Logo Przewdonik Katolicki

Credo niewierzących

Ks. Hubert Nowak
Fot.

Spotkanie wiary i niewiary to pole do dialogu czy do kłótni? Odpowiedzi szukano podczas Dnia Dialogu, Refleksji i Modlitwy o Pokój i Sprawiedliwość na Świecie.

 

Spotkanie wiary i niewiary – to pole do dialogu czy do kłótni? Odpowiedzi szukano podczas Dnia Dialogu, Refleksji i Modlitwy o Pokój i Sprawiedliwość na Świecie.

Czy istnieje jakiś punkt spotkania wiary i niewiary? Czy możliwy jest jakiś dialog, prawdziwy i szczery? Z pewnością tak. Dość wspomnieć przemądrą wymianę listów pomiędzy Umbertem Eco i Carlo Marią Martinim, zawartą w książeczce W co wierzy ten, kto nie wierzy? Lektura tej epistolarnej dyskusji obu włoskich profesorów to prawdziwa przygoda dla ducha i dla intelektu. I kropla miodu na serce, niosąca pociechę. Tak samo, jak wydany wspólnie przez Julię Kristevą i Jeana Vanier (Bez)sens słabości. Dialog wiary z niewiarą o wykluczeniu. Jeana Vanier, współautora książki, nikomu przedstawiać nie trzeba. Zaś Julia Kristeva to francuska profesor literaturoznawstwa i ateistka, zainteresowana w szczególny sposób sprawami osób niepełnosprawnych. Sama bowiem jest matką upośledzonego umysłowo mężczyzny. Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że w imieniu niewierzących zabrała głos w Asyżu podczas Dnia Dialogu, Refleksji i Modlitwy o Pokój i Sprawiedliwość na Świecie, któremu przewodził Benedykt XVI. Wspólne dzieło Kristevej i Vaniera pokazuje, że wierzący i niewierzący mogą się spotkać nie tylko w czasie dyskusji, lecz także wspólnie w coś konkretnego się angażując.
 
Jakość wiary
Wiemy jednak, że istnieje też i taki rodzaj wiary, który nad niczym się nie zastanawia i nie ma żadnych, najmniejszych nawet, wahań i wątpliwości. Taka wiara nad niczym nie rozmyśla, niczego nie pragnie pojąć. Pewnie nawet nie jest już wiarą, lecz jakimś prostackim fideizmem. Siłą rzeczy nie będzie więc z nikim o niczym rozmawiać – tym bardziej z niewierzącymi. Ale i po drugiej stronie nie brak hunwejbinów. Iluż niewierzących przekonanych jest o absolutnej pewności swych racji. Pewność ta pozwala im z pogardą mówić o tym, co dla innych jest największą świętością. Nie mają przy tym żadnych wyrzutów sumienia, bo wszystko, co związane z wiarą, jest irracjonalne i głupie – nie czynią więc w swym mniemaniu nic złego, walcząc z nierozumnością i głupotą. Towarzyszy im przy tym poczucie nieomylności tak wielkiej, że wpędzającej w kompleksy wszystkich dotychczasowych 265 papieży razem wziętych, których oszczędnie reglamentowana nieomylność dotyczy tylko spraw wiary i moralności, i to wypowiadanych wyłącznie ex cathedra. Jakże więc mówić o dialogu i mieć nadzieję na rozmowę, skoro nie ma miejsca nawet na minimalną tolerancję. O szacunku i sympatii na wzór Eco i Martiniego czy współpracy Kristevej i Vaniera nie wspominając?
 

Niewiara poszukująca

Zatrzymajmy się na chwilę przy tej niewierze, która wiarą nie pogardza. Może nawet jest wiary ciekawa, choć jej nie rozumie. Taka niewiara nie rezygnuje ze stawiania sobie wysokich wymagań. Może być to nawet niewiara wzniosła. Pomyślmy choćby o młodości Edyty Stein. Jej doświadczenie jest najdoskonalszym przykładem takiej szlachetnej niewiary. Przekonują nas o tym jej Dzieje pewnej rodziny żydowskiej, a bardziej jeszcze Autoportret z listów. Niestety nie czas tu i miejsce, by Edycie Stein poświęcić więcej uwagi, choć jak rzadko kto jest jej godna. Jednakże sięgnięcie po wspomniane pisma i ich osobista lektura okażą się na pewno bardziej owocne niż pobieżne streszczenia. Tę wzniosłą niewiarę pochwalała Simone Weil, pisząc „Istnieją dwa ateizmy, z których jeden jest oczyszczeniem pojęcia Boga”. A ks. Janusz Pasierb tak rozwinął jej słowa: „Nie ma dziś w gruncie rzeczy silniejszego dowodu na to, że istnieje Bóg, niż współczesny ateizm, zwłaszcza ten namiętny”. O tych namiętnych ateistach pisał wielki Pasierb: „Odchodzą nieprzekonani albo z głębokim przeświadczeniem, że wierność ich sprawie jest nie do pogodzenia z Bogiem. Ale nie mogą już odwrócić się całkowicie i można do nich zastosować słowa wielkiego i miłosiernego chrześcijanina Erazma z Rotterdamu, że ten tylko jest <<nieszczęsny, kto się tak od Chrystusa odwrócił, że już nie może być dostrzeżony. Bo chociaż i z daleka iść za Zbawcą – to też coś znaczy>>” (Światło i sól, Paryż 1983). Namiętnym ateistom chodzi więc o jakąś sprawę, której czują się świadkami. Oni nie są po prostu „anty, przeciwko”. Nawet jeśli walczą z Bogiem, to nigdy przeciwko Bogu, a zawsze w imię jakiejś wewnętrznej udręki, sprawy, o której chcą zaświadczyć.
 
Wyznania niewiary
Nie tak rzecz się ma z tymi, którzy nie tyle „wierzą, że Boga nie ma”, ile raczej nieomylną pewnością są pewni Jego nieistnienia. Ci będą nie tylko mocować się, zmagać i walczyć z Bogiem, lecz będą Go zwalczać. Tak samo jak wszystko, co z Nim związane. Będą pisać swoje Credo nie tylko bez Boga, ale przeciwko Bogu. Znany jest zapewne wielu ów tekst Piergiorgio Odifreddiego, funkcjonujący jako swoiste Credo ateistów:
„Wierzę w jednego Pana, w Człowieka, wielorodnego syna Natury, zrodzonego z Matki u końca wszystkich wieków: natura z Natury, materia z Materii, zrodzonego nie stworzonego z tej samej substancji co Matka.
Wierzę w Ducha, który jest Panem, dając świadomość życia, i który wypływa z Matki i z Syna, i który wraz z Matką i Synem adorowany jest i gloryfikowany, i który przemawia poprzez proroków Intelektu.
Oczekuję końca w śmierci, a nie następnego życia w świecie, jaki nie nadejdzie”.

Zwykłe poczucie realizmu nie pozwala mieć nadziei na dialog z wyznawcami takiego credo. Jednak wolno się nam zastanawiać, w imię czego takie credo wypowiadać. Śledząc poszczególne wersety, odpowiemy sobie: w imię natury, w imię człowieka, w imię posłuszeństwa prorokom intelektu. Zgoda. Ale po co, skoro nie oczekujemy niczego więcej jak końca, który objawi nam śmierć, a żaden przyszły wiek ani przyszły świat nie nadejdzie? Jest tu coś przerażającego, przerażająco beznadziejnego. Ale o tym następny

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki