Logo Przewdonik Katolicki

Bliżej gwiazd, bliżej nieba

Paweł Piwowarczyk
Fot.

Oglądać gwiazdy? Na pewno nie w Krakowie. Rosnące zanieczyszczenie (smog), a przede wszystkim uniemożliwiające obserwację wszechobecne światło nie dają takiej możliwości. Dlatego należy wybrać się na Lubomir.

Z Krakowa na Lubomir

O ile jeszcze na końcu XIX w. warunki pozwalały na to, by obserwatorium mieściło się w samym centrum miasta na terenie Ogrodu Botanicznego w Krakowie przy ul. Kopernika, o tyle teraz wyjazd daleko za miasto jest konieczny. Przynajmniej dla tych, którzy chcą zobaczyć coś więcej na niebie. Dla niektórych, szczególnie starszych mieszkańców okolicy, gdzie wyruszyć można na szczyt, Lubomir to Łysina. Szczyt nazywany jest Lubomirem od momentu, gdy książę Kazimierz Lubomirski  podarował 10-hektarową parcelę na budynek obserwatorium astronomicznego, stanowiący stację obserwatorium krakowskiego. Umiejscowienie obserwatorium na Lubomirze zawdzięczamy prof. Tadeuszowi Banachiewiczowi, który po tym, jak objął stanowisko dyrektora obserwatorium krakowskiego zdecydował o jego przeniesieniu. W 1922 r. oddano do użytku zamiejską stację obserwacyjną.

Dlaczego Lubomir?

Szukano miejsca położonego wysoko, które miałoby dobre połączenie z Krakowem (do obserwatorium z Krakowa jest ok. 33 km). Zanim wybrano 904-metrowy szczyt Lubomir, miejsca do obserwacji gwiazd poszukiwano w Górach Świętokrzyskich, Beskidach i Gorcach. Na pozytywną decyzję o lokalizacji obserwatorium wpłynęło także to, że w pobliżu nie było rozwijającego się przemysłu, a oglądanie nieba ułatwiały panujące w okolicy ciemności. U początków powstawania budynku myślano także, że będzie się można porozumiewać ze stacją w Krakowie (w bezchmurne dni) za pomocą alfabetu Morse’a. Ostatecznie częściej korzystano z telegrafu na stacji kolejowej w Kasinie Wielkiej (9 km od szczytu).

Powstało z ruin

Niestety kilkanaście lat po uruchomieniu stacji zniszczyli ją Niemcy. Z budynku po wojnie zostały tylko fundamenty. Zaczęły one wnikać w las. Momentem zwrotnym był rok 2003. Do 2003 r. wielokrotnie próbowano przystąpić do odbudowy, ale inicjatywy i próby powoływania komitetów szybko upadały. Mimo że nie było tu stacji ułatwiającej obserwację na polanie Podoły, do schroniska Kudłacze przybywali niejednokrotnie amatorzy obserwacji i studenci. W 2003 r. powstał komitet, który nie tylko nie upadł, ale doprowadził obserwatorium do świetności. W jego skład weszli pracownicy naukowi Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Pedagogicznego, członkowie Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii oraz władze gminy Wiśniowa. W 2007 r. obserwatorium zostało otwarte. Wyposażono je w sprzęt do obserwacji, który sfinansowały trzy uczelnie – do krakowskich dołączył Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Obserwatorium skupia się na działalności naukowej, dydaktycznej i popularyzatorskiej. Partnerzy naukowi wyposażyli obserwatorium w teleskopy. Dydaktyka realizowana jest poprzez organizację wykładów, prelekcji. Budynek jest też udostępniony do zwiedzania dla turystów indywidualnych. Co ciekawe, to jedyne obserwatorium, które jest dostępne właśnie dla turystów.


 

Obserwujmy niebo, jak często się da!

 

Z Marcinem Cikałą, kierownikiem obserwatorium astronomicznego na Lubomirze

ROZMAWIA PAWEŁ PIWOWARCZYK

 

W jaki sposób i czy w ogóle każdy z nas może zostać obserwatorem nieba?

– Każdy z nas może zostać obserwatorem nieba. Nie trzeba mieć do tego żadnych predyspozycji, wystarczy trochę cierpliwości, systematyczności i ciekawości w poznawaniu nieznanego. Aby rozpocząć przygodę z astronomią, nie trzeba dysponować sprzętem optycznym – o to możemy zadbać nieco później. Na niebie jest wiele ciekawych zjawisk widocznych gołym okiem, jak choćby Perseidy, które ostatnio „spadały” z nieba. Niektórzy swoją przygodę rozpoczynają od obserwacji Księżyca i zmian jego faz, inni fotografują zmianę położenia planet na tle gwiazd, do czego wystarczy niewielki aparat. Wyjazd poza miasto otworzy okno do obserwacji wielu ciekawych obiektów takich, jak: Droga Mleczna, czyli ramię naszej Galaktyki, obiekty mgławicowe, np.  Wielka Mgławica w Orionie czy Wielka Mgławica w Andromedzie, która w rzeczywistości jest galaktyką – najdalszym obiektem, jaki możemy dostrzec nieuzbrojonym okiem. Nawet początkujący obserwator będzie mógł dostrzec gromadę kulistą w Herkulesie – jeden z najstarszych obiektów we Wszechświecie widoczny gołym okiem. Rozwijając swoje zainteresowanie, w pewnym momencie zaczniemy myśleć o zakupie większego teleskopu, który pokaże nam wiele ciekawych rzeczy. Niewątpliwie pierwszym obiektem, na który skierujemy teleskop będzie Księżyc i planety. Na Księżycu zobaczymy wiele kraterów, gór, mórz, a na planetach szczegóły na ich powierzchni lub bardzo ciekawe układy chmur. Zatem obserwujmy niebo tak często, jak to się da, bo jest naprawdę piękne!
Dlaczego właśnie na Lubomirze znajduje się obserwatorium – jakie są jego walory?

– Obserwatorium na Lubomirze zostało odbudowane na miejscu starej, przedwojennej placówki obserwacyjnej założonej przez prof. Tadeusza Banachiewicza w 1922 r. W tym miejscu odkryte zostały dwie komety. Pierwszą (i jest to zarazem pierwsza kometa odkryta przez Polaka) odkrył 3 kwietnia1925 r. Lucjan Orkisz, drugą 17 lipca 1936 r. Władysław Lis – człowiek, który nie był astronomem, a jedynie pomocnikiem pracujących tam naukowców. Władysław Lis pochodził z Węglówki, a odkrycie komety w tamtych czasach było nie lada wyczynem. Zdarzenie to było głównym bodźcem do odbudowy obserwatorium, o czym może świadczyć data wmurowania kamienia węgielnego, które odbyło się 17 lipca 2006 r.
Niewątpliwie zaletami obserwatorium są lokalizacja i piękne ciemne niebo. U nas w każdą pogodną noc widać pięknie drogę mleczną, a dostrzeżenie Urana gołym okiem nie stanowi jakiegoś ogromnego wyzwania. Również obiekty, o których już wspomniałem, są widoczne bez większego wysiłku. Od wschodniej strony, poprzez południe, aż do zachodniego horyzontu nie mamy żadnych świateł, które burzyłyby piękno ciemnego nieba. Od strony północnej Kraków nieco rozświetla nam horyzont, ale jest to mało istotne. Ponadto astronomowie niezbyt często obserwują północną stronę nieba.

Do jakich projektów zaprasza obserwatorium wszystkich chętnych? I jakie są projekty zamknięte skierowane do osób profesjonalnie zajmujących się astronomią?

– Każda osoba bez wcześniejszej zapowiedzi może nas odwiedzić w soboty i niedziele, a w lipcu i sierpniu także w czwartki i piątki. W pogodne dni pokazujemy Słońce przez specjalną lunetę, przez którą widać wybuchy na naszej dziennej gwieździe. Gdy nie ma pogody, uruchamiamy komputer i prezentujemy cykl wykładów „Niebo dziś”. Często organizujemy także wieczorne pokazy nieba, podczas których przez teleskop można dostrzec wiele ciekawych obiektów mgławicowych. W czasie takich pokazów mamy dwa główne tematy wiodące. W pierwszym idziemy ścieżką ewolucji gwiazd, gdzie odwiedzający mogą dowiedzieć się, jak rodzą się gwiazdy, jak żyją i umierają. Oczywiście wszystkie te rzeczy pokazujemy przez teleskop. Drugi temat to klasyfikacja galaktyk wg Hubble’a. Podczas tego spotkania pokazujemy, jak wyglądają galaktyki i jak zostały zaklasyfikowane. Dla studentów czy dzieci z gimnazjum organizujemy warsztaty astronomiczne, podczas których badamy gwiazdy. Często uczestniczymy również w projektach unijnych. Największym, realizowanym przez nas, był projekt polsko-słowacki   „Karpackie Niebo”. Ostatni „Małopolska dla Dzieci” skierowany jest do najmłodszych, a  zorganizowany został przez Gorczańską Organizację Turystyczną. Aktualnie pracujemy nad projektem, który pomoże zorganizować warsztaty astronomiczne dla uczniów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Warsztaty te będą polegały na obserwacjach gwiazd zmiennych i próbie wyznaczenia wielu ich parametrów.

Uczniowie w szkole coraz mniej dowiadują się o astronomii. Czy jest to nauka przyszłości, co jest w niej najbardziej fascynującego?

– Niestety, astronomia jest wycofywana ze szkół. Dziwi mnie takie podejście, bo przecież jest to bardzo ważna nauka. Z niej wywodzą się tak znaczące dziedziny jak nawigacja czy rachuba czasu. Dawniej nie było przecież satelitów GPS czy zegarów atomowych, a ludzie docierali tam, gdzie chcieli i to dokładnie na czas. Skąd mieli takie możliwości? Właśnie z astronomii. Trudno powiedzieć, czy jest to nauka przyszłości. Sądzę, że stanie się ona dość niszowa, szczególnie w Polsce, właśnie ze względu na zaniedbywanie jej w szkołach. Szkoda, bo przecież astronomia jest bardzo fascynująca, choćby ze względu na wielkie tajemnice, które czekają jeszcze na odkrycie, a także ze względu na niespodziewane zjawiska, które dzieją się w kosmosie. I to właśnie młodzi ludzie mają szansę odkryć te tajemnice, znaleźć drugą Ziemię, inną cywilizację. Jak ich możemy zachęcić do astronomii? Próbując pokazać im niebo, odkryć przed nimi  ten fascynujący świat, pokazać, że z prostych obserwacji można dojść do bardzo interesujących wniosków czy choćby zrobić piękne zdjęcie.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki