Logo Przewdonik Katolicki

Ofensywa naprawiaczy Kościoła

Marek Magierowski
Fot.

Niespodziewana decyzja papieża Benedykta XVI, który postanowił zrezygnować ze swojej misji, pobudziła do dyskusji na temat teraźniejszości i przyszłości Kościoła rzymskokatolickiego różne autorytety. W polskich mediach nastąpił nagły i niespodziewany wysyp watykanistów.

 

 

 
Na ekranach telewizorów i w papierowych dziennikach brylowali albo duchowni o „słusznych” poglądach, których opinie nie mogły zgorszyć czytelników „Gazety Wyborczej”, widzów TVN czy słuchaczy TOK FM, albo byli księża i zakonnicy, robiący błyskawiczną karierę tylko dlatego, że... są byłymi księżmi i zakonnikami. W dodatku gotowymi wylać na papieża, Kościół i wszystkich wiernych każdą ilość pomyj.
W największych i najbardziej opiniotwórczych mediach „debata” na temat Benedykta XVI, jego spuścizny i ewentualnego następcy, przypominała szeroki, propagandowy strumień sloganów i słów wytrychów. Kościół, Benedykt, pedofilia, celibat, wyświęcanie kobiet, stosunek do homoseksualistów, Benedykt, pedofilia, zakaz używania prezerwatyw, pedofilia, wyświęcanie kobiet, pedofilia, Benedykt, celibat, prezerwatywy, pedofilia, homoseksualiści, pedofilia, kobiety, pedofilia, pedofilia. Mogło powstać wrażenie, iż Kościół katolicki niczym innym się nie zajmuje, tylko seksualnością człowieka. Niestety, po głębszym namyśle należy chyba uznać, iż jest dokładnie odwrotnie: to raczej owi „watykaniści”, rozchwytywani przez dziennikarzy w dzień i w nocy, myślą wyłącznie o jednym i tylko o jednym są w stanie rozprawiać. W dodatku długo i z wyjątkową butą. Tylu wskazówek, instrukcji i połajanek co w ostatnim tygodniu, żaden bodaj Kościół na świecie nie musiał znosić w ciągu co najmniej ostatnich kilku stuleci.
 
Na przekór trendom
 
Wszystkich przebił chyba ulubiony komentator lewicowych gazet, eksdominikanin Tadeusz Bartoś. „Do Polski nie dociera w ogóle krytyka Benedykta XVI. Panuje kult jednostki jak za Stalina” – stwierdził w radiu Zet. Zaatakował też papieża za to, że „wyeliminował” ze swojego otoczenia wszystkich liberałów, lekceważył problem pedofilii w Kościele i nigdy nie przeprosił ofiar przestępstw seksualnych, popełnianych przez duchownych. Bartoś wykazał się tym samym radykalnym wręcz liberalizmem, jeśli wziąć pod uwagę jego liberalne podejście do faktów.
To nie kto inny jak Benedykt XVI wprowadził zasadę „zero tolerancji” dla pedofilów w Kościele. To on zwracał uwagę na korzenie tego problemu: a mianowicie dopuszczanie do seminariów, a potem do święceń kapłańskich, młodych mężczyzn o skłonnościach homoseksualnych. Co oczywiście wzbudzało natychmiast histeryczną reakcję „naprawiaczy” Kościoła: jak to, szlaban dla gejów w seminariach? Jak można sugerować, że homoseksualizm może mieć cokolwiek wspólnego z pedofilią? Przecież to wstecznictwo, tak się nie godzi! Owszem, można się bez końca rozwodzić nad godnymi potępienia przypadkami „osłaniania” pedofilii w Kościele, myślę jednak, że nawet Bartoś życzyłby sobie, aby inne instytucje z podobnym zapałem zwalczały ten problem na własnym podwórku. Żeby np. ministrowie edukacji w różnych krajach skutecznie piętnowali nauczycieli molestujących uczniów, i żeby szef dyplomacji pewnego państwa w środkowej Europie nie angażował się w obronę znanego reżysera oskarżonego o gwałt na nieletniej. Inne Kościoły nie są wolne od takich samych kłopotów, ale jakoś media się nimi specjalnie zajmują. Mało tego: pokazują palcem na przedstawicieli innych wyznań i mówią: „Katolicy, uczcie się od nich”. U protestantów nie ma celibatu? Dlaczego nie zniesie go także Watykan? W Szwecji homoseksualiści mogą zawierać małżeństwa przed luterańskim pastorem. Dlaczego nie mogą wymienić się obrączkami przed proboszczem w Polsce? Anglikanie chcą wyświęcać na biskupów kobiety. Dlaczego w Kościele katolickim niewiasty tylko usługują mężczyznom?
Oczywiście, wszystkie te rady są czynione w zbożnym, nomen omen, celu. Jedyną szansą na przetrwanie Kościoła w nowoczesnym, liberalnym świecie miałyby być śmiałe reformy obyczajowe. Tylko w ten sposób Watykan będzie w stanie zastopować odpływ wiernych i utrzymać choćby minimalny wpływ na życie społeczne. Mówiąc krótko: zrezygnujcie z waszej doktryny, a my przestaniemy was atakować. Tak miałby wyglądać historyczny kompromis ze strony Watykanu, który zadowoliłby jego dzisiejszych przeciwników. W ramach „traktatu pokojowego” (czy raczej „aktu kapitulacji”) Kościołowi pozwolono by na głoszenie tylko jednej nauki: „Kochaj bliźniego swego”. Cała reszta powędrowałaby do kosza: bzdury o zmartwychwstaniu Chrystusa, o Niepokalanym Poczęciu, o cudach, o sakramencie pojednania. Katechizm musiałby zostać mocno przeredagowany i okrojony. Zaś papież byłby wybierany na czteroletnią kadencję przez wszystkich wiernych w głosowaniu SMS-owym. Nie musiałby być mężczyzną, może nawet byłoby lepiej, gdyby przez kilkadziesiąt najbliższych lat, w ramach zadośćuczynienia za wieki dyskryminacji, do wyborów startowały tylko kobiety. Najdalej w swoich żądaniach posunął się lewacki francuski dziennik „Libération”, który na pierwszej stronie apelował: „Po papieżu: Bóg do dymisji!” i oskarżał Kościół, że śmie wtrącać się w życie zwykłych ludzi, szerząc „reakcyjne idee” (sic!).Bez Boga i bez swoich „reakcyjnych” dogmatów Kościół stałby się wreszcie prawdziwie nowoczesny i demokratyczny, a wierni przestaliby się na niego obrażać. Problem w tym, że liczba katolików na całym świecie nie maleje, lecz rośnie. Liczba kleryków nie maleje, lecz rośnie. I to wbrew swojemu uporczywemu trwaniu w „zaścianku”. A może nie „wbrew”, lecz „dzięki” takiej a nie innej postawie.
Jeżeli ktoś patrzy na Kościół przez pryzmat tego, co dzieje się we Francji, Holandii czy Danii, w istocie odnosi wrażenie, że katolicy stanowią już zdecydowaną mniejszość, niewidoczną i zastraszoną. Jednak zgodnie z teorią „dopasowywania” religii do wyzwań współczesności, w tym samym czasie powinny się gwałtownie powiększać rzesze wiernych w kościołach protestanckich. Wygląda jednak na to, że tak nie jest, co powinno nieco popsuć dobre humory Bartosia et consortes. Kościół anglikański jest np. w stanie rozkładu – właśnie dlatego, że część biskupów tak bardzo chciała być trendy, iż doprowadziła do ostrego, bratobójczego konfliktu i spowodowała masową emigrację księży do... Kościoła katolickiego. Zniesienie celibatu miałoby zapobiec skandalom seksualnym, ale w ostatnich latach odsetek protestanckich pastorów (których bezżeństwo nie obowiązuje), zamieszanych w afery pedofilskie był wyższy niż w przypadku duchownych katolickich (polecam książkę amerykańskiego profesora historii Philip Jenikinsa, Pedophiles and Priests, Anatomy of a Crisis).
 

 Afryka już nie pociąga

 

Aż do marcowego konklawe będziemy obserwować festiwal sugestii i rekomendacji ze strony „naprawiaczy” – kto powinien zostać nowym papieżem, kto z obecnych kardynałów mógłby zerwać z konserwatywną linią poprzedników. Im bardziej jednak „naprawiacze” zagłębiają się w biografie i wcześniejsze wypowiedzi potencjalnych papabili okazuje się, że żaden z nich nie rokuje zbyt dobrze. Przy okazji poprzedniego konklawe modne było podkreślanie zalet kandydatów z Afryki, wielu ekspertów zastanawiało się, czy nie nadszedł już czas na czarnoskórego następcę św. Piotra i czy nie będzie to przypadkiem pierwsza oznaka zmian, pierwszy kamyczek, które uruchomi lawinę. Teraz owe entuzjastyczne głosy jakby przycichły, bo jak tu np. wychwalać kard. Petera Turksona z Ghany, jeśli jego poglądy na temat homoseksualizmu czy środków antykoncepcyjnych nie są bynajmniej łagodniejsze od poglądów „pancernego Ratzingera”? Jaką propozycję ma kard. Turkson np. dla gejów i lesbijek? „Kościół powinien ich ewangelizować i nawracać” – powiedział zwięźle kard. Turkson w jednym  wywiadów.Jaka szkoda, prawda? Co gorsza, jeśli papieżem zostanie ktoś z Czarnego Lądu, to każdą krytykę Ojca Świętego katolicy będą mogli piętnować jako wyraz „obrzydliwego rasizmu”. Przynajmniej do czegoś się przydajecie, drodzy „naprawiacze”: można się od was nauczyć kilku, bardzo przydatnych, socjotechnicznych sztuczek.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki