Jezusowi, obiecał jej: „Kochaj Mnie, a jeszcze więcej łask otrzymasz”.

 

Wiejska katechetka, nauczycielka i pielęgniarka

Kolejnych czternaście lat, przeżytych z macochą, przyniosło jej sporo okazji do praktykowania pokory, póki nie zabrała jej do siebie ciotka. Następnych trzydzieści kilka lat, w tym powstanie styczniowe, spędziła jako rezydentka u rodziny Siemieńskich, w ich kolejnych majątkach ziemskich, najpierw w zaborze rosyjskim, potem w okolicach Krakowa. Tam mogła się poświęcić modlitwie i pracy wśród ludu wiejskiego. Mieszkańców wsi uczyła czytać, kupowała im książki, zwłaszcza przekazujące historię i kulturę Polski. Zdolną młodzież przygotowywała do szkoły średniej. Najbiedniejszym dostarczała jedzenie i służyła podstawową pomocą medyczną. A poza tym, oczywiście, uczyła prawd wiary i była prawą ręką proboszcza, który do niej wysyłał najbardziej skomplikowane przypadki: skłóconych małżonków i sąsiadów bądź parafian stroniących wiele lat od sakramentów. Do działalności społeczno-charytatywnej i ewangelizacyjnej Wandy, i to w czasach szczególnie trudnych dla narodu, nawiązał Jan Paweł II w Łodzi w 1987 r.

Po śmierci ciotki i kuzyna przeniosła się – też w charakterze rezydentki – do klasztoru dominikanek w Przyrowie, gdzie jedna z sióstr i kapelan spisali część jej przeżyć mistycznych. Na ostatnich sześć lat życia przygarnął ją, już schorowaną, proboszcz w Parznie, niedaleko Bełchatowa. Tam zmarła 25 września 1896 ru. Do jej grobu w tamtejszym kościele parafialnym licznie pielgrzymują w maju jej imienniczki.

 

 „Polska się ostanie, o ile sobie nie da wiary odebrać…”

Według pouczeń otrzymywanych przez Wandę z nieba droga Polaków do wolności to droga nawrócenia religijnego i moralnego. „Mów, komu tylko możesz – zlecił Jezus w Boże Ciało 1895 r. – że odrodzenie waszej Ojczyzny, jej rozkwit i utrzymanie w niezależności zależy od zjednoczenia się ze Mną przez życie eucharystyczne”. I kontynuował: „Pocieszam się tym, że w ostatnich czasach zaczęły się tworzyć wśród was stowarzyszenia eucharystyczne mające na celu adoracje i częste Komunie św., lecz niestety, należą do tego prawie same niewiasty. A gdzież młodzież, gdzie mężczyźni, gdzie inteligencja?”. Także zachęty Jezusa do angażowania się laikatu w parafii nic nie straciły z aktualności.

W objawieniach Wandy Malczewskiej jest też coś dla miłośników kuracji odmładzających. Gdy pytała Maryję, patrzącą na mękę Syna, jak to wszystko może udźwignąć, Matka Boża odpowiedziała: „Kto wierzy w Boga i miłuje Go serdeczną miłością, tego dusza nigdy się nie starzeje, zawsze pełna jest młodzieńczych porywów i zapału do szlachetnych czynów. Miłość Pana Boga nie tylko wiecznie odmładza duszę, ale i siły ciała podtrzymuje”.

 

W kolejce na ołtarze

Wanda Malczewska znajduje się dziś w dość długim ogonku Polaków, czekających na beatyfikację. W jej przypadku procedura na szczeblu watykańskim jest już na tyle zaawansowana, że w 2006 r. został promulgowany dekret o heroiczności cnót. Teraz potrzeba jeszcze tylko – albo aż – cudu za jej wstawiennictwem.

Gdyby II wojna światowa nie spowodowała zaginięcia wielu dokumentów z rozpoczętego przed wojną procesu kościelnego, już by pewnie należała do polskiego panteonu świętych. W okresie międzywojennym cieszyła się taką popularnością, że książka jej wychowanka, ks. Grzegorza Augustynika, nosząca znamienny tytuł Miłość Boga i Ojczyzny w życiu Wandy Malczewskiej – zbierająca nie tylko szczegóły życiorysu, ale też teksty mistyczne i świadectwa łask wypraszanych ludziom przez sługę Bożą – doczekała się sześciu wydań. Po wojnie została wznowiona dopiero niedawno.

Nie był to jedyny kapłan wychowany przez Wandę. U innego zamieszkała pod koniec życia, nie mając własnej bliskiej rodziny ani domu. „U obcych oczy zamkniesz i tam spoczną twoje kości” – uprzedził ją Pan Jezus w dniu jej Pierwszej Komunii św. Niezbyt zachęcająca perspektywa, po ludzku sądząc, ale tak już z mistykami bywa, że u nich to, co najatrakcyjniejsze, dzieje się wewnątrz.

 


Słowa Pana  Jezusa do Wandy Malczewskiej (1874)

 

 „Zbliżają się czasy przewrotne. Ojczyzna wasza będzie wolna od ucisku wrogów zewnętrznych, ale ją opanują wrogowie wewnętrzni. Przede wszystkim starać się będą wziąć w swoje ręce młodzież szkolną. Dowodzić będą, że religia w szkołach niepotrzebna, że można zastąpić ją innymi naukami… Krzyż i obrazy religijne z sal szkolnych będą chcieli usunąć… Przez młodzież pozbawioną wiary zechcą w całym narodzie wprowadzić niedowiarstwo. Jeżeli naród uwierzy temu i pozbędzie się wiary, straci przywróconą Ojczyznę. Niechże ojcowie i matki zwracają uwagę na szkoły. Niech protestują przeciwko usuwaniu wizerunków religijnych ze szkół i przeciwko nauczycielom dążącym do zaprowadzenia szkoły bezwyznaniowej. Nauka bez wiary nie zrobi świętych ani bohaterów narodowych. Zrodzi szkodników. Módl się o dobrą chrześcijańską szkołę”.

 

„Miłość moją rozpalaj w młodzieży… Gdy młodzież się zepsuje, Ojczyzna straci odważnych żołnierzy, a Kościół kandydatów do stanu duchownego. Nastąpi zdziczenie społeczeństwa ludzkiego. A więc powiedz proboszczowi, aby otoczył młodzież opieką. Młodzież utrzymacie w porządku, tylko zasiejcie w ich sercach miłość Moją i Matki Mojej. A posiadając Miłość Moją, każdemu kusicielowi powiedzą: «Idź precz, bo dla miłości Jezusa i Matki Jego grzeszyć nie mogę!»”.

 

źródło: ks. Grzegorz Augustynik, Miłość Boga i Ojczyzny w życiu Wandy Malczewskiej

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki